Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pieczona w folii. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pieczona w folii. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 19 lutego 2009

Filety z kurczaka jabłkiem nadziane, w folii pieczone.

Żona karmiąca to jest dopiero wyzwanie w kuchni. Dietetyk ze mnie akurat kiepski – co być może już zauważyliście. Ale z drugiej strony – nowe wyzwania lubię, a co może być większym wyzwaniem niż drastyczne ograniczenie większości składników i przypraw i to akurat tych w mojej kuchni najczęstszych? Reasumując sama radość gotować dla karmiącej.
No a poza tym stwierdziłem, że już czas trochę zacząć wracać do rzeczywistości. Wprawdzie wykorzystywanie z pełną premedytacją pewnej pani przedszkolanki, coby nam obiadki przedszkolne dowoziła, było na pewno przyjemne, ale również – przyznaję – trochę rozleniwiające. A w kuchni [jak i chyba w całym życiu] nie ma nic gorszego niż zastały, lekko apatyczny leń. Się polot gdzieś gubi wtedy. A bez polotu życie blednie i traci sens.



Dla karmiącej i siebie wziąłem:
0,5 kg piersi z kurczaka
2 plastry jabłka
3 łyżeczki cukru
Sól, pieprz
Szczypta cynamonu, 1 goździk, szczypta kminku mielonego.

1 szklanka kaszy gryczanej

3 marchewki
0,5 szklanki bulionu
Sól, pieprz, cukier.
3 łyżki śmietany
2 łyżki mąki

Piersi podzieliłem na 2 porcje, roztłukłem, posoliłem i popieprzyłem. Na jednej połowie położyłem plaster jabłka, posypałem cukrem, cynamonem. Goździka rozbiłem na drobno w moździerzu. Mięso doprawiłem jeszcze kminkiem mielonym i owym rozbitym goździkiem. Złożyłem na pół, zamykając plaster jabłka w jakby kieszonce. Zrobiłem rękaw z folii aluminiowej i do niego mięso. Całość do piekarnika nagrzanego na 220 oC na ok. 45minut.

Uprzedzam pytania, które się mogą pojawić – tak, można użyć zamiast cukru miodu, nawet lepiej, dużo lepiej. Ale nie dla karmiącej, ponieważ miód silnym alergenem jest i nie ma na to rady.

Kaszę ugotowałem.

Żona moja najmilsza przerwała na chwilę karmienie i starła na tarce marchewki, poddusiła je w rondlu z bulionem aż zmiękły, doprawiła i dodawszy śmietanę roztrzepaną dokładnie z mąką, gotowała jeszcze chwilę.

Tak przygotowaną marchewką na gęsto oblałem talerze, na środeczek kasza gryczana, a na nią pięknie zapieczona pierś drobiowa.



Smaczne to było, nawet zaskakująco smaczne muszę przyznać.
Spytacie czemu okazałem się być takim brutalem i biedną żonę utrudzoną wychowaniem dwójki kuchcików jeszcze zagoniłem do przygotowywania tej marchwi? Z prostej przyczyny. Nie znoszę marchewki na gęsto! Również przygotowywać.
Ale dzisiaj zjadłem, żeby żonie przykrości nie czynić w tych pięknych i jakże cudownych pierwszych dniach jej macierzyństwa ponownego.
dodajdo.com
Blog Widget by LinkWithin