Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ananas. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ananas. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 21 kwietnia 2009

Suflety z brzoskwinią i ananasem.

Drugi kuchcik nie toleruje laktozy. Oczywiście to wyjaśnia w dużym stopniu nasze z nim zmagania codzienne, a właściwie jego zmagania ze swoim bolącym brzuszkiem i nieposłusznymi jelitami. Okazało się też, że przygotowywanie posiłków z pominięciem laktozy jest dużo trudniejsze niż początkowo sądziłem. Właściwie pochodnych mleka używamy w kuchni do wszystkiego. Nie mówiąc już w składzie ilu półproduktów można je znaleźć.
Tak czy siak – od jakiegoś czasu szkolę się w tym jak gotować bez laktozy i muszę przyznać, że największym wyzwaniem są dla mnie desery. Żeby żonie najukochańszej sprawić odrobinę radości w życiu, a drugiemu kuchcikowie nie fundować kolejnej nieprzespanej nocy [i sobie przy tej okazji również] wymyśliłem takie oto suflety:


  • 2 duże jajka
  • Brzoskwinia i ananas z puszki
  • 2 łyżki cukru
  • 2 łyżki mąki
  • Opakowanie cukru waniliowego.
  • Olej do wysmarowania kokilek.
  • Odrobina soku z cytryny.

Jajka ubijam z paczką cukru waniliowego, dolewając po trosze soków z brzoskwini i z ananasa. Ubijam, aż jajka będą tworzyły płynną pianę, dosypuję mąkę i znów ubijam dokładnie aż mąka będzie dokładnie rozprowadzona i ciasto będzie jednolite, bez gródek. Ciasto powinno być rzadkie i podobne do naleśnikowego, im bardziej napowietrzone tym lepiej. Odstawiam do lodówki na chwilkę.
Kokilki [szt.4] smaruję olejem, dość obficie – ciasto nie może nam przywrzeć do kokilek. Wstawiam do rozgrzanego na 220 oC piekarnika, aż olej będzie mocno rozgrzany.

W między czasie na pateleni można zacząć roztapiać 2 łyżki cukru, żeby zrobić karmel. Lekko roztopiony cukier podlewamy ostrożnie sokiem z owoców.

Kiedy olej zacznie dymić wyciągamy kokilki z całą kratą i wlewamy do nich chochlą ciasto. Nie więcej niż do połowy wysokości kokilek. Szybko wstawiamy do piekarnika i pieczemy jakieś 10-15 min. aż suflety urosną, zaczną wyłazić z kokilek, zrumienią się z zewnątrz i lekko spękają na górze.

Do karmelu dorzucamy posiekane brzoskwinie i ananas. Mieszamy, żeby dokładnie obtoczyć owoce w karmelu. Skrapiamy sokiem z cytryny. Smażymy razem.

Gotowe suflety wyciągamy szybko z kokilek na talerze, zanim opadną. (Ostrożnie!!! Wszystko bardzo gorące!) Oblewamy sosem z owocami, podajemy od razu.

Pyszne!!! – tak żona powiedziała, czyli, że znaczy się, że jednak odrobinę przyjemności jej sprawiłem. I dobrze.

dodajdo.com

piątek, 10 kwietnia 2009

Jajka w koszulkach z karmelem, ananasem i sosem curry.

Dużo pracy, mało czasu ostatnio. Mało czasu na gotowanie a jeszcze mniej na blogowanie. Z jednej strony to fajnie, bo w przypadku pracy na własny rachunek [a ja tak właśnie mam] dużo pracy oznacza zbliżające się wpływy na konto i tłustsze dni, z drugiej strony – no mało czasu to nigdy nic fajnego. Ale wczoraj już obiecałem żonie i gościowi naszemu świątecznemu, że dzisiaj im zrobię waniliowe jajka zapiekane. Oczywiście wieczorem w swoim zapracowaniu zapomniałem już o tym, i okazało się dzisiaj rano, że nie będzie waniliowych jajek, bo nie wstawiłem ich do naciągnięcia waniliowego aromatu. Musiałem coś szybko wymyślić w zamian. No i tak powstało to śniadanie.


  • 3 jajka
  • 200 g jogurtu
  • Łyżka majonezu
  • 1,5 łyżeczki curry
  • 3 plastry ananasa z puszki
  • 4 łyżki cukru.

Jajka przyrządzamy w koszulkach. Czyli standardowo – woda z octem się gotuje, wlewamy delikatnie jajko z filiżanki, zagarniamy łyżką, gotujemy ok. półtorej minuty, wyciągamy.
Odkładamy na talerz, nie szkodzi, że trochę ostygną - podgrzejemy je później.
Na małej patelni robimy karmel – 4 łyżki cukry prażymy na niewielkim ogniu, aż zacznie się roztapiać. Mieszając ostrożnie dolewamy trochę soku z ananasa – ze 2-3 łyżki. Mieszamy, żeby cukier się roztopił, a nie zbrylił. Gotujemy aż zbrązowieje i zgęstnieje.
Jogurt mieszamy z majonezem i curry.
Ananasa kroimy w kosteczkę.



Jeśli jajka nam w międzyczasie ostygły, to wkładamy je na chwilę do gorącej wody.
Na talerzu układamy ananasa, na środek wylewamy sporego kleksa z sosu curry, na nim kładziemy jajo. Polewamy z wierzchu karmelem.

Udało mi się jakoś zrekompensować tym dwóm babom brak obiecanych waniliowych jajek, wywinąć się i tak nie wywinąłem, bo zaraz stwierdziły, że w takim razie mają one się pojawić w niedziele na świątecznym śniadaniu. No co miałem zrobić – na wszelki wypadek już zamknąłem kilka jajek w szczelnym pojemniku razem z laską wanilii.


Ale tyle szczęścia, że im przynajmniej to bardzo smakowało, jeszcze by mi kazały jakieś obiady wymyślać, albo co… a przecież ja ludzie czasu nie mam.

dodajdo.com

wtorek, 3 marca 2009

Tartinki ananasowe.

Fajny deser, chociaż jak już kiedyś zauważyłem nie jestem mistrzem cukiernictwa, to jednak tartinki z owocowymi nadzieniami bardzo lubię robić, a jeszcze bardziej zjadać.



Będziemy potrzebować:

Ciasto na tartę:
  • 15 dag mąki
  • 9 dag masła
  • Łyżka zimnej wody
  • Łyżeczka cukru waniliowego
Nadzienie:
  • 6 plastrów ananasa
  • 200 g śmietany 18%
  • 2 jajka
  • 3 łyżki soku z ananasa
  • Sok z pół cytryny
  • Szczypta startej skórki cytrynowej
  • 3 łyżeczki cukru.

Ciasto na tartę wyrabiamy z przesianej mąki, cukru waniliowego i posiekanego masła, dodając pod koniec łyżkę zimnej wody i ugniatając aż ciasto będzie miało jednolitą, sprężystą konsystencję.
Formujemy kulkę, owijamy folią kuchenną i wkładamy do lodówki na jakieś 20-30 min.

Śmietanę mieszamy dokładnie z jajkami i sokiem z ananasa, dodajemy szczyptę skórki cytrynowej i sok z cytryny, oraz cukier. Mieszamy dokładnie razem.

6 kokilek o średnicy ok. 7 cm smarujemy masłem.
Ciasto wyjmujemy z lodówki i rozwałkowujemy do grubości ok. 3mm. Ciastem wykładamy kokilki, wystające części obcinamy przy górnej krawędzi.



Wlewamy do foremek nadzienie ananasowe, do połowy wysokości, wkładamy po plasterku ananasa i dopełniamy nadzieniem do 2/3 wysokości. Nadzienie w czasie pieczenia nam urośnie, więc nie napełniamy po brzegi, żeby się nie wylało.

Wkładamy do piekarnika nagrzanego na 240 oC na ok. 15-20 min, po czym zmniejszamy ogień i pieczemy jeszcze kolejne 20 min, aż się ładnie zrumienią z góry.
Wyciągamy z piekarnika, odstawiamy do ostygnięcia. Kiedy ostygną, wyciągamy tartinki z foremek, ozdabiamy wisienką, podajemy. Mniam mniam mniam!


Jeśli chcecie możecie dodać trochę więcej soku i skórki z cytryny. Ja użyłem tak małych ilości celowo – ze względu na matkę karmiącą, która cytrusów wszelakich nie powinna w ogóle zjadać. Ale przyznaje, że brakowało mi trochę kwaśności która by przełamywała słodki smak ananasa. Wisienki ratowały sprawę.

dodajdo.com
Blog Widget by LinkWithin