Pokazywanie postów oznaczonych etykietą śniadanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą śniadanie. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 27 stycznia 2013

Jajka w koszulkach, na sałatce z duszonych warzyw i wędzonego łososia.


Obudziłem się później niż zwykle, z dołu dobiegał właśnie trzask zamykanych drzwi. Powoli wstałem i podszedłem do okna. Znów padał śnieg. Na całkowicie białym tle odcinał się tylko czarny punkt naszego samochodu, który jako pierwszy tego dnia wyznaczał gdzie właściwie przebiega droga. Usiadłem z powrotem na łóżku, sięgnąłem po biblię, ale wersety zlewały się w jedno i po chwili zdałem sobie sprawę z tego, że nie mam pojęcia co czytam. Przez chwile próbowałem się modlić, ale właściwie była to bardziej walka ze snem, niż sensowna rozmowa, zebrałem się wiec w sobie i powędrowałem do łazienki.
Pół godziny później stojąc w kuchni i wbijając jajka do wrzącej wody z sokiem cytrynowym nuciłem pod nosem:
„
The book of love is long and boring 
No one can lift the damn thing 
It's full of charts and facts and figures 
and instructions for dancing”

Kinga tego dnia miała jeszcze do załatwienia kilka spraw w urzędach, po odstawieniu chłopaków do przedszkola, więc ja nieśpiesznie podduszałem warzywa na oliwie i nastawiałem kawę w ekspresie. Kiedy wreszcie dojechała ja akurat kończyłem układać jedzenie na talerzach. Usiedliśmy przy stole, naprzeciwko siebie. Ja patrzyłem w jej czerwone od mrozu policzki, ona w moje, pewnie jeszcze trochę zaspane oczy. Uśmiechaliśmy się do siebie przegryzając kolejne kęsy śniadania. A ja pod nosem nuciłem dalej:
„But I
I love it when you read to me”


  • 2 jajka
  • Sok z ½ cytryny 
  • 2 gałązki selera naciowego
  • 1 papryka
  • Kilka ząbków czosnku
  • Kilka kaparów
  • Kilka kawałków suszonych pomidorów
  • Papryka grillowana z zalewy
  • Pół cebuli
  • 1 kawałek fileta z łososia wędzonego na ciepło
  • 2 łyżki majonezu
  • Sól, pieprz.
  • Oliwa z oliwek

Jajka wbijamy do gotującej się wody z sokiem z cytryny [tak jak tutaj].
Posiekany seler, papryki, kapary, suszone pomidory i ząbki czosnku [w łupinkach], przesmażamy na oliwie, a następnie zmniejszamy ogień, żeby się poddusiły. 
Cebulę kroimy w piórka, mieszamy z podduszonymi warzywami, doprawiamy solą i pieprzem. Dodajemy kawałki łososia i majonez, układamy na talerzu na wierzchu kładąc jajka w koszulkach.

„The book of love is long and boring
And written very long ago
It's full of flowers and heart-shaped boxes
And things we're all too young to know”


*Peter Gabriel “The book of love”
dodajdo.com

piątek, 27 kwietnia 2012

French omlet z młodym czosnkiem. Po prostu.

Wrzuciłem ostatnią łopatę ziemi do taczek i wyprostowałem się, ostry ból przeszył plecy. Kilka miesięcy pracy wyłącznie przed komputerem daje o sobie znać. Na twarzy poczułem lekki wietrzyk, który przyniósł ze sobą zapach kwitnącej niedaleko mirabeli. Wciągnąłem go łapczywie pozwalając żeby świeży i słodki aromat całkowicie zagłuszył zapach spoconego ciała.
Rozejrzałem się dookoła, ogród zatapiał się w soczystej zieleni. W oddali Kinga sprzątała wielką górę gałęzi tnąc je rytmicznie wielkim żółtym sekatorem. Między nami biegali chłopaki wyrywając młode listeczki chrzanu rosnącego w nieregularnych kupkach pomiędzy trawą. Chyba właśnie wtedy pomyślałem sobie, że chociaż to trochę niepojęte, to czuję się tutaj zupełnie na miejscu. Nie muszę nikogo udawać, ani starać się komukolwiek czegokolwiek udowadniać. Nie musze nigdzie wyjeżdżać i poszukiwać. Owszem, często marzymy o podróżach, poznawaniu nowych miejsc, innej kultury i innych smaków, ale zawsze w tych marzeniach wracamy tutaj.
Achimek podbiegł do mnie i wręczył mi jaskrawo zieloną muszelkę od ślimaka, z brązowym paskiem układającym się w piękną spiralę.
 - Masz tato, to dla Ciebie. I dla mnie. To będzie nasza muszelka. Schowaj ją do kieszeni.
 - Dobrze synku. Dziękuję.
Sięgnąłem po kubek wody. Zimny płyn natychmiast złagodził drapanie w wyschniętym gardle a ja poczułem się całkiem szczęśliwy. Takie proste. Tak jak proste jest to, że Kinga kocha mnie a ja ją i oboje kochamy naszych chłopaków. Jak proste jest to że tam na górze, On kocha nas. Jak życie jest proste. Jak prosta jest miłość.

  • 4 jajka
  • Sól morska
  • Pieprz kolorowy
  • Kilka młodych czosnków wraz z listkami
  • Rozmaryn
  • Szczypta listków szałwii
  • Masło

Na patelni roztapiamy masło. Wrzucamy na nie oczyszczony z ziemi i korzonków czosnek. Posypujemy rozmarynem i listkami szałwii. Dusimy chwilkę razem, rumieniąc jednocześnie masło.

Na drugiej patelence roztapiamy masło i wylewamy na nie po 2 jajka roztrzepane z solą i zmielonym pieprzem. Poruszając patelnią podwijamy jeden koniec omleta.
Wysmażone omlety przekładamy na talerz na wierzchu układając czosnek, całość oblewając masłem z rozmarynem.
Takie proste. Jak miłość.


dodajdo.com

piątek, 31 grudnia 2010

Jajka zapiekane w karczochach.

Jak pachną karczochy?
To była pierwsza myśl, która mi przyszła do głowy, gdy zobaczyłem je w lokalnym dyskoncie, leżące pomiędzy innymi „egzotycznymi” warzywami i owocami, rzuconymi tutaj w przedświątecznym szale marketingowym.
Uwielbiam wąchać jedzenie. Czasem sprawia mi to większą przyjemność, niż sam proces spożywania. Zdarza się, że widzę zakłopotanie na twarzach restauratorów, kiedy przychodząc spisać ich przepis, do lokalnej gazety, pochylam się nad talerzem i zanim włożę pierwszy kęs do ust, wciągam powietrze nosem delektując się aromatem potrawy. Zupełnie jakby obawiali się, że ja sprawdzam w ten sposób świeżość ich popisowego dania.
Karczochy wpływały na moją wyobraźnię już od dawna – nawet swego czasu zasadziliśmy parę sztuk, z nadzieją, że uda nam się je wyhodować i wreszcie spróbować ich owianego tajemnicą (przynajmniej dla nas) aromatu. Niestety rośliny nie przetrwały zimy, więc nie zawiązał się cenny, jadalny kwiat, który pojawia się dopiero drugiego roku. Te kupione w sklepie nie pachniały jakoś szczególnie – po potarciu zewnętrznych płatków dało się jedynie wyczuć delikatny, lekko trawiasty aromat. Poczułem się zawiedziony i odłożyłem je na wierzch naszego niebieskiego pieca, zaraz obok butelek z oliwą. Po kilku dniach przypomniałem sobie o nich i postanowiłem zrobić z nich użytek na śniadanie. Po obcięciu ich zgodnie z instrukcjami znalezionymi w książkach i internecie wrzuciłem do leciutko osolonej wody z niewielkim dodatkiem soku z cytryny. Przykryłem pokrywką i usiadłem na kuchennym krześle z książką w ręku. Parę minut później znad książki wyciągnął mnie aromat unoszący się w całej kuchni – trochę przypominający świeżo wysuszone siano, trochę gotowane kolby kukurydzy – jakkolwiek by tego nie opisywać – zaczęło pachnieć końcówką lata. Nie wiem, czy sprawiły to karczochy, czy opis Toskańskich łąk przeczytany właśnie w książce, ale nagle nabrawszy pełne płuca ciepłego i wilgotnego powietrza zupełnie zapomniałem o półmetrowej warstwie śniegu za oknem. Wrześniowe, południowe słońce właśnie dziś zajrzało do mojej kuchni.


  • 4 karczochy
  • 4 jajka
  • Ok. 150 g. śmietany 18%
  • Ok. 100g. sera pleśniowego typu roquefort
  • Sól
  • Pieprz
  • Sok z cytryny
  • Oliwa z oliwek
  • Szczypta oregano
Karczochy najpierw obcinamy – odcinamy łodygi, zaraz u nasady, następnie odrywamy zeschnięte zewnętrzne płatki kwiatu, a pozostałe obcinamy nożyczkami usuwając kolczaste końcówki. Następnie cały kwiat obcinamy ok. 2 cm od góry. Miejsca cięć możemy posmarować sokiem z cytryny. Wrzucamy do lekko osolonej wody, wyciskamy sok z ćwiartki cytryny i gotujemy pod przykryciem ok. 20-30 minut aż zmiękną.

Ser pleśniowy kroimy w drobną kosteczkę, mieszamy ze śmietaną. Doprawiamy delikatnie solą. Kiedy karczochy się ugotują odsączamy je z wody, następnie delikatnie rozchylamy płatki i wyciągamy ze środka te najbardziej delikatne, pozostawiając jedynie samo serce kwiatu na dnie. Siekamy drobno wyciągnięte płatki i mieszamy ze śmietaną i serem. Takim nadzieniem faszerujemy każdego z karczochów, na wierzch wbijamy po jajku, oprószamy z góry pieprzem i oregano. Karczochy wkładamy do naczynia żaroodpornego, skrapiamy obficie oliwą i wrzucamy do piekarnika rozgrzanego na ok. 180 °C, na jakieś 15 – 20 minut, aż jajka się zetną. Możemy całość lekko przykryć folią aluminiową – to sprawi, że jajka dojdą szybciej, a kwiaty nie wyschną nam na wiór.

Wykładamy na talerz, skrapiamy jeszcze odrobinę oliwą i sokiem z cytryny.


Świetne – ostry aromat roqueforta fajnie równoważył delikatny smak karczochów. Po wyjedzeniu jajka odrywaliśmy grube płatki i maczając je w resztkach sosu śmietanowo serowego, zębami zdrapywaliśmy miąższ, który był siedliskiem smaku.

Karczochy pachną wrześniową łąką w słoneczny, gorący dzień.

dodajdo.com

niedziela, 26 grudnia 2010

2 letnie śniadanie. Rogaliczki z ciasta francuskiego z szynką.

Pamiętam bardzo dobrze tamten świąteczny poranek 2 lata temu. Cały dom jeszcze spał, kiedy zszedłem do wysprzątanej i spokojnej kuchni, postanowiłem wtedy, że zrobię jajka zapiekane, a w trakcie ich robienia coś mnie tknęło, żeby może zrobić kilka zdjęć. Wieczorem powstał z tego pierwszy wpis i zacząłem swoją przygodę z Olive&Flour.
Dzisiejszy poranek w niczym nie przypominał tamtego. Pomimo, że wczoraj miałem świetny dzień – po raz pierwszy od wielu miesięcy delektowałem się tym, że nic nie muszę, popijałem whisky czytając książkę i słuchając nowej płyty. Jednak dzisiaj obudziłem się z tym okropnym uczuciem, które towarzyszyło mi każdego ranka przez ostatnie kilka miesięcy – że jestem spóźniony, że się nie wyrobię, że jest tyle rzeczy do zrobienia, a ja znów jestem w plecy i być może jeszcze tego nie widać, ale ja już to wiem i na pewno lada moment wyjdzie na jaw, że znów nawaliłem. Zszedłem na dół do kuchni, w której panował bałagan – po podłodze walały się naczynia z zabawkowej kuchenki, którą dostały pod choinkę kuchciki, w zlewie piętrzyły się wczorajsze gary. Zaraz za mną wbiegli chłopaki robiąc przy okazji straszny hałas i waląc swoimi nowymi hokejkami, w co popadnie. W kuchni stała moja najmilsza próbując przygotować mi moje ulubione śniadanie – jajka w koszulkach. A ja będąc już i tak podirytowany stwierdziłem, że się to ciut kłuci z moją koncepcją śniadania. Co gorsza właśnie wtedy spostrzegłem, że piekarnik jest nagrzany a w nim siedzi kaczka, którą wczoraj w nocy zamarynowałem w winie a którą chciałem jeszcze przed wsadzeniem do pieca obłożyć jabłkami i doprawić. Powiedziałem więc mojej najmilszej, że po co to już załączyła, że przecież nikt jej nie prosił i jeszcze parę innych ciepłych słów, takich jakie to tylko kochający mąż potrafi powiedzieć swojej ukochanej żonie w świąteczny poranek.
No i się zrobiło przykro. I żonie i mi w sumie też, bo przecież to zupełnie nie tak miało wyglądać.
I wszystko miało wyglądać inaczej i blog miał się zapełniać nowymi wpisami minimum, co drugi dzień i miałem wreszcie zacząć się ze wszystkim wyrabiać i przestać w końcu żyć w chaosie, miotając się od jednej rzeczy do drugiej. Ale cóż, kiedy jest jak widać inaczej.

„I gdy myślę o niej teraz, uświadamiam sobie, że na pewno miała swoje zmartwienia. Ale znalazła sposób na to, by jej życie mimo wszystko było piękne, tak jak tamtego popołudnia. Przyszło jej to tak samo łatwo, jak wyciągnięcie z kieszeni tej srebrnej flaszeczki. To był jej dar dla mnie. Pokazała, że szczęście jest kwestią wyboru.
- Myślisz, że tak naprawdę jest? Szczęście się wybiera?
- Przeważnie. A przynajmniej znacznie częściej niż wielu z nas sobie to uświadamia.”*

Razem zrobiliśmy śniadanie - jajka w koszulkach z sosem serowym, podane z rogaliczkami z ciasta francuskiego z szynką.


  • Po 1 jajku na osobę
  • 2 łyżki octu
  • Garść pokrojonej w kosteczkę goudy
  • Garść pokrojonego w kosteczkę brie
  • Łyżka śmietany 18%
  • Łyżeczka masła.
  • Szczypta tartej gałki muszkatołowej.
  • Sól,
  • pieprz.
  • Płat ciasta francuskiego
  • 2 łyżeczki koncentratu pomidorowego
  • 1 łyżeczka oliwy z oliwek
  • 1 łyżeczka suszonego tymianku.
  • Kilka plastrów domowej szynki.
  • 1 żółtko.
  • Masło do wysmarowania blachy.
Ciasto kroimy poprzecznie w długie trójkąty – o podstawie ok. 5 cm. Smarujemy mieszaniną koncentratu z oliwą i tymiankiem. Następnie na każdym, przy podstawie układamy niewielki plasterek cieniutko pokrojonej szynki domowej i zawijamy trójkąty lekko rozciągając boki. Gotowy rogalik lekko doginamy w księżyc. Smarujemy żółtkiem, układamy na natłuszczonej blaszce i wkładamy do piekarnika rozgrzanego do jakichś 180°C na ok. 15 minut.

Jajka wbijamy pojedynczo do filiżanki, wodę z dodatkiem octu zagotowujemy, aż zacznie wrzeć, następnie zmniejszamy ogień, czekamy aż woda lekko się uspokoi i wtedy wlewamy jajo z filiżanki od razu zagarniając łyżką, aby powstał kulisty kształt. Gotujemy jeszcze jakieś 2 minuty.
Na patelni roztapiamy masło, dodajemy pokrojone w kosteczkę sery, mieszamy cały czas, aż sery się rozpłyną, dodajemy łyżkę śmietany. Cały czas mieszając dusimy, aż śmietana się zredukuje i całość nabierze konsystencji sosu. Doprawiamy szczyptą startej gałki muszkatołowej, solą i pieprzem.
Jajka wykładamy na plaster wędliny, polewamy z wierzchu sosem, podajemy razem z ciepłymi rogaliczkami.


Razem zrobiliśmy, razem zjedliśmy, uśmiechając się do siebie znad talerzy, bo szczęście przeważnie się wybiera.

* Marlena de Blasi, Tysiąc dni w Toskanii.

dodajdo.com

sobota, 8 maja 2010

Jajka w koszulkach na podkładce z jabłka, boczku i sera.

Pomyślałem sobie, że byłoby obrazą dla niektórych z was, gdybym robiąc przepisy na majowe śniadania nie zrobił jajek w koszulkach. Z resztą ja sam bym chyba się czuł nieswojo gdybym pominął tą najbardziej dla mnie charakterystyczną formę przyrządzania jajek na śniadanie. Równocześnie zastanawiam się kiedy i czy w ogóle kończą się niedublujące się wariacje podawania tej mojej ulubionej potrawy śniadaniowej. Chociaż przyznam szczerze, że dzisiaj już przez chwilkę zaczynałem wątpić w swoją kreatywność. Ale jako, że na obiad dziś planuję królika, więc podążyłem myślami w stronę kuchni staropolskiej [chociaż sam królik taki nie będzie do końca – bardziej francuski] i pomyślałem o wykorzystaniu jabłek.


Tak więc dla 2 osób:
  • 4 jajka
  • 4 plastry boczku wędzonego
  • 1 jabłko
  • 4 plastry żółtego sera
  • Sól, pieprz
  • Łyżka masła
  • Odrobina soku z cytryny

  • Ok. litra wody do gotowania
  • Ok. 2 łyżek octu.

Jak zrobić jajka w koszulkach, można krok po kroku zobaczyć w jednym ze starszych wpisów o nich. A w skrócie – gotujemy wodę z ok. 2 łyżkami octu, jajko delikatnie wbijamy do filiżanki, a kiedy woda się zagotuje delikatnie wlewami do niej jajka o nagarniamy od razu łyżką, tak żeby utworzyć w miarę jednolitą formę. Różnie to z tą formą bywa – mi dzisiaj wyszło jak wyszło, wiec nie ma się co stresować.
W tym czasie na jednej patelence roztapiamy masło a na nie wrzucamy plastry jabłka z wyciętymi gniazdami nasiennymi, skrapiamy troszkę cytryną [żeby nie sczerniały całkowicie] i przesmażamy na maśle z 2 stron, aż jabłka będą pół miękkie.
Na drugiej, dobrze rozgrzanej patelni, przesmażamy boczek, najpierw z jednej strony, a kiedy się zrumieni, obracamy go, a na wierzch kładziemy po plasterku żółtego sera.


Na talerz wykładamy najpierw jabłko, na niego boczek z serem, na wierzch układamy jajko, które jeszcze delikatnie oprószamy solą i pieprzem.
I tyle, podajemy. Żona się cieszy, mimo, że nie jest taką fanką jajek w koszulkach jak ja, ale za to miała ochotę na boczek z serem [właściwie to jej nieśmiała propozycja uratowała dzisiejsze śniadanie]. Bardzo fajnie to jabłko przełamuje smaki – dodaje świeżego, kwaskowatego, owocowego posmaku. A jednocześnie takie zrumienione na maśle jabłko świetnie komponuje się z boczkiem. Danie jest dosyć lekkie [oczywiście pod warunkiem, że nasze plastry boczku i sera nie mają po 2 centymetry grubości] więc policzyłem po 2 jajka na osobę, jeśli jednak podajemy je tylko jako przystawkę do innego dania, to wystarczy spokojnie porcja z 1 jajka.

Majowe sniadanie

Ps. Wszystkich z okolic Gliwic zapraszam jutro na AfroSlot. Będę tam i mam nadzieję, że wspólnie będziemy mogli przygotować parę prostych potraw z Afryki. A resztę zapraszam w najbliższym czasie, tutaj na bloga, na relację i przepisy na te dania.
dodajdo.com

środa, 5 maja 2010

Jajka sadzone na tostach z pieczarkami i z grillowanym brie.

Majówka minęła z deszczem i w hałasie 4ki dzieciaków latających w kółko po domu, no bo cóż innego miały w tym deszczu robić. Nie miałem siły, ani ochoty na gotowanie, tym bardziej o poranku, goście musieli się zadowolić zwykłymi śniadaniami z kanapek i zimnej płyty. To trochę niegrzeczne z mojej strony, wiem o tym, ale na swoje usprawiedliwienie mogę tylko dodać, że to tacy goście, prawie jak domownicy – często było tak, że schodzę na dół, a oni już sobie sami śniadanie szykują. Za to dziś, kiedy odstawiłem pierwszego kuchcika na zielone przedszkole i wróciłem do cichego domu, od razu mnie wena naszła, i stwierdziłem, że czas nadrobić zaległości w majowych śniadaniach



Dla 2 osób:
  • 4 średnie jajka
  • 2 tosty
  • Ze 2 pieczarki
  • Kilka plasterków salami
  • 2-3 łyżki śmietany 30%
  • 70 – 100g. serka pleśniowego brie.
  • Z pół łyżki masła.
  • sól, pieprz.

Pieczarki kroimy w plasterki, a salami w kosteczkę, na patelni przesmażamy chwilkę salami, dorzucamy pokrojone grzyby i dusimy razem na niewielkim ogniu z 10 min. w tym czasie na drugiej patelni na roztopione masło wbijamy jajka i robimy normalne sadzone.
Patelnie grillową mocno rozgrzewamy, a tosty wrzucamy do tostera.Pieczarki solimy i pieprzymy i dodajemy do nich trochę śmietany, teraz na malutkim ogniu dusimy aż śmietana mocno zgęstnieje.
Na patelnie grillową wrzucamy ser pleśniowy, pokrojony w kostki o bokach ok.2,5cm, skórką w dół. Przesmażamy tak, żeby powstał charakterystyczny grillowy wzorek, ale jednocześnie, żeby ser nie wypłynął nam ze środka. Dlatego właśnie patelnia musi być mocno rozgrzana, a ser brie z kolei nie może być za bardzo dojrzały.
Solimy, pieprzymy jajka.


Tosty kroimy na pół, w trójkąty, jajka podobnie, na tostach układamy gęsty sos pieczarkowy, na niego jajka, obok kładziemy po 2 kosteczki grillowanego sera, przyozdabiając wiosennymi jarzynkami. Podajemy z pyszną, aromatyczną kawą, delektujemy się wyglądem, a później smakiem, rozsmakowujemy się w chwili wspaniałego poranka i doskonałego początku dnia.

Drugi kuchcik zaczyna się drzeć i wysmarowuje się cały serkiem, który spożywał na śniadanie, staramy się to ignorować i nadal cieszyć się tą niezwykła chwilą; nie da się, bo serek zaczyna lotem parabolicznym wędrować także w naszym kierunku, ciśnienie zaczyna nam się lekko podnosić, nie tylko za sprawą kawy.
Ach, cóż to był za piękny poranek!

Majowe sniadanie
dodajdo.com

piątek, 30 kwietnia 2010

Śniadanie majowe 2.

Kochani! Przyszedł wreszcie maj, saska kępa zaraz będzie pachniała [tak przynajmniej śpiewają – nie wiem, nie byłem], nawet największe niedźwiedzie – takie jak ja na ten przykład – już przebudziły się ze snu zimowego i zaczynają wreszcie żyć pełnią życia. A żeby zacząć dzień pełen życia, trzeba wystartować od dobrego i pełnego śniadania.

Już w zeszłym roku pisałem o tym, że często o śniadaniach zapominamy, albo traktujemy je nieco po macoszemu i zachęcałem nas wszystkich, żebyśmy celebrowali śniadania, żebyśmy się rozszaleli, rozsmakowali, rozśniadaniowali na wiosnę.
Wasz odzew na mój apel przeszedł moje najśmielsze oczekiwania, 61 osób przygotowało wtedy ponad 200 propozycji śniadań.
Dlatego teraz z ogromną radością chcę was znów zaprosić do wspólnej zabawy, bawmy się przez calutki maj, śniadaniujmy, cieszmy się życiem i tym, co możemy z niego wycisnąć. Rozszalejmy się śniadaniowo zupełnie bez żadnych ograniczeń, niech śniadania będą wykwintne, niech będą proste, niech będą kolorowe i niech będą monochromatyczne, niech będą wieloskładnikowe i niech będą skromne, ale zawsze, zawsze niech będą fantastycznie smaczne!
Pokażmy na co nas stać o poranku!

Banerki i te sprawy – zapraszam poniżej:






Wpisujcie się do akcji na durszlaku, bądź podsyłajcie mi maile z autorem i linkiem do posta, na adres dostępny w moim profilu na oliveandflour.blogspot.com, a ja po zakończeniu akcji postaram się wymościć jakieś piękne podsumowanie.
dodajdo.com

sobota, 6 lutego 2010

Jajka na chrupka kładzione na duszonej marchewce, polane sosem serowym.

Sam sobie nagrabiłem ostatnio z tymi fotkami od Wojtka, jak już to wrzuciłem na stronę, to nagle mnie ogarnęło przerażenie, że przecież ja w życiu do tego poziomu nie doskoczę i jak tu wrzucać kolejnego posta teraz… No, ale nic – przez 3 tygodnie prawie, się ukrywałem, ale przecież nie zamknę bloga tylko dlatego, że się pojawiły na nim najlepsze fotki w jego karierze.

A mi się dzisiaj znowu moja ukochana zestarzała. Już nie mogę – co roku, szóstego lutego to samo… Przecież tym sposobem to za 40 lat to obydwoje będziemy starymi dziadkami!
No i w związku z tym wydarzeniem pierwszy kuchcik już dawno się zapowiedział, że właśnie tego dnia on przygotuje dla mamy śniadanie i nakryje do stołu. Gwoli ścisłości to wyglądało tak, że on wymyślił rano składniki, a ja to miałem przygotować w czasie, kiedy on biegał z rowerkiem między kuchnią a salonem…
-No, miśku, to co chcesz na to śniadanie dla mamy zrobić?
-Jajko z jajecznicą!
-Uhm… to ciekawa propozycja, coś jeszcze?
Kuchcik z zadumą rozejrzał się po lodówce i rzucił: to marchewkę jeszcze tatusiu obierz!
-I co, tak samą marchewkę mam mamie dać?
-No!
-Aha…. To wiesz co, bo mama lubi jajka na chrupko, to może tak zrobimy?
-No! I z jajecznicą!
-Ech… no nie wiem, może same jajka na chrupko, co?
-Noooo… dobra…

I popędził dalej biegać z rowerkiem między kuchnią i salonem.


  • 1 duża cebula
  • 3 marchewki
  • Łyżka masła
  • Szczypta soli
  • Łyżeczka cukru
  • Łyżeczka mieszanki ziół „prowansalskich”
  • Oliwa do smażenia.

  • Po jajku na osobę
  • Głęboki olej do smażenia.

  • Łyżka masła
  • Ok. 2 łyżki białego wina
  • Ok. 50 g. żółtego sera
  • 2 łyżki śmietany 18%

Zacząłem od posiekania cebuli w kosteczkę i marchewki w małe słupki. Na patelni rozgrzałem trochę oliwy i na nią tą cebulę i marchew. Niech się duszą dziady. Posypałem solą i cukrem, dodałem zioła a po jakiejś chwili również łyżkę masła i zostawiłem na małym ogniu mieszając czasami, na czas przygotowywania reszty śniadania, czyli ze 20 min. [niezorganizowany byłem rano – można to było szybciej zrobić].

Na drugiej patelence roztopiłem masło, dorzuciłem posiekany drobno żółty ser i podlałem białym winem. Kiedy ser się roztopił to dorzuciłem 2 łyżki śmietany i gotowałem jeszcze chwilkę na małym ogniu, mieszając co chwila, aż wszystko uzyskało jednolitą, kremową konsystencję.

W międzyczasie w garnku rozgrzałem olej do głębokiego smażenia i na sam koniec zrobiłem w nim jajka na chrupko – czyli trochę jak jaka w koszulkach, tylko smażone, zamiast gotowane.

I już – na talerz najpierw łoże z marchwi i cebulki, na to jajo, polana całość z góry białym sosem. Do tego świeże bułeczki z piekarnika.
Na bułeczki przepisu wam nie podam, bo ciasto zrobiłem wczoraj wg. własnego widzimisię i już byłem zapomniałem proporcje. Nie jestem pieczywowym chłopakiem, jak kogoś kręcą takie rzeczy, to zapraszam do pracowni wypieków Liski. Mogę jedynie powiedzieć, że bułeczki wyszły super, i fantastycznie pasowały do tego śniadania. A i samo danie było zaskakująco dobre, smaki świetnie ze sobą współgrały, chociaż czy to było super zdrowe, to nie wiem…


Ważne, że najmilsza była zadowolona strasznie.
A i kuchcik w końcu się zmobilizował, rzucił rowerek w kąt i nakrył do stołu. Serwetki były wprawdzie świąteczne co je wygrzebał z jakiejś szuflady, ale ostatecznie on i tak cały czas twierdził, że dzisiaj są święta, tylko że takie od mamy.

I pięknie było i dzień się zaczął miło.

dodajdo.com

poniedziałek, 18 stycznia 2010

Jajka w koszulkach na tartinkach z kiełbasą jałowcową.

Przyjechał do nas specjalny gość.
Nie widzieliśmy się już parę lat. A jednak wszedł do domu i usiadł przy stole, tak jakby wyszedł wczoraj. I od razu zaczęliśmy gadać, tak jakbyśmy chcieli koniecznie dokończyć przerwany wczoraj wątek, a kuchnia wypełniła się po brzegi czymś niezwykłym, a przy tym tak zupełnie naturalnym. Przy hiszpańskim winie i grzańcu gadaliśmy, wciąż przerywając sobie nawzajem, do piątej rano. Ale to w sumie nie takie istotne przy czym, bo jakoś tak się składa, że są tacy ludzie w których towarzystwie nawet odgrzewana pizza z obiadu i fusiasta herbata smakują jak najlepsze frykasy.
- I słuchaj, ale słuchaj mnie teraz!
- to ty słuchaj – będziesz to jadł?
- TAK!
- aha… no to mów dalej.
I zjadł ostatni kawałek. Za to ja mu za chwilę znowu przerwałem.

A rano zrobiłem śniadanie.
  • 1 cebula
  • Łyżka masła
  • 20 dkg kiełbasy jałowcowej
  • 60 g fety
  • 100 g śmietany 18%
  • Ok. 50g. sera żółtego
  • Sól, pieprz cukier.
  • Ok. 1/3 ciasta francuskiego

  • Po jajku na osobę.


Cebulę posiekałem w cieniutkie piórka, i dusiłem na maśle z 15 min. aż dobrze zmiękła. Posypałem szczyptą soli i cukru. Po chwili dodałem pokrojoną w kosteczkę kiełbasę jałowcową, kiedy się trochę obsmażyła dodałem fetę zmieszaną ze śmietaną. Pieprz. Mieszałem cały czas a kiedy feta się rozpuściła dorzuciłem jeszcze trochę sera żółtego, żeby zagęścić konsystencję.
Na blasze ułożyłem kwadraciki z ciasta francuskiego i zawinąłem im lekko brzegi. Na środek każdego wrzuciłem nadzienie. I do piekarnika [z 200 oC] na jakieś 15-20 min. aż ciasto będzie złociste.
W tym czasie zrobiłem jajka w koszulkach .
Na gotowych tartinkach układałem po jajku.
A on w międzyczasie zaaranżował stół i ustawił aparat. No a później ja nad nim stałem i gadałem mu co chwila, żeby smolił już te fotki, bo wystygnie, a zimne jajka w koszulkach już nie są tak smaczne.
A te były.
A później znów gadaliśmy.

Fotografia: Wojtek Iskierka, dziękuję.
dodajdo.com

piątek, 15 stycznia 2010

Pudding z Yorkshire z frankfuterkami i skarmelizowaną cebulą.

W zeszłym roku zrobiłem wersję wegetariańską tego puddingu wyszła bardzo smacznie, pomyślałem sobie wtedy, że to takie fajne danie, że można by je przygotowywać znacznie częściej i wiecie co? Zapomniałem o tym! Przypomniało mi się wczoraj wieczorem.
Problem z Puddingiem z Yorkshire jest taki, że nie do końca wiadomo w który posiłek go wpasować, bo jest to z pewnością bardzo smaczne na śniadanie, ale z tym wiąże się jeden problem – zajmuje zdecydowanie za dużo czasu jak na śniadanie – ciasto trzeba przygotować ze 2 godziny wcześniej, a i samo danie robi się jak nic z pół godziny. Więc przyjmijmy, że jest to fantastyczna sprawa na drugie śniadanie, czy inny lunch, brunch czy co tam jeszcze.



Na ok. 4 - 6 porcji [zależy jakich kokilek użyjecie]

  • 2 jajka
  • 70 g mąki
  • 200 ml półtłustego mleka
  • Sól i pieprz.

Nadzienie:
  • 80g. masła
  • 1 duża cebula
  • Łyżeczka cukru
  • 3 frankfuterki
  • 4 oliwki
  • Szczypta harissy

  • Ok. 100ml oleju

Ciasto proste jak drut – toż to prawie ciasto naleśnikowe – roztrzepujemy jajka w misce, dodajemy stopniowo mąkę roztrzepując ją z jajkami, aż będzie w miarę jednolite. Cały czas mieszając trzepaczką dodajemy mleko. Doprawiamy solą i pieprzem i wstawiamy do lodówy na ok. 2 godziny. Ten czas jest bardzo potrzebny – ciasto ma zupełnie inną konsystencję, jest bardziej „napowietrzone” a tym samym znacznie bardziej się nadaje do naszych celów – dzięki temu nasze puddingi wyrosną w piekarniku jak grzyby po deszczu, a nie staną się małymi, zbitymi plackami.

W tym czasie można zrobić całą masę innych rzeczy – można wyrobić ciasto na chleb, posprzątać podłogi, można użerać się z drugim kuchcikiem, który cały czas ryczy i nie możemy odkryć o co mu właściwie w życiu chodzi [i tak już będzie do 18nastki, albo i dłużej], możemy zadumać się nad ogromem wszechświata i tajemnicą stworzenia, możemy [jeśli to noc] liczyć gwiazdy na niebie, możemy położyć się na podłodze i nie robić nic oprócz gapienia się w sufit… no cóż, możemy prawie wszystko.
A później…
A później nagrzewamy piekarnik na 220 oC, cebulę kroimy w cieniusieńkie pół-plasterki i dusimy ją w rondelku w którym najpierw roztopiliśmy 80g masła, na bardzo malutkim ogniu. To duszenie chwilkę zajmie – z 20 min. jak nic, a my w tym czasie spokojnie zajmujemy się pozostałymi sprawami, mieszając cebulkę tylko raz za czas.
A pozostałe sprawy to:
Do kokilek wlewamy po równo olej – rozsmarowując go również po ściankach. Ja mam kokilki o średnicy 7cm dlatego mi tego ciasta starczyło na 4 porcje. Jeśli ktoś ma trochę mniejsze to polecam właśnie takie – ciasta powinno starczyć na 6 porcji, jeśli nalejemy go prawie do pełna. Mniejszy rozmiar również pozwoli ciastu idealnie się upiec, przyznam szczerze, że moje są tak na granicy dobrze zrobionych.
Tak więc do nich wlewamy ten olej i wstawiamy do nagrzanego piekarnika na ok. 4min. Kiedy olej zacznie dymić wlewamy do nich chochlą ciasto i wstawiamy do piekarnika na jakieś 25min. Puddingi powinny nam mocno wyrosnąć, być rumiane i chrupiące z wierzchu, natomiast ciasto w środku powinno być wciąż trochę miękkie.
W między czasie na patelence przesmażamy fraknfuterki doprawione harissą [lub po prostu ostrą papryką] na koniec dorzucamy posiekane oliwki.
Do duszącej się cebuli dodajemy pod koniec łyżeczkę cukru, karmelizujemy całość.

Kiedy minęło 25 min. wyciągamy szybko i zwinnie [jak ninja] puddingi z piekarnika a następnie z kokilek. Układamy na ciepłe talerze [ważne – inaczej od razu oklapną] a do środka ładujemy nadzienie.
Podajemy ciepłe.
Można jeszcze posypać odrobiną startego sera, jeśli ktoś lubi.



Kuchciki się cieszą, żona się cieszy, my się wkurzamy, bo zdjęcia nam nie wychodzą. W końcu ksywka „vj shaking hands” skądś się wzięła.

Ale przynajmniej żarcie dobre jak cholera!
dodajdo.com

piątek, 1 stycznia 2010

Full ponglish breakfast.

Czy właściwie powinno być New Year’s full ponglish breakrfast.
Już wczoraj pisałem, że goście mi tu wymyślili, że mają dostać specjalne, dedykowane śniadanie na sylwestra i na nowy rok.
Wiadomo jak to jest w nowy rok, zostało trochę resztek z wczoraj, jakoś nie ma niesamowitych sił na robienie super wymyślnych śniadań, z drugiej strony jak chcieli takie dedykowane specjalne śniadanie, to zwykłej jajecznicy, albo parów z wody nie ma im co dawać. Idąc dalej tym torem myślowym stwierdziłem, że na ogólne posylwestrowe zmęczenie organizmu koniecznie jajka w koszulkach by się przydały, a najlepiej cały zestaw nazywany zwykle full english breakfast. A tutaj szynka swojska, ponadto ja nie byłbym sobą, gdybym do jajek w koszulkach nie przygotował sosu serowego, więc w sumie wyszedł ponglish. Ale jak najbardziej full.



  • Po jajku na osobę,
  • Po plasterku szynki swojskiej i salami [niekoniecznie swojskiego]
  • Parę plasterków pieczarki
  • Ze 100g sera żółtego i pleśniowego
  • Łyżka śmietany
  • Trochę masła
  • Sos worcester
  • Sól, pieprz
  • Ocet
  • Cebula dymka.

  • Dodatki [oliwki, czosnek marynowany, cebulki marynowane, pasta łososiowa, sałatka śledziowa]

No co tu dużo gadać – jajka w koszulkach to wszyscy stali czytelnicy mojego bloga już wiedzą jak robić – gotujemy wodę z octem, delikatnie wlewamy jajko, zagarniamy łyżką cedzakową i gotujemy chwilę. Jak kto nie wie, niech poszuka w dziale śniadania, gdzieś tam podaję szczegółową instrukcje co i jak. Dzisiaj nie mam siły na wklejanie linków.

Szynki, salami, pieczarki i białą część dymki grillujemy na patelni. Na drugiej patelence roztapiamy masło i pokrojone w drobną kosteczkę sery. Kiedy się rozpuszczą dorzucamy śmietany, kilka kropli Worcestera, pieprz i sól i mieszamy.

Do tego tosty. Na talerzu układamy wszystko po kolei, jajko oblewamy sosem serowym i podajemy.


Goście nie dość, że zadowoleni, to jeszcze mi nawet zdjęcia pomagają robić. Takie bestyje kochane.
Wszyscy zgodnie stwierdzają, że jeśli chodzi o noworoczne śniadanie, to to było idealne, nikt z nas nie mógł sobie wyobrazić bardziej pasującego śniadania na nowy rok.
dodajdo.com

czwartek, 31 grudnia 2009

Jajka zapiekane w cieście francuskim

Sylwestrowe śniadanie sobie goście zażyczyli, powiedzieli, że jak nie będzie specjalnego sylwestrowego śniadania, a później noworocznego śniadania, to oni się obrażą. A jako, ze goście wyjątkowi, to nie można było do obrazy dopuścić. Od wczoraj kombinowałem co i w takim razie dzisiaj podać. W końcu żem wykombinował.



Na 6 porcji:
  • 6 jajek
  • Ok. 200g boczku wędzonego
  • 2 duże pieczarki
  • 1 cebula dymka
  • Paczka ciasta francuskiego
  • Ok. 6łyżek śmietany 18%
  • Odrobina startego żółtego sera + sera brie
  • Sól, pieprz.

Boczek kroimy w kosteczkę, przesmażamy na patelni, dorzucamy pokrojone w kosteczkę pieczarki i białą część cebuli dymki, również posiekaną.
Kokilki smarujemy masłem, ciasto francuskie dzielimy na 6 części. Wyklejamy nimi kokilki, a wystającą część formujemy w taki wałeczek dookoła i nacinamy go nożem. Do środka ładujemy nadzienie z boczku i grzybów. Na wierzch wbijamy delikatnie jajko, tak, żeby żółtko się nie rozwaliło. Do każdego dokładamy śmietanę – układając ją dookoła żółtka, doprawiamy solą i pieprzem, posypujemy startymi serami i do piekarnika rozgrzanego do jakichś 200 oC na ok. 20min. – aż jajka się w miarę zetną, a ciasto będzie ładnie złociste.
Ozdabiamy zieloną częścią dymki.
Podajemy.


Goście nie marudzą już i nawet nie wspominają o obrażaniu, zadowoleni są w ogóle jak fix i zjadają podwójną porcję. I dobrze, i o to chodziło.

dodajdo.com

niedziela, 13 grudnia 2009

Boczek, por, seler, śmietana - zapiekanka śniadaniowa.

Ci którzy przeglądają od czasu do czasu mojego bloga zdążyli się już zorientować, że śniadania są szczególnie ważne dla mnie. Była akcja majowe śniadania – w której namawiałem was do tego, żebyśmy celebrowali śniadania i nie zapominali o nich. Ten blog, prawie rok temu zaczął się od tego, że po prostu w świąteczny poranek zszedłem na dół i zrobiłem śniadanie, które sfotografowałem. I nawet pomimo, że ostatnio jakoś moja regularność wpisów spadła i mam problem z samo-zorganizowaniem, to niedzielnego śniadania jakoś nie mogłem sobie odpuścić.
Tak więc wymyśliłem ci ja śniadanie jak następuje:


  • 150 – 200 g. wędzonego boczku
  • Pół większego pora
  • 2 łodyżki selera naciowego
  • 300g śmietany 18%
  • 2 jajka
  • Kopiata łyżeczka musztardy francuskiej.
  • Sól,
  • Pieprz.

Śniadania muszą być proste, bo nikt nie chce wstawać w środku nocy, żeby je przygotować. Więc boczek kroimy w kosteczkę, a pora w cieniutkie plasterki, seler naciowy również w plasterki, ewentualnie pół-plasterki. Przesmażamy najpierw boczek, jak troszkę się wytopi i zesmaży to wrzucamy por i seler. Dusimy razem mieszając co jakiś czas jakieś 10 min.
W tym czasie śmietanę mieszamy z musztardą. 1/3 oddzielamy, a do pozostałej wbijamy 2 jajka i mieszamy, żeby połączyć w jednolitą całość. Pod koniec duszenia wlewamy tą jedną trzecią śmietany do boczku i porów, doprawiamy solą i pieprzem, mieszamy dokładnie. Przekładamy do ceramicznej foremki, albo naczynia żaroodpornego i zalewamy z wierzchu pozostałą śmietaną z jajkami.


Całość wkładamy do nagrzanego na 180 oC piekarnika na jakieś 20 min. [aż jajko ze śmietaną się ładnie zetną].
W tym czasie możemy przygotować kawę, herbatę, pieczywo, nakryć do stołu i co tam jeszcze mamy w zwyczaju przed śniadaniem robić [no, no! Tylko bez sprośności mi tutaj!!!].

No a później wykładamy zapiekankę na talerze i wcinamy delektując się chwilą, tym, że jest niedziela, że nigdzie się nie trzeba śpieszyć, że można spokojnie przegryzać pieczywem i popijać aromatyczną kawą, nie wrzucając w siebie wszystkiego jakby ktoś nam to chciał za 30 sekund odebrać.


Smacznego zatem i miłej niedzieli!
dodajdo.com

czwartek, 12 listopada 2009

Kiełbaski na piwie przeciw chorobie.

Goście przyjechali moi mili, jakoś tacy chorzy odrobinę, a i mnie coś zaczęło łapać. Więc pomyślałem sobie, że trzeba by zacząć dzień od jakiegoś takiego śniadania, które by podziałało nam na wzmocnienie.
A jako, że akurat się tak złożyło, że potrawa ta idealnie się wpisuje w ramy kuchni polskiej, więc postanowiłem ją również zgłosić do akcji „Gotujemy po polsku”, organizowanej przez Irenę i Andrzeja, nad którą patronat objął serwis zPierwszegoTłoczenia.pl.


  • Kiełbaski wieprzowe, cienkie /po 2 sztuki na osobę/.
  • Cebula
  • kilka ząbków czosnku
  • ok. 50-100 ml. ciemnego piwa

Co tu dużo gadać – kiełbaski nacinamy, układamy w naczyniu żaroodpornym, obsypujemy obficie z góry posiekaną w piórka cebulą i czosnkiem. Zalewamy piwem, tak do 1/3 wysokości kiełbasek i wrzucamy do nagrzanego piekarnika na jakieś 20 min. Możemy jeszcze lekko posypać kmineczkiem, ale ja sobie odpuściłem, bo moje kiełbaski same w sobie już były dość aromatyczne.
Już po 10 min. w domu rozchodzi się taki zapach, że nawet tych gości co jeszcze nie zdołali się zwlec z łóżka mile nęci, aby jednak już rozpocząć ten dzień. A później jest jeszcze lepiej, dokładamy pyszny chleb ziarnisty, upieczony wieczorem przez żonę, robimy dobrą kawę, tudzież herbatę i już jest fantastycznie. Ta potrawa świetnie się nadaje na śniadanko, bo spełnia moją ulubioną zasadę SPP czyli Szybko, Prosto, Pysznie!
A goście zazwyczaj jak przyjeżdżają na wypoczynek i nie musza prowadzić żadnych rozmów biznesowych, to jakoś nadzwyczaj chętnie się opychają wszystkim co czosnkowe i cebulowe. Może to ten klimat beskidzki na nich tak działa, a może to po prostu jest pyszne i dlatego. Tak czy siak – żeby nie przedłużać – smakowało bardzo, od razu się lepiej wszyscy poczuli i chorobie powiedzieli „o takiego wała, jak Polska cała”.


A, no i grzaniec, grzaniec na chorobę, zdecydowanie. Nie wiem czy od razu do śniadania, ale pod wieczór jak znalazł!

Gotujemy po polsku! - edycja II


Ps. Wiem, że przynudzam już może, ale naprawdę fotografia to nie jest moja mocna strona…

dodajdo.com

wtorek, 1 września 2009

Prosta śniadaniowa pasta łososiowa

Jedno ze śniadań, które uwielbiamy z żoną, to bardzo prosta pasta z wędzonego łososia i serka twarogowego. Dzisiaj śniadanie wyglądało zupełnie inaczej niż norma ostatnich kilku tygodni – goście wyjechali, więc zostaliśmy sami a w dodatku pierwszy kuchcik właśnie po raz pierwszy poszedł do przedszkola i nagle nasz dom zrobił się taki wieeelki i pusty i jakiś nad wyraz cichy i spokojny. To była świetna okazja na takie śniadanko, nawet powiem więcej – tak mnie to natchnęło, że postanowiłem standardowy przepis troszkę podkręcić i wyszło naprawdę rewelacyjnie.


  • 125 g serka twarogowego półtłustego
  • Ok. 50 g sera typu feta
  • 100 g łososia wędzonego
  • 1 niewielka cebulka
  • Łyżka masła
  • Ok. 2-3 łyżek śmietanki 30%
  • Kilka szczypiorków.
  • Sól, pieprz.

Na patelni roztopiłem masło i na bardzo małym ogniu dusiłem w nim posiekaną cebulkę, kiedy się zeszkliła dolałem ok. 2-3 łyżek śmietany kremówki. Nadal na bardzo małym ogniu gotowałem mieszając co jakiś czas aż całość mocno zgęstniała i konsystencją przypominała odrobinę roztopiony, bulgoczący ser.
W miseczce wymieszałem dokładnie pokruszony twaróg i posiekaną i pokruszoną fetę. Następnie dodałem do tego sosu cebulowo-śmietanowego. Szczypiory posiekałem drobniutko i dodałem do twarogu.
Zazwyczaj, w wersji podstawowej, nie robię tej duszonej cebulki, tylko dodaję po prostu surową do sera – w mniejszej ilości oczywiście. A odrobiny szczypioru postanowiłem dzisiaj użyć, bo pomyślałem, że będzie fajnie przełamywał maślano-śmietanowy smak słodkawej cebuli duszonej.
Teraz wiadomo – pasta ma być łososiowa – więc siekamy wędzonego łososia [można też użyć po prostu sałatkowego] dorzucamy do reszty, mieszamy – jeśli trzeba doprawiamy solą i pieprzem.


Bardzo fajnie pasuje ze świeżymi grahamkami, przyozdobione odrobiną koperku.

dodajdo.com

czwartek, 27 sierpnia 2009

Jajka w koszulkach kładzione na tartinkach cukiniowych.

Obudziłem się dzisiaj rano z myślą, że goście już są u nas kilka dni, a ja śniadania jeszcze im nie przygotowywałem osobiście. Pomyślałem, że trzeba to jakoś nadrobić i wymyśliłem śniadanie, które wprawdzie zmusiło mnie do natychmiastowego wstania z łóżka i udania się do kuchni [z racji czasu potrzebnego na przygotowanie] ale za to smakowo na pewno wynagrodziło im te kilka dni „zwykłych” śniadań.
Dziś proszę państwa Olive & Flour Bed&Breakfast serwuje wykwintne śniadanko: Jajka w koszulkach kładzione na tartinkach cebulowo-cukiniowych.



Na 5 osób:
  • 5 jajek
  • Łyżka masła,
  • 1 niewielka cebula
  • 200g. cukini
  • 1 duży lub 2 mniejsze ząbki czosnku
  • 2 łyżki śmietanki 30%
  • 1 łyżka śmietany 18%
  • Sól, pieprz,
  • Tymianek
  • 5 pomidorków koktajlowych
  • Ocet do gotowania jajek [ok.4-5łyżek]

Na kruche ciasto tartowe:
  • 10 dkg mąki
  • 5 dkg masła
  • Łyżka zimniej wody
  • Szczypta soli.
  • Masło do wysmarowania tartinek

Zaczynamy od ciasta na tartinki – ugniatamy mąkę z masłem i odrobiną wody, aż uzyskamy jednolitą konsystencję. Robimy z tego kulkę, owijamy w folię i wkładamy do lodówki.

Teraz w rondelku roztapiamy masło, na bardzo małym ogniu, kiedy się roztopi wrzucamy drobno posiekaną cebulkę. Bardziej dusimy niż smażymy. W tym czasie obieramy i wydrążamy cukinię, następnie siekamy w miarę drobną kostkę. Oczywiście cebulkę trzeba co jakiś czas przemieszać. Czosnek siekamy, też drobno. Kiedy cebulka zacznie się szklić [co nastąpi jakieś 10min. po wrzuceniu] dorzucamy czosnek i cukinię. Troszeczkę możemy zwiększyć ogień. Dusimy wszystko. Kiedy cukinie wyraźnie zaczną mięknąć, w kubeczku mieszamy 2 łyżki śmietany 30% i łyżkę śmietany 18% - dokładnie, aż będziemy mieli jednolitą, kremową konsystencję. Dodajemy do cukinii i dusimy razem. Przyprawiamy solą pieprzem i dużą szczyptą tymianku.


Foremki na tartinki wysmarowujemy masłem, z ciasta lepimy 5 małych kulek. Tymi kulkami wyklejamy tartinki. Dno dziurawimy w kilku miejscach widelcem. Do środka nadzienie cukiniowe ,a na wierzch pokrojone w plasterki pomidorki koktajlowe. I do piekarnika nagrzanego do 200 oC na jakieś 20min.

W tym czasie przygotowujemy jajka w koszulkach – standartowo: wodę z octem gotujemy, wlewamy po jednym jajku, nagarniając aż się zetnie. Gotowe odkładamy na talerz, jeśli by nam ostygły w czasie czekania na tartinki, to możemy na chwilę przed podaniem wrzucić je jeszcze do gorącej wody, żeby się ogrzały.

Kiedy ciasto w foremkach będzie ładnie rumiane wyciągamy z piekarnika, delikatnie wyciągamy z foremek, żeby się nam nie pokruszyło [w końcu to kruche ciasto]. Układamy na talerzu, na wierzch po jajku.
Podajemy.

To było bardzo, bardzo smaczne – delikatne smaki cukinii i cebuli pięknie podkreślone przez śmietanowo-maślany posmak doskonale współgrały z jajkiem i kruchym ciastem. Miękka konsystencja nadzienia i jajka świetnie przełamywała się z kruchością tartinek.
Słowem – bardzo! Bardzo bardzo nawet.


Żałuję jedynie, że nie wpadłem na pomysł wcześniej, bo zamiast mieszanki śmietan zastosowałbym creme fraiche, o którym ostatnio wspominała Bea, ale przygotowanie go w naszych warunkach [nie wystarczy, jak w Szwajcarii, pójść do sklepu i kupić – przynajmniej nie w moim mieście powiatowym] zajmuje ok. 2 dni, więc już sobie odpuściłem. Ale kto wie – może jeszcze kiedyś wypróbuję.

cukiniowy sierpień
dodajdo.com

poniedziałek, 17 sierpnia 2009

Jajka na chrupko kładzione na duszonej cukinii i boczku.

Goście wieczorem mi powiedzieli, że oczekują jakiegoś niezwykłego śniadania, z tych takich co to na blogu widzieli. No i co… sam se nagrabiłem – jak to mówią. Jajka w koszulkach to już mojej żonie ostatnio bokiem wychodziły, za to jej ulubiony typ, to jajka na chrupko. Poza tym okazało się, że śmietany akurat nie ma, a do jajek w koszulkach sosy najczęściej podaję oparte o śmietanę. Więc postanowiłem zadowolić i żonę i gości i jeszcze polecieć sezonowo i skorzystać z darów ogródka.



Dla 5 osób:
  • 5 jajek
  • Pół cukinii
  • 1 niewielka cebula
  • 1 ząbek czosnku
  • 2 pomidory
  • 1 gałązka selera naciowego
  • Zioła prowansalskie, sól, pieprz.
  • 5 plasterków boczku wędzonego.
  • Olej do głębokiego smażenia.

Cebulkę siekamy, czosnaczek też. Szklimy na oliwie na patelni. Dorzucamy posiekaną cukinię i seler naciowy. Przyprawiamy. Dorzucamy posiekane pomidorki. Razem chwilę dusimy.

W garnku rozgrzewamy olej. Kiedy się porządnie rozgrzeje będziemy na nim robili jajka na chrupko. Dokładniej rzecz ujmując powinniśmy to robić tak jak już kiedyś pokazywałem. Natomiast w skrócie – jajka wlewamy do oleju z filiżanki i nagarniamy łyżką starając się, żeby się całkiem nie rozwaliły. Podobnie jak przy jajkach w koszulkach, tylko bardzo szybko i olej bardziej pryska.
Na osobnej patelence podsmażamy boczek.
Na talerz wykładamy duszone warzywa, na nie układamy po plastrze boczku, na górę jajko. Obsypujemy delikatnie solą i pieprzem podajemy.
Goście są zadowoleni bardzo, mówią, że takiego czegoś jeszcze nigdy nie jedli i cieszą się, że ich śniadanie będzie na blogu. Żona również zadowolona. My też jesteśmy zadowoleni aż do momentu w którym sobie przypominamy na koniec śniadania, że przecież chcieliśmy całość kompozycji posypać pokruszoną fetą. Goście muszą być rzeczywiście zadowoleni ze śniadania, bo od razu nam to niedopatrzenie wybaczają.


A ja o wyciągniętej fecie zapominam, leży przez cały dzień w upale i na koniec dnia nadaje się tylko na kompost.
Jak śrubka z gwintem.
Muszę coś ze sobą zrobić, bo moje zakręcenie przekracza już ostatnio wszelkie dopuszczalne normy, nawet jak na mnie.

cukiniowy sierpień

dodajdo.com

piątek, 7 sierpnia 2009

Jajka w koszulkach na cukinii, oblane sosem śmietanowym.

Sierpniowe śniadania. Jajka w koszulkach już znamy wszyscy, ale w kuchni najpiękniejsze jest to, że każdy miesiąc oznacza co innego. Bo dobra kuchnia to kuchnia sezonowa, w której bierzemy świeże, najlepsze dostępne składniki i na ich bazie przygotowujemy pyszne jedzenie.


A żeby przyrządzić jajka w koszulkach na cukinii dla 4 osób potrzebujemy:
  • 4 średnie jajka
  • 8 plasterków cukinii [bardzo ładnie prezentuje się żółta cukinia, ale żaden wymóg]
  • 4 plasterki salami
  • Sos sojowy ok.2 łyżek,
  • Świeży cząber,
  • Niewielki ząbek czosnku
  • Zioła prowansalskie
  • Oliwa,
  • 2-3 grube plastry cebuli
  • Łyżka masła
  • 3-4 łyżki śmietanki 30%
  • 1-2 łyżki śmietany 18%
  • Ocet do gotowania jajek.

Jajka w koszulkach jak przygotować już chyba wiecie. W jajkach poszetowych fajne jest to, że można je przygotować wcześniej, odłożyć na bok, a później tylko wrzucić do gorącej wody chwilę przed podaniem. Czasami z tego korzystam, żeby się od razu przy śniadaniu nie zakręcić w kuchni, jak paczka draży, robiąc 5 rzeczy na raz.

Sos sojowy zmieszałem z posiekanym cząbrem, ziołami, oliwą i wycisnąłem do tego czosnek. Jeśli nie macie świeżego cząbru, możecie po prostu go pominąć albo dodać odrobinę więcej ziół prowansalskich w których skład cząber wchodzi. Taką zalewą oblałem plasterki cukinii i odstawiłem na chwilkę na bok. Fajnie, jeśli cukinia jest w miarę młoda, bo gniazdo nasienne i jego okolice nie są wtedy takie gąbczaste i nie trzeba go koniecznie wykrawać.


Na patelni grillowej przesmażyłem szybciutko plasterki salami i odłożyłem je na talerz. Na tłuszczu który się z niego wytopił smażę cukinie. Z dwóch stron.
W tym czasie siekam cebulę i na osobnej patelni roztapiam masło. Cebulkę duszę w maśle na niewielkim ogniu, aż się zeszkli. Dodaję śmietany 30%, na małym ogniu gotuję mieszając, aż śmietana zgęstnieje. Dodaję wtedy śmietanę 18% i znów mieszam, aż całość będzie ładnie jednolita i będzie miała kremową konsystencję [oczywiście pomijając kosteczki cebuli].

Na talerzu układamy po 2 plasterki cukinii, przekładając je plastrem salami. Na górę kładziemy jajko i oblewamy sosem śmietanowo-cebulowym. Na wierzch opcjonalnie sól i pieprz. Można też przyozdobić jakimś zielonym habeziem zerwanym w ogrodzie. Szczypior na ten przykład.



Bardzo smaczne to jest, muszę skromnie przyznać.

cukiniowy sierpień


dodajdo.com

niedziela, 2 sierpnia 2009

Jajka zapiekane z fetą i łososiem.

Wyprawa po drugi freakstockowy kubek średnio udana jak na razie. Tzn – nie maja już chyba tych kubków półlitrowych za to mam jakiś mniejszy i dostałem fajną buteleczkę na wodę którą można przypiąć do paska, gaci czy gdzie tam kto chce. Ale tak sobie myślę – co was to, jako czytelników bloga kulinarnego, w ogóle obchodzi. To może przejdę do zagadnienia podstawowego jakim jest pożywienie. Nie freakstokowe pożywienie rzecz jasna – chociaż to też mógłby być ciekawy temat – czy festiwalowe jedzenie może być dobre i dla czego łatwiej o to na zachodzie niż w Polsce.


Natomiast żeby uraczyć żonę, gości czy kogo tam mamy w domu akurat, pysznym śniadaniem nie koniecznie majowym, potrzebujemy dla 4 osób:

  • 4 średnie, względnie duże jajka
  • Ok. 50 -70 g. łososia wędzonego
  • Parę plastrów fety, bądź sera typu feta
  • Ok. 8 łyżek śmietany 12lub18%
  • Trochę startego żółtego sera
  • Sól, pieprz.
  • Odrobina masła do natarcia kokilek.
  • Koperek do ozdoby.

Rozgrzewamy piekarnik do około 200 oC. Kokilki smarujemy masłem, układamy na spód po kilka kawałków fety, i porwanego, bądź posiekanego łososia. Wbijamy na to jajko, ostrożnie, żeby nie rozwalić żółtka. Ideałem jest, jeśli białko się ładnie rozleje dookoła a żółtaczko zostanie pięknie ułożone centralnie na środku kokilki, jednak jak się znajdzie taki, któremu to wychodzi w 100 procentach przypadków, to mu chyba … pogratuluję.
Łyżką nakładamy śmietanę – tworząc wianuszek dookoła żółtka – średnio po jakieś 2 łyżki śmietany powinno całkiem wystarczyć. Sól, pieprz, i obsypujemy startym serem żółtym.
Wkładamy do foremki do której nalewamy wrzącej wody – tak mniej więcej do 1/3 wysokości kokilek. Do piekarnika na około 15 min. – wszystko zależy od stanu ścięcia żółtka jaki nam najbardziej odpowiada.
Kokilki wyciągamy z wody – jeśli feta puściła wodę, to możemy ją delikatnie wylać z kokilek. Na wierzchu układamy jeszcze kawałek łososia i koperki dla ozdoby. Możemy wetknąć kawałek świeżego pieczywa.



Podajemy, goście, nawet tacy co się na kucharzy uczą pytają co to jest i biorą przepisy.
dodajdo.com

czwartek, 30 lipca 2009

Śniadania majowe – podsumowanie.

Majowe sniadania Podsumowanie

Tak, wreszcie nadeszła ta wiekopomna chwila. Powiem otwarcie – przygotowanie podsumowania przerosło mnie. Nie spodziewałem się, że zajmie mi tyle czasu. Ostudziło to mocno mój zapał co do organizowania akcji wszelakich, jak również wzbudziło podziw i najwyższy szacunek dla wszystkich tych, którzy regularnie robią akcje kulinarne i przygotowują do tego takie piękne podsumowania.

Bardzo przepraszam wszystkich, którzy z taką niezwykła cierpliwością czekali na to podsumowanie przez cały czerwiec, a potem przez cały lipiec. Nie znajduję za bardzo słów usprawiedliwienia dla siebie, a nie będę wymyślał bzdurnych wymówek. Bardzo dziękuję za waszą cierpliwość i ciągłą wiarę we mnie i to, że w końcu pewnego dnia przeczytacie tego posta.

Do rzeczy.
Śniadania majowe okazały się być ostatecznie całkiem sporą akcją – udział wzięło w sumie 61 blogerów, którzy stworzyli razem 204 przepisy. Osobiście muszę przyznać, że jestem cały czas pod wrażeniem zarówno ilości przepisów jak i kreatywnego podejścia do kwestii śniadań. Przebrnięcie przez wszystkie przepisy zajęło mi sporo czasu, ale mogę powiedzieć, że był to czas bardzo dobrze spędzony – bardzo wiele się od was nauczyłem, w wielu przypadkach zostałem niesamowicie zainspirowany, a poza tym odkryłem całą masę bardzo ciekawych blogów kulinarnych.
Obiecałem, że wyróżnię na koniec 3 autorów za najciekawsze, moim zdaniem, propozycje. Zrobię to, bo obiecałem, ale następnym razem trzy razy się zastanowię, nim rzucę słowa na wiatr. Było mi niesamowicie trudno wybrać tylko 3 autorów. Zawsze wkurzam się jak ktoś pisze, że wszyscy są super i wszystkim należą się pochwały i nie da się nikogo wyróżnić, bo inni też są świetni itd.itp, ale tym razem muszę sam to powiedzieć – jesteście wszyscy niesamowici. Poziom wszystkich przepisów mnie zaskoczył.
Co do wyróżnień, postanowiłem co następuje:

- fingerfood z bloga partymania, przede wszystkim za Pieczone Śliwki Nadziewane Orzechami Włoskimi, i za propozycje twarogowe, ale tak naprawdę w ogóle za mnogość propozycji i niesamowitą kreatywność. Jestem bardzo zainspirowany i nakręcony po przeczytaniu twoich przepisów.

- Lamad z bloga Mad About Food, za bardzo udany debiut mufinkowy. Muffinki orkiszowe z fetą i suszonymi pomidorami to zdecydowanie coś czego bym pragnął na śniadanie.

- mafilka z bloga zaczynam kucharzenie, za proste w formie i w wykonaniu, ale niesamowicie pyszne łososiowe gniazdka. Każdy, kto zna moje zamiłowanie do prostoty, oraz do łososia i jajek nie powinien być zdziwiony. A kto nie zna, ten niech pozna.

Dla wyróżnionych przygotowałem nagrodę w postaci jednego, dwuosobowego noclegu w pokoju gościnnym Olive&Flour w Cieszynie, wraz ze śniadaniem. Więcej o nagrodzie – na dole, pod podsumowaniem.
Jako, że tak jak pisałem, uważam, że poziom przepisów był niesamowicie wysoki – również każdy kto powoła się na uczestnictwo w zabawie otrzyma 30% zniżkę na pobyt w pokoju gościnnym Olive&Flour.

A oto i same przepisy.
Podzieliłem je sobie na kilka ogólnych kategorii i w takich będę je prezentował, ale na początek parę przepisów, które nie zmieściły mi się w żadnej. Jest tu i kiełbaska i bread-pudding, domowy lemon-curd, lody, szparagi czy tortilla – przegląd bardzo ekscytujący.

sniadania majowe
Dalej lecimy alfabetycznie, bo tak najprościej.
A więc ciasta, wielbiciele śniadań na słodko, wypieków, porannej kawy przegryzanej pyszną mufinką z kruszonką (chociaż jak pokazuje nam Lamad - mufinka być całkiem słodka nie musi) tutaj znajdziecie coś dla siebie.

sniadania majowe Ciasta
Fritaty zebrały się nam tylko trzy, za to bardzo interesujące.

sniadania majowe fritata
Wszelkiego rodzaju grzanki, sandwicze, tosty i wszystkie pochodne. Dla mnie klasyka śniadaniowa.

sniadania majowe grzanki01 sniadania majowe grzanki02
Jajeczniczki. Właściwie to jest oczywiste – śniadanie – jajecznica. To tak jakby powiedzieć – niedziela – wolne.

sniadania majowe jajecznica
A skoro jajecznica, to przede wszystkim jajka. W tej kategorii oprócz wielu propozycji jajek zapiekanych, smażonych, sadzonych gotowanych i co tylko znajdują się też różnego rodzaju omlety. Właściwie to sam się zastanawiam, czemu nie są razem w fritatami… zaćmienie chyba na mnie jakieś padło jak to robiłem.

sniadania majowe jajka01 sniadania majowe jajka02 sniadania majowe jajka03
Najbardziej popularna potrawa śniadaniowa to kanapka. Popularna nie znaczy pospolita, co widać poniżej.

sniadania majowe kanapki01 sniadania majowe kanapki02
Nie jestem naleśnikowym człowiekiem, dlatego byłem co najmniej zaskoczony, jak dużo się je na śniadanie naleśników, pankejksów czy innych takich. Patrząc na to podsumowanie to nawet pomyślałem, że są długodystansowcy, co chyba tylko tym się żywią. Ale muszę przyznać, że parę pomysłów mi się co najmniej spodobało i kto wie, kto wie… może jednak się przekonam...

sniadania majowe nalesniki01 sniadania majowe nalesniki02
Coś co w gorące letnie dni szczególnie mnie nakręca to myśl o pysznym, chłodnym koktajlu, nawet na śniadanie. Napoje – jogurty, herbata, koktajle smoothie, mmmm….

majowe sniadania napoje01
Pasty, smarowidła, masełka – kreatywność nie zna granic.

sniadania majowe pasty
Pieczywo. Wiadomo przecież, że najlepsze jest to domowe.

sniadania majowe pieczywo
Śniadaniowy standart to również płatki, owsianki, granole, musli i sam nie wiem co jeszcze.

sniadania majowe platki
Sałatki.

sniadania majowe salatki01 sniadania majowe salatki02
I na koniec twarożki - białe serki. Są i tacy co potrafią zrobić serek w domu z … jaj.

sniadania majowe serki

Oprócz powyższych ilustrowanych postów znalazły się jeszcze te dwa:

chleb, oliwa, miód pincake.
i propozycja z bardzo ciekawego bloga mikrofalówkowego - Jajka w koszulkach, jajecznica z pieczarkami - prowadzonego przez Grażynę.


Co do pokoju gościnnego. Znajduje się na obrzeżach Cieszyna, w bardziej wiejskim niż miejskim otoczeniu. Samo miasto Cieszyn jest bardzo ciekawym miejscem – przedzielone na 2 części – polską i czeską – jest pewnym mixem kulturowo – narodowo – religijnym. Parę ciekawych zabytków, w tym np. rotunda romańska, którą znacie na pewno z banknotu 20zł. Co najmniej kilka ciekawych restauracji godnych polecenia – zarówno po stronie polskiej jak i czeskiej. Z resztą kuchnia cieszyńska i jej zwyczaje, to zupełnie odrębna i obszerna historia.
Cieszyn jest też fantastyczną bazą wypadową zarówno w Beskidy, na całkiem niedaleki Śląsk jak również np. do trzech stolic – Wiednia, Bratysławy, Budapesztu, które są położone koło siebie, a oddalone o niecały dzień drogi stąd.




Baner podsumowania poniżej:



dodajdo.com
Blog Widget by LinkWithin