Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jajka na chrupko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jajka na chrupko. Pokaż wszystkie posty

sobota, 6 lutego 2010

Jajka na chrupka kładzione na duszonej marchewce, polane sosem serowym.

Sam sobie nagrabiłem ostatnio z tymi fotkami od Wojtka, jak już to wrzuciłem na stronę, to nagle mnie ogarnęło przerażenie, że przecież ja w życiu do tego poziomu nie doskoczę i jak tu wrzucać kolejnego posta teraz… No, ale nic – przez 3 tygodnie prawie, się ukrywałem, ale przecież nie zamknę bloga tylko dlatego, że się pojawiły na nim najlepsze fotki w jego karierze.

A mi się dzisiaj znowu moja ukochana zestarzała. Już nie mogę – co roku, szóstego lutego to samo… Przecież tym sposobem to za 40 lat to obydwoje będziemy starymi dziadkami!
No i w związku z tym wydarzeniem pierwszy kuchcik już dawno się zapowiedział, że właśnie tego dnia on przygotuje dla mamy śniadanie i nakryje do stołu. Gwoli ścisłości to wyglądało tak, że on wymyślił rano składniki, a ja to miałem przygotować w czasie, kiedy on biegał z rowerkiem między kuchnią a salonem…
-No, miśku, to co chcesz na to śniadanie dla mamy zrobić?
-Jajko z jajecznicą!
-Uhm… to ciekawa propozycja, coś jeszcze?
Kuchcik z zadumą rozejrzał się po lodówce i rzucił: to marchewkę jeszcze tatusiu obierz!
-I co, tak samą marchewkę mam mamie dać?
-No!
-Aha…. To wiesz co, bo mama lubi jajka na chrupko, to może tak zrobimy?
-No! I z jajecznicą!
-Ech… no nie wiem, może same jajka na chrupko, co?
-Noooo… dobra…

I popędził dalej biegać z rowerkiem między kuchnią i salonem.


  • 1 duża cebula
  • 3 marchewki
  • Łyżka masła
  • Szczypta soli
  • Łyżeczka cukru
  • Łyżeczka mieszanki ziół „prowansalskich”
  • Oliwa do smażenia.

  • Po jajku na osobę
  • Głęboki olej do smażenia.

  • Łyżka masła
  • Ok. 2 łyżki białego wina
  • Ok. 50 g. żółtego sera
  • 2 łyżki śmietany 18%

Zacząłem od posiekania cebuli w kosteczkę i marchewki w małe słupki. Na patelni rozgrzałem trochę oliwy i na nią tą cebulę i marchew. Niech się duszą dziady. Posypałem solą i cukrem, dodałem zioła a po jakiejś chwili również łyżkę masła i zostawiłem na małym ogniu mieszając czasami, na czas przygotowywania reszty śniadania, czyli ze 20 min. [niezorganizowany byłem rano – można to było szybciej zrobić].

Na drugiej patelence roztopiłem masło, dorzuciłem posiekany drobno żółty ser i podlałem białym winem. Kiedy ser się roztopił to dorzuciłem 2 łyżki śmietany i gotowałem jeszcze chwilkę na małym ogniu, mieszając co chwila, aż wszystko uzyskało jednolitą, kremową konsystencję.

W międzyczasie w garnku rozgrzałem olej do głębokiego smażenia i na sam koniec zrobiłem w nim jajka na chrupko – czyli trochę jak jaka w koszulkach, tylko smażone, zamiast gotowane.

I już – na talerz najpierw łoże z marchwi i cebulki, na to jajo, polana całość z góry białym sosem. Do tego świeże bułeczki z piekarnika.
Na bułeczki przepisu wam nie podam, bo ciasto zrobiłem wczoraj wg. własnego widzimisię i już byłem zapomniałem proporcje. Nie jestem pieczywowym chłopakiem, jak kogoś kręcą takie rzeczy, to zapraszam do pracowni wypieków Liski. Mogę jedynie powiedzieć, że bułeczki wyszły super, i fantastycznie pasowały do tego śniadania. A i samo danie było zaskakująco dobre, smaki świetnie ze sobą współgrały, chociaż czy to było super zdrowe, to nie wiem…


Ważne, że najmilsza była zadowolona strasznie.
A i kuchcik w końcu się zmobilizował, rzucił rowerek w kąt i nakrył do stołu. Serwetki były wprawdzie świąteczne co je wygrzebał z jakiejś szuflady, ale ostatecznie on i tak cały czas twierdził, że dzisiaj są święta, tylko że takie od mamy.

I pięknie było i dzień się zaczął miło.

dodajdo.com

poniedziałek, 17 sierpnia 2009

Jajka na chrupko kładzione na duszonej cukinii i boczku.

Goście wieczorem mi powiedzieli, że oczekują jakiegoś niezwykłego śniadania, z tych takich co to na blogu widzieli. No i co… sam se nagrabiłem – jak to mówią. Jajka w koszulkach to już mojej żonie ostatnio bokiem wychodziły, za to jej ulubiony typ, to jajka na chrupko. Poza tym okazało się, że śmietany akurat nie ma, a do jajek w koszulkach sosy najczęściej podaję oparte o śmietanę. Więc postanowiłem zadowolić i żonę i gości i jeszcze polecieć sezonowo i skorzystać z darów ogródka.



Dla 5 osób:
  • 5 jajek
  • Pół cukinii
  • 1 niewielka cebula
  • 1 ząbek czosnku
  • 2 pomidory
  • 1 gałązka selera naciowego
  • Zioła prowansalskie, sól, pieprz.
  • 5 plasterków boczku wędzonego.
  • Olej do głębokiego smażenia.

Cebulkę siekamy, czosnaczek też. Szklimy na oliwie na patelni. Dorzucamy posiekaną cukinię i seler naciowy. Przyprawiamy. Dorzucamy posiekane pomidorki. Razem chwilę dusimy.

W garnku rozgrzewamy olej. Kiedy się porządnie rozgrzeje będziemy na nim robili jajka na chrupko. Dokładniej rzecz ujmując powinniśmy to robić tak jak już kiedyś pokazywałem. Natomiast w skrócie – jajka wlewamy do oleju z filiżanki i nagarniamy łyżką starając się, żeby się całkiem nie rozwaliły. Podobnie jak przy jajkach w koszulkach, tylko bardzo szybko i olej bardziej pryska.
Na osobnej patelence podsmażamy boczek.
Na talerz wykładamy duszone warzywa, na nie układamy po plastrze boczku, na górę jajko. Obsypujemy delikatnie solą i pieprzem podajemy.
Goście są zadowoleni bardzo, mówią, że takiego czegoś jeszcze nigdy nie jedli i cieszą się, że ich śniadanie będzie na blogu. Żona również zadowolona. My też jesteśmy zadowoleni aż do momentu w którym sobie przypominamy na koniec śniadania, że przecież chcieliśmy całość kompozycji posypać pokruszoną fetą. Goście muszą być rzeczywiście zadowoleni ze śniadania, bo od razu nam to niedopatrzenie wybaczają.


A ja o wyciągniętej fecie zapominam, leży przez cały dzień w upale i na koniec dnia nadaje się tylko na kompost.
Jak śrubka z gwintem.
Muszę coś ze sobą zrobić, bo moje zakręcenie przekracza już ostatnio wszelkie dopuszczalne normy, nawet jak na mnie.

cukiniowy sierpień

dodajdo.com

środa, 20 maja 2009

29 i jajka na chrupko na młodej rokiettcie

Jakoś inaczej wyobrażałem sobie ten maj. Myślałem, że to będzie świetny czas na gotowanie, bo już będą pierwsze plony z własnego ogródka, roślinki już będą na tyle odrośnięte, że nie będą potrzebowały już szczególnej mojej uwagi i czasu będzie więcej do spędzenia w kuchni. Tymczasem okazało się, że z powodu suszy w pierwszej połowie maja wszystkie rośliny zaczynają dopiero teraz wschodzić, i roboty jest tyle, że dnia nie starcza. A plonów jeszcze nie ma. Jedynie rokietta trzyma fason i pięknie wzeszła, a jako, że wzeszła gęsto, więc trzeba ją dość solidnie przerwać na grządce.
Uwielbiam rokiettę – z wyglądu jest bardzo podobna do rukoli, tyle że większa, w smaku z resztą też, ale jest ostrzejsza, zostawia charakterystyczny lekko szczypiący pieprzowy posmak na języku.
W ogóle własny ogródek to fantastyczna sprawa – strasznie dużo się przy tej okazji człowiek uczy. Z każdym dniem grzebania się w ziemi jestem coraz bardziej zafascynowany tym jak to wszystko jest niesamowicie stworzone, jak wiele w tym analogii do naszego codziennego życia i w końcu jak niezwykły jest mechanizm życia sam w sobie.
Poza tym wysiałem parę rzeczy których nijak nie można uświadczyć zazwyczaj w sklepach. Nie wszystkie wzeszły, ale niektóre tak i na ten przykład jestem totalnie zaskoczony cząbrem – nie jadłem go wcześniej, albo właściwie tak mi się tylko zdawało, bo jak spróbowałem pierwszych, ciemno zielonych listków które pojawiły się na tle czarnej ziemi, to okazało się, że jadłem go niezliczoną ilość razy i smak jest mi doskonale znany z chyba wszystkich mieszanek przypraw ziołowych dostępnych w sklepach.
Niesamowite takie odkrycia we własnym ogrodzie.

A na śniadanie dzisiaj typowo przydomowy przysmak – wszystkie składniki powinienem mieć, ale gdzieś dopiero za miesiąc, półtorej. No, może oprócz jajek – ale jajka za płotem u sąsiadki, więc prawie tak jak z własnego ogrodu. No i boczek – to samo.


Po 1 jajku na osobę
Pęczek młodej rokietty
Parę liści sałaty lodowej
Pęczek szczypioru
Pomidor
Parę plasterków cebuli
Papryka czerwona
Boczek – kilka plastrów.

Olej do głębokiego smażenia.

Olej rozgrzewamy w garnku.
Boczek kroimy w kosteczkę, przesmażamy na patelni. Zieleninę płuczemy, sałatę i rokiette jeśli trzeba rwiemy na drobniejsze kawałki. Szczypior siekamy, podobnie cebulę i paprykę. Pomidorka w półplasterki. Za półtorej miesiąca powinienem mieć koktajlowe – te na pewno byłyby lepsze do tego, przekrojone tylko na pół, lub ćwierć. Sałatkę mieszamy razem.


Jajka wbijamy do filiżanki, a następnie wlewamy do gorącego oleju. Podobnie jak w przypadku jajek w koszulkach, tylko tutaj wszystko się dzieje w ułamkach sekundy. Szybko więc zagarniamy je jakąś łyżką, i po niecałej minucie jajko jest już gotowe. Ważne, żeby olej nie był za gorący, bo po pierwsze – będzie nam pryskał jak wlejemy jajko, po drugie jajko się rozwali i nie zdążymy go zagarnąć łyżką, żeby choć odrobinę przybrało coś na kształt okrągłej formy.



Na sałatkę wrzucamy przesmażony boczek, lekko oblewamy wytopionym tłuszczem. Na sam szczyt kładziemy jajko na chrupko.

Bardzo, bardzo smaczne – moja żona niezmiennie twierdzi, że jajka na chrupko to jej ulubiony typ.

Majowe sniadanie

A poza tym – 29, tom jeszcze młodziutki prawie jak ta rokietta.

dodajdo.com

sobota, 24 stycznia 2009

Jajka na chrupko z sałatką z rukoli.

Te jajka chodziły za mną od czasu jak dostałem na święta książkę Roux’a „jajka”. I od razu je sobie wymyśliłem właśnie tak – na sałatce z rukoli z boczkiem i cebulką, polane dresingiem z oliwy i soku z cytryny.


Będziemy potrzebować:
- Olej do smażenia
- 4 jajka [liczę po jajku na osobę]
- ok. 80 g rukoli [pół paczki]
- parę plasterków boczku
- 1 pomidor
- 1 -2 cebule dymki [biała część]
- sok z 1/2 cytryny
- z 5 łyżek oliwy z oliwek.
- sól.

Rukolę płuczemy i odkładamy do odsączenia, na patelence przesmażamy najpierw pokrojony w kosteczkę boczek, później razem z nim pokrojoną w plasterki cebulkę dymkę. Kroimy w kosteczkę pomidorka. Mieszamy wszystko razem.

W filiżaneczce lub miseczce mieszamy oliwę z sokiem z cytryny i odrobiną soli do smaku.

W garnku rozgrzewamy olej. Kiedy jest już gorący wlewamy do niego ostrożnie z filiżanki po 1 jajku i od razu zagarniamy [fot. 1 i 2]. Trochę jak przy jajkach w koszulkach z tym, że tutaj rzeczy dzieją się naprawdę szybko no i nie mamy się co łudzić, że uda nam się uzyskać piękną, obłą formę.


Jajka robią się naprawdę w ekspresowym tempie – wystarczy chwila i już jest ładnie zrumienione – takie wyciągamy na talerz wyłożony papierowym ręcznikiem. Czynność powtarzamy z pozostałymi jajkami. Jeśli uda nam się zazębić te czynności ze sobą, żeby jajka nie stygły zbyt długo na talerzu w oczekiwaniu na kolejne, to byłoby idealnie.

Na talerze wykładamy sałatkę, na środku układamy jajko, całość skrapiamy dresingiem.
Prawda, że ładne?
A jakie smaczne!



dodajdo.com
Blog Widget by LinkWithin