sobota, 8 maja 2010

Jajka w koszulkach na podkładce z jabłka, boczku i sera.

Pomyślałem sobie, że byłoby obrazą dla niektórych z was, gdybym robiąc przepisy na majowe śniadania nie zrobił jajek w koszulkach. Z resztą ja sam bym chyba się czuł nieswojo gdybym pominął tą najbardziej dla mnie charakterystyczną formę przyrządzania jajek na śniadanie. Równocześnie zastanawiam się kiedy i czy w ogóle kończą się niedublujące się wariacje podawania tej mojej ulubionej potrawy śniadaniowej. Chociaż przyznam szczerze, że dzisiaj już przez chwilkę zaczynałem wątpić w swoją kreatywność. Ale jako, że na obiad dziś planuję królika, więc podążyłem myślami w stronę kuchni staropolskiej [chociaż sam królik taki nie będzie do końca – bardziej francuski] i pomyślałem o wykorzystaniu jabłek.


Tak więc dla 2 osób:
  • 4 jajka
  • 4 plastry boczku wędzonego
  • 1 jabłko
  • 4 plastry żółtego sera
  • Sól, pieprz
  • Łyżka masła
  • Odrobina soku z cytryny

  • Ok. litra wody do gotowania
  • Ok. 2 łyżek octu.

Jak zrobić jajka w koszulkach, można krok po kroku zobaczyć w jednym ze starszych wpisów o nich. A w skrócie – gotujemy wodę z ok. 2 łyżkami octu, jajko delikatnie wbijamy do filiżanki, a kiedy woda się zagotuje delikatnie wlewami do niej jajka o nagarniamy od razu łyżką, tak żeby utworzyć w miarę jednolitą formę. Różnie to z tą formą bywa – mi dzisiaj wyszło jak wyszło, wiec nie ma się co stresować.
W tym czasie na jednej patelence roztapiamy masło a na nie wrzucamy plastry jabłka z wyciętymi gniazdami nasiennymi, skrapiamy troszkę cytryną [żeby nie sczerniały całkowicie] i przesmażamy na maśle z 2 stron, aż jabłka będą pół miękkie.
Na drugiej, dobrze rozgrzanej patelni, przesmażamy boczek, najpierw z jednej strony, a kiedy się zrumieni, obracamy go, a na wierzch kładziemy po plasterku żółtego sera.


Na talerz wykładamy najpierw jabłko, na niego boczek z serem, na wierzch układamy jajko, które jeszcze delikatnie oprószamy solą i pieprzem.
I tyle, podajemy. Żona się cieszy, mimo, że nie jest taką fanką jajek w koszulkach jak ja, ale za to miała ochotę na boczek z serem [właściwie to jej nieśmiała propozycja uratowała dzisiejsze śniadanie]. Bardzo fajnie to jabłko przełamuje smaki – dodaje świeżego, kwaskowatego, owocowego posmaku. A jednocześnie takie zrumienione na maśle jabłko świetnie komponuje się z boczkiem. Danie jest dosyć lekkie [oczywiście pod warunkiem, że nasze plastry boczku i sera nie mają po 2 centymetry grubości] więc policzyłem po 2 jajka na osobę, jeśli jednak podajemy je tylko jako przystawkę do innego dania, to wystarczy spokojnie porcja z 1 jajka.

Majowe sniadanie

Ps. Wszystkich z okolic Gliwic zapraszam jutro na AfroSlot. Będę tam i mam nadzieję, że wspólnie będziemy mogli przygotować parę prostych potraw z Afryki. A resztę zapraszam w najbliższym czasie, tutaj na bloga, na relację i przepisy na te dania.
dodajdo.com

9 komentarzy:

Paula pisze...

pyszne połączenia! znakomicie to wygląda!

I.nna pisze...

Jakiś czas temu odkryłam nieco inny sposób na jajka w koszulkach: do foliowego woreczka wlewa się odrobinę oleju, rozprowadza po ściankach, potem wbija się w to jajko, zawiązuje i wrzuca do wrzątku. Polecam tę metodę, jajka wychodzą zawsze (przy tradycyjnej metodzie w moim przypadku skuteczność nie była stuprocentowa;)) i mają bardziej regularny kształt (jak kulka mozzarelli).

A jeśli chodzi o wariacje na temat podawania takich jajek, to polecam szparagi z sosem holenderskim (albo bez), oczywiście z obowiązkowym plastrem podsmażonego boczku :) Tylko to raczej na kolację/przystawkę niż śniadanie.

majana pisze...

A wiesz, pysznie wyglądają te jajeczka! Mniam:)
To jest pycha śniadanie:)

Mafilka pisze...

Mico, Twojej jajka ;0 kreatywne czy nie, zawsze powodują chęć... ;*

aga-aa pisze...

Mico sam mnie prowokujesz no! Takie jajka! Ach te Twoje jajka, hmmmm ;)

mico pisze...

Paulo - dzięki.

I.nna - wiem, że są różne sposoby, słyszałem też o takim, że używa się folii aluminiowej, i oczywiście, jeśli ktoś lubi i tak mu lepiej wychodzi, to może ich używać, w końcu chodzi o to, żebyśmy w kuchni się dobrze czuli i dobrze bawili przygotowując jedzenie.
Ale akurat tak się składa, że ja taki analogowy chłopak jestem i najlepiej się bawię robiąc rzeczy taki starymi, zwykłymi, ręcznymi metodami. To nic, że czasem bardziej długotrwałymi i niekiedy zakończonymi porażką - to mam wliczone w koszty ;))

majano, mafilko - dzięki.

Agata - boję się już w ogóle odzywać :P

aga-aa pisze...

oj co jest ze mną nie tak, że mężczyźni się mnie boją ;)

akigol pisze...

Szkoda,ze Twojej twarzy na zdjeiu nie pokazales..skoro tyle juz widac.A te baby to maja skojarzenia,prawda?

mico pisze...

Aga-aa :DDD Napisałem, że się boję odezwać, nie że Ciebie... ;)

Akigol - do oglądania twarzy zapraszam powyżej na relacjach z warsztatów. ;)

Blog Widget by LinkWithin