sobota, 31 stycznia 2009

Na śniadanie smażeny syr

Czeski standard obiadowy – oprócz knedlików chyba najbardziej rozpoznawalne czeskie danie. Pomyślałem sobie, czemu by trochę nie poprzestawiać – w końcu to danie świetnie nadaje się jako porządne śniadanie. Tylko zamiast frytek które zwykle towarzyszą serowi podajmy pieczywo. Koniecznie typowe dla czech – z kminkiem. Kiedy to jadłem utwierdziłem się w przekonaniu, że czeska kuchnia jest bardzo podporządkowana jednej rzeczy – piwu. Wiecie, myślę, że to nie przypadek, że cokolwiek by wybrać z czeskiej kuchni, czy danie obiadowe, czy śniadaniowe czy może przekąskę, to kiedy to jesz, to myślisz sobie „kurcze, ale by do tego piwo pasowało”.
Ale, jednak pomimo wszystko, do śniadania piwa nie podałem.



200 g sera żółtego [typu Edam]
1 jajko
Bułka tarta i mąka do panierowania
Oliwa do smażenia

Ser kroimy na plastry grubości ok. 1cm. Panierujemy w mące, jajku i bułce tartej. Ja czynność powtórzyłem – grubsza panierka lepiej trzyma nasz ser w środku, żeby się nie wylał w czasie smażenia. Smażymy na oliwie aż ser będzie miękki, ale jeszcze żeby się nie rozlał całkiem.

Bardzo proste, prawda?
Na śniadanko może być, może być na szybką przekąskę w ciągu dnia, czy na przystawkę.


Ja podałem to razem z tatarską omaczką – sosem tatarskim, który jest też typowy dla kuchni czeskiej doskonale łącząc jej smaki; pieczywem kminkowym oraz salami loveckim – czeskie salami, o bardzo charakterystycznym smaku i wyglądzie – mianowicie ma prostokątny przekrój, wygląda trochę tak, jakby ktoś całe salami sprasował na wielkiej prasie aż stało się płaską sztabką, zamiast okrągłą kiełbasą.
Bardzo sycące śniadanie.
Mocny start na cały dzień.

dodajdo.com

środa, 28 stycznia 2009

Chleb ciabatta

Zainspirowani przez chef’a Johna z niedzielnego programu w olive&flour cooking tv postanowiliśmy zrobić ciabattę – chleb, którego nie trzeba wyrabiać. Przepis okazał się rzeczywiście niesamowicie prosty.


4 szklanki mąki [można użyć 3 i1/2 szklanki mąki pszennej i 1/2 szklanki mąki żytniej, ale można też użyć po prostu 4 szklanek zwykłej mąki]
1/4 łyżeczki drożdży instant
2 szklanki ciepłej wody
1,5 łyżeczki soli
Wszystko razem dokładnie wymieszaliśmy używając łopatki z miękką gumową końcówką. Stało się dokładnie tak jak mówił w programie – najpierw ciasto zdawało się być za rzadkie, później z kolei za suche, ale w końcu kiedy wszystko się ładnie połączyło wyszło idealne, lepkie ciasto. To włożyliśmy do miski, przykryliśmy szczelnie i odłożyliśmy w ciepłe miejsce na 18 godzin.

Po tym czasie ciasto rzeczywiście ładnie wyrosło, było bąbelkowe na wierzchu. Przylepiało się do łopatki ciągnęło za nią pokazując piękną strukturę. Delikatnie zgarnęliśmy ciasto ze ścianek na środek miski i przełożyliśmy na natartą oliwą i posypaną mąką blachę. Następnie uformowaliśmy z tego coś na kształt płaskiego bochenka. Przykryliśmy ścierką i odłożyliśmy jeszcze na 2 godziny w ciepłe miejsce. Po dwóch godzinach ciasto rozrosło się… ale wszerz, nie wzwyż, więc dalej było dosyć płaskie.
Wstawiliśmy do piekarnika na jakieś 40 min. w temperaturze 220 oC.



Chleb wyszedł nam bardzo płaski – ale w końcu to ciabatta, czyli po włosku – pantofle – myślicie, że ta nazwa jest przez przypadek? Również wyszedł troszkę blady z wierzchu, ale to wina tego, że w piekarniku w którym go robiliśmy nie mamy górnej grzałki.
Jednak smak wynagradza wszystko! Jest idealny – chrupiący z zewnątrz, wewnątrz mięciutki, z piękną strukturą, żadne tam zbite w kulkę zakalce. Dawno już nie jadłem tak dobrego chleba. I dawno już nie widziałem tak prostego przepisu.
Dla mnie, który w kwestii pieczenia raczej nie porusza się aż tak pewnie ten przepis to ideał – nie wymaga dużo pracy, za to jest bardzo efektowny – ogromne zachęcenie i po pierwszym kęsie wielka satysfakcja.
Mówcie co chcecie, ale jedno wam powiem – włosi to kurde mają głowę do kuchni!

Zakochałem się w tym pieczywie i będzie na pewno wracało do mojej kuchni. Tylko muszę sobie o nim przypomnieć odpowiednio wcześniej, bo w sumie od początku do finału mija jakieś 20 godzin.

Aha – wszędzie piszę w 2 osobie liczby mnogiej, ale prawda jest taka, że większość pracy, jako bardziej doświadczona z pieczywem, wykonała moja żona, ja bardziej kibicowałem z boku, ale następnym razem, jak tylko czas pozwoli zmieniamy role.


dodajdo.com

wtorek, 27 stycznia 2009

Parówki pieczone dla parówkowych skrytożerców


No cóż, trudno to śniadanie nazwać wykwintnym, ale jest:
- szybkie,
- proste
- bardzo, bardzo smaczne
Czyli – w sam raz na śniadanie. Dla wszystkich tych, którzy codziennie wsuwają na śniadanko gotowane parówy i czują już wewnętrznie, że potrzeba im jakiejś drobnej chociaż odmiany, ale nie wiedzą jak.
A na przykład tak.

Paróweczki nacinamy wzdłuż i do nacięcia wkładamy plasterki sera żółtego. Układamy parówki na kawałku folii aluminiowej, z wierzchu obkładamy posiekaną w plasterki cebulką, albo porem. Posypujemy czerwoną słodką papryką i obkładamy świeżą papryką. Owijamy folią, tak, żeby nie stykała się u góry z parówkami [żeby się ser nie przylepił] i wrzucamy do nagrzanego piekarnika na 10-15min.
Tyle. Mówiłem, że szybkie i proste.

Danie fajnie też się nadaje jako niezobowiązująca przekąseczka na małym domowym party a w sezonie można sobie je przyrządzić na grillu w ogrodzie.
Fajnie też poeksperymentować z dodatkami – można np. dorzucić posiekany czosnek, albo spróbować na styl śródziemnomorski z pomidorkami koktajlowymi, cebulką, czosnkiem, świeżymi ziołami, oliwą i fetą. Można pomyśleć o pieczarkach… w zasadzie możliwości są nieskończone. I najlepsze – nie da się tego zepsuć – simple cooking w czystej postaci. Uwielbiam takie śniadania, które nie wymagają ode mnie od razu z rana stawania na głowie, a jednocześnie zawsze wychodzą i zawsze są pyszne i dają dużo satysfakcji. No i pozwalają puszczać dowolnie wodzę wyobraźni i jeszcze lekko zaspanej kreatywności.

Aha, no i tym wpisem chciałem też oczywiście udowodnić, że na śniadania nie żywię się wyłącznie jajkami.
dodajdo.com

poniedziałek, 26 stycznia 2009

Miruna zapiekana pod śmietaną.

Bardzo szybkie danie, które może uchodzić za pół-wykwintne. Chcecie zrobić na kimś wrażenie, a nie napracować się za bardzo? Planujecie romantyczną kolację we dwoje, ale czasu na jej przygotowanie brakuje? Oto przybywam z odsieczą!


Będziemy potrzebować:
- 0,4 kg filetów z Miruny [może być też inna biała ryba]
- 200 g śmietany 18%
- 1 jajko
- 2 łyżeczki musztardy francuskiej
- 1 łyżeczka musztardy sarepskiej
- 2 łyżeczki ziaren kolendry
- szczypta cuminu mielonego, szczypta curry.
- sól, pieprz
- odrobina soku z cytryny
- odrobina sosu sojowego.

- cebula dymka do przybrania

Filety płuczemy i układamy w żaroodpornym naczyniu, które wcześniej wysmarowaliśmy lekko oliwą. Jeśli filety są ze skórą, układamy skórą do dołu. Rybę solimy i pieprzymy.
W osobnej misce ubijamy 200g śmietany z 1 jajkiem, dodajemy musztardy i utłuczone ziarna kolendry. Po szczypcie cuminu i curry. Wszystko razem dokładnie mieszamy.

Rybę skrapiamy odrobinę sokiem z cytryny i sosem sojowym.
Zalewamy sosem śmietanowym. Całość wkładamy do piekarnika nagrzanego na 240 oC (bez przykrywki rzecz jasna) na jakieś 15 – 20 min. Kiedy śmietanka z wierzchu zacznie się lekko zrumieniać już jest gotowe – uważajcie żeby nie przesuszyć – sos powinien być nadal sosem, a nie zbitym w grudki twarożkiem.
To wszystko.
Podajemy przybierając cebulką dymką, która świetnie pasuje do tej ryby, dopełniając jej smak. Przybranie więc będzie służyć nie tylko za ozdobę.
Świetnie się komponuje z ryżem, ale można też podać z ziemniaczkami – np. z lekkim pure, bądź książeczkami


dodajdo.com

niedziela, 25 stycznia 2009

Jajka warszawskie

Wspaniałe śniadanie, które zawsze przygotowują dla mnie moi przyjaciele z Warszawy, kiedy u nich nocuję. Pozwoliłem sobie je dzisiaj odrobinę zmodyfikować, mam nadzieję, że się nie pogniewają.


Potrzebujemy:
Po 1 jajku na osobę
Po 1 toście na osobę
Po plasterku szynki
Kilka grubszych plastrów sera żółtego [np.emenataler]
Łyżka śmietany 18%
Szczypiorek
Majonez
Sól, pieprz.

Na małej patelence przesmażamy szyneczkę w plasterkach. Na drugiej robimy klasyczne jajka sadzone (czyli na patelnię z odrobiną oliwy wbijamy jajka, solimy i pozwalamy się im smażyć, możemy przykryć przykrywką, żeby lepiej się ścięły z wierzchu)

Przesmażone plasterki szynki odkładamy na talerzyk z papierowym ręcznikiem, żeby odsączyć tłuszcz, a na wolną patelenkę wrzucamy pokrojony w kosteczkę ser żółty, mieszamy co chwilkę, aż się roztopi.
Do tostera wkładamy tosty.
Do roztopionego sera żółtego dodajemy łyżkę śmietany, kilka kropel sosu Worcester i szczyptę pieprzu mielonego. Mieszamy dokładnie aż całość zgęstnieje.

Tosty smarujemy majonezem, na niego kładziemy plasterek szynki, jajko, polewamy z wierzchu sosem serowym i posypujemy posiekanym szczypiorkiem.
Voila!!
Ja najbardziej lubię takie z żółtkiem lekko tylko ściętym. Ale każdemu wg uznania.
Jeszcze aromatyczna kawa i tak właśnie zaczyna się wspaniały dzień.


Jesteście zaspani i nie chce się wam tyle bawić ze śniadaniem? Zróbcie oryginalną wersję: Tosty smarujemy majonezem, na to jajko sadzone, na wierzch cieniutki plasterek sera żółtego, żeby się sam lekko roztopił.
Równie pyszne.
dodajdo.com

sobota, 24 stycznia 2009

Jajka na chrupko z sałatką z rukoli.

Te jajka chodziły za mną od czasu jak dostałem na święta książkę Roux’a „jajka”. I od razu je sobie wymyśliłem właśnie tak – na sałatce z rukoli z boczkiem i cebulką, polane dresingiem z oliwy i soku z cytryny.


Będziemy potrzebować:
- Olej do smażenia
- 4 jajka [liczę po jajku na osobę]
- ok. 80 g rukoli [pół paczki]
- parę plasterków boczku
- 1 pomidor
- 1 -2 cebule dymki [biała część]
- sok z 1/2 cytryny
- z 5 łyżek oliwy z oliwek.
- sól.

Rukolę płuczemy i odkładamy do odsączenia, na patelence przesmażamy najpierw pokrojony w kosteczkę boczek, później razem z nim pokrojoną w plasterki cebulkę dymkę. Kroimy w kosteczkę pomidorka. Mieszamy wszystko razem.

W filiżaneczce lub miseczce mieszamy oliwę z sokiem z cytryny i odrobiną soli do smaku.

W garnku rozgrzewamy olej. Kiedy jest już gorący wlewamy do niego ostrożnie z filiżanki po 1 jajku i od razu zagarniamy [fot. 1 i 2]. Trochę jak przy jajkach w koszulkach z tym, że tutaj rzeczy dzieją się naprawdę szybko no i nie mamy się co łudzić, że uda nam się uzyskać piękną, obłą formę.


Jajka robią się naprawdę w ekspresowym tempie – wystarczy chwila i już jest ładnie zrumienione – takie wyciągamy na talerz wyłożony papierowym ręcznikiem. Czynność powtarzamy z pozostałymi jajkami. Jeśli uda nam się zazębić te czynności ze sobą, żeby jajka nie stygły zbyt długo na talerzu w oczekiwaniu na kolejne, to byłoby idealnie.

Na talerze wykładamy sałatkę, na środku układamy jajko, całość skrapiamy dresingiem.
Prawda, że ładne?
A jakie smaczne!



dodajdo.com

piątek, 23 stycznia 2009

Grzaniec Piwny, na chorobę.

Wreszcie po tygodniu wyczerpującej walki podjazdowej stanęli naprzeciwko siebie twarzą w twarz. Po nim było widać zmęczenie, stał na drżących kolanach, z opuszczonymi bladymi rękoma, i pochyloną, obolałą głową. Miał dość tego tygodnia w którym ona robiła wszystko, żeby zaszkodzić jemu i jego rodzinie. Za to ona wyglądała jakby to wszystko było dopiero rozgrzewką, lekką przebieżką przed głównym, decydującym biegiem. Stali tak naprzeciwko siebie dobrą chwilę. Widząc jego mizerną postać ona coraz bardziej umacniała się w przekonaniu o swoim tryumfie.
Wtedy on powoli podniósł głowę, i wyprostował się. Popatrzył jej prosto w ślepia. Na jego rozedrganej jeszcze przed chwilą twarzy wszystkie mięśnie ułożyły się w stateczny obraz i pojawił się dziwny, pół dziki uśmiech.
Po raz pierwszy poczuła wtedy, że traci pewność siebie.

Jego usta rozchyliły się, a oczy błysnęły i rzucił krótkie:
Let’s dance!!!



Grzaniec piwny zrobiłem z wykorzystaniem pewnego sekretu, który zdradził mi kiedyś mój przyjaciel – jeśli chcesz uzyskać naprawdę silny, korzenny smak nie wrzucaj nigdy przypraw bezpośrednio do wina lub piwa. Zagotuj je najpierw w osobnym naczyniu i dopiero tą esencję przez siteczko wlej do właściwego napoju, podgrzej i tak podawaj. Zyskasz w ten sposób mocny, odrobinę zmieniony, smak a pozbędziesz się denerwujących farfocli pływających zawsze na dnie kufelka.
Do mojego grzańca wykorzystałem jeszcze jeden sekret, który może być znacznie trudniej dostępny – mianowicie przyprawy zagotowałem, w cydrze domowej roboty. Jeśli jednak takiego nie macie [a nie spodziewam się, żebyście go mieli] możecie użyć np. piwa imbirowego, albo po prostu zagotować przyprawy we wodzie, tylko użyjcie jej stosunkowo mniej, żeby na koniec nie rozcieńczać za bardzo piwa.

W garnuszku umieściłem łyżeczkę miodu, wraz z rozbitymi w moździerzu: 6-cioma goździkami, 1 zielem angielskim, 3 ziarnkami czarnego pieprzu i szczyptą ziaren anyżu. Dodałem szczyptę startej gałki muszkatołowej i cynamonu. Powinno się jeszcze teraz dodać imbir, ja jednak go nie dodałem, ponieważ mój cydr jest bardzo imbirowy, wy jednak to zróbcie. Kiedy miód się rozpuścił wlałem pół litra cydru i na małym ogniu gotowałem dosyć długo, aż płyn zredukował swoją objętość ponad połowę.
Do nowego garnka przelałem ostrożnie przez drobne siteczko esencję. Dolałem jedno jasne piwo [jeszcze tydzień czeski się nie zaczął, ale mogę zdradzić, że piwo było czeskie] dosłodziłem jeszcze łyżeczką miodu i wycisnąłem trochę soku z cytryny, do smaku.
Całość podgrzałem, pilnując bardzo dokładnie, żeby tym razem już się nie zagotowało.
Jeszcze gorące [no dobra – bardzo ciepłe] wypiłem.
I to było piękne.


Dookoła rozciągał się wspaniały krajobraz, słońce wyszło właśnie z za chmur, rzucając nieśmiało swoje promyki na pokonane ciało choroby; zupełnie tak, jakby bało się, że jeszcze niechcący może ją wskrzesić.
Jej jednak już nie było.
Na horyzoncie dało się dostrzec jego postać. Wstał i szedł z dumnie podniesioną głową. Oto przybliżyło się uzdrowienie jego.
dodajdo.com

wtorek, 20 stycznia 2009

Rozmarynowe spagetti napolitana


Proste, szybkie, bezmięsne a pyszne… taki oto fenomen.

Potrzebujemy:
- 1 duże cebulę
- 2 ząbki czosnku
- 1 nieduża papryka czerwona
- 1 mała marchewka
- 2 puszki pomidorów w całości, bez skórki
- garśc orzeszków piniowych
- łyżeczka suszonego rozmarynu.
- sól, pieprz, zioła prowansalskie, oregano, 2 liście laurowe
- świeża bazylia, lub natka pietruszki.
- 2 łyżki śmietany 18%
- 1 jajko.

- opakowanie makaronu spaghetti.

Siekamy drobniutko cebulkę, i czosnek. Stawiamy na 1 palniku garnek z wodą na makaron, a na drugim patelnię z oliwą. Na oliwę wrzucamy cebulkę i czosnek dodajemy szczyptę soli. Marchewkę i paprykę też siekamy drobno. Kiedy cebulka się zeszkli wrzucamy 2 liście laurowe i pół łyżeczki suszonego rozmarynu. Jeśli ktoś ma świeży rozmaryn, oczywiście lepiej użyć takiego, trzeba tylko troszkę zmniejszyć proporcje. Mnie niestety rozmaryn jakoś nie lubi i pomimo wielu prób i sadzeń w różnych doniczkach i różnych miejscach nie udało mi się żadnego porządnie wyhodować.
Uważamy, żeby się nam całość nie przypaliła, bo przypalony czosnek ma bardzo gorzki smak.
Dodajemy marchewkę i paprykę, znów chwilę razem dusimy.
Po chwili dodajemy pomidory z puszki. Szczerze powiedziawszy poza sezonem wolę do spaghetti używać puszkowych pomidorów, niż świeżych, bo są dużo lepsze – te które kupimy teraz w sklepach niestety bardzo odbiegają w walorach smakowych od naszych pragnień.

Do gotującej się i osolonej wody wrzucamy makaron.

Sos doprawiamy solą, pieprzem, i ziołami prowansalskimi, dodajemy łyżeczkę cukru, dusimy jeszcze chwilę.
Na osobnej patelence prażymy orzechy piniowe. Uprażone siekamy i mieszamy z resztą rozmarynu.

W miseczce mieszamy dokładnie jajko ze śmietaną. Z sosu pomidorowego wyławiamy liście laurowe i wlewamy śmietanę, mieszamy, zagotowujemy. Wsypujemy szczyptę oregano.

Na talerz wykładamy makaron aldente, polewamy sosem i posypujemy z góry orzeszkami piniowymi z rozmarynem. Jeśli ktoś chce może jeszcze z wierzchu obsypać startym parmezanem, czy skropić oliwą. Ozdabiamy świeżymi liśćmi bazyli lub natką. Podajemy.
Nawet pierwszy kuchcik, który z powodu choroby prawie nic nie jadł przez ostatnie dni wsuwa całość i prosi o jeszcze.
Takie to dobre danie jest.



dodajdo.com

Tortille na styl turecki.

Grypa nie ma litości – rozłożyło nas na amen. Przepis na tortille leżał już cztery dni, gotowy do wrzutu, ale nie było nikogo kto by to uczynił. W olive&flour cooking tv mieliśmy za to cały weekend dla wegetarian. I dobrze w sumie, tyle chociaż mają.
Ale już dość, powiedziałem.
Nie będzie jakaś tam choroba panowała nad moim czasem i działaniem.

Tortille ach tortille – oliwa i mąka w czystej postaci. Ileż to razy już było tak, że przyjeżdżali goście i trzeba by coś szybkiego do jedzenia, a tutaj prawie nic w lodówce i w kieszeni też pustawo, wiec szybko zarabiało się ciasto na tortillę przesmażało mięso mielone i fasole z papryką i podawało wspaniały obiad meksykański.

Ale dzisiaj nie meksyk, a bliski wschód.


Będziemy potrzebowali

Na kuleczki mięsne:
- 0,6 kg. Mięsa mielonego
- 2 – 3 plastry selera
- 1/2 sporej cebuli
- 2 ząbki czosnku
- 1/2 łyżeczki papryki czerwonej, słodkiej
- 1 jajko
- pieprz mielony czarny i biały, tymianek, roztłuczone ziarna kolendry, sól.
- posiekana natka

Na turecką sałatkę fasolową:
- puszka białej fasoli
- 2 średnie cebule
- parę oliwek
- sól, ostra papryka, posiekana natka, oliwa, ocet.
- sok z 1 cytryny.

Na tortille (ok.15 placków):
- 2 łyżki masła
- pół kilo mąki
- 1/2 szklanki zimnej wody.

Zacznijmy od sałatki. Cebulę siekamy w cieniutkie krążki, posypujemy solą i odstawiamy na jakieś 10 min. Po tym czasie cebulę ugniatamy ręką, płuczemy na sitku, i odsączamy. Cebulę mieszamy z natką i oliwkami, posypujemy szczyptą ostrej papryki. Do miski wkładamy fasolę, przykrywamy sałatką cebulową. Robimy marynatę z 2łyżek oliwy, łyżki octu, soku z cytryny , soli i szczypty papryki. Marynatą polewamy sałatkę. Wstawiamy całość do lodówki na jakieś 30 min.

Ciasto na tortille – zarabiamy razem mąkę i masło, dodajemy pół szklanki zimnej wody i zarabiamy, aż będzie elastyczne, ale nie przywierające do rąk. Jeśli jest potrzeba, to dodajemy jeszcze wody. Gotowe ciasto formujemy w dużą kulę i wkładamy do lodówki na jakieś 20 min.

Teraz mięsko:
Pół cebuli przesmażamy, razem z czosnkiem na oliwie, aż się zrumieni. (czosnek możemy dodać później, żeby nam się nie spalił) Kiedy będzie gotowa, obsypujemy ją czerwoną papryką, zesmażamy chwilę i zdejmujemy z ognia.
Seler ścieramy na tarce. Mieszamy seler z mięsem, dodajemy przesmażoną paprykę, mielony pieprz czarny i biały. Sporo tymianku, sól i parę roztłuczonych ziaren kolendry. W sezonie super pomysłem jest dodanie posiekanej świeżej mięty, a jako, że teraz nie jest dostępna – dodałem odrobinę natki i zwiększyłem dawkę tymianku. Mieszamy razem. Do mięsa wbijamy jeszcze 1 jajko, znowu dokładnie mieszamy. Z mięsa formujemy kuleczki o średnicy mniej więcej 2 cm.

Na oliwie przesmażamy ze wszystkich stron kuleczki.

Ciasto na tortille wyjmujemy z lodówki, formujemy z niego wałki o średnicy mniej więcej 2-3 cm. Wałeczki dzielimy nożem na odcinki o o podobnej długości co grubości. Z odcinków formujemy kulki.
Następnie kuleczki rozwałkowujemy na cieniutkie, okrągłe placki.

Na suchej patelni nie przywierającej smażymy bez tłuszczu placki z obu stron, aż zrobią się na nich pęcherzyki. (ok. 1min. z każdej strony – zależy jak mocny ogień macie i jak grube są placki)

Robimy jeszcze sos czosnkowy: 2 łyżki majonezu mieszamy mieszamy z 100ml. śmietany 18%, wciskamy 2 ząbki czosnku, solimy.

Na środek tortilli układamy sałatkę fasolowo-cebulową, kładziemy parę kulek mięsnych, polewamy sosem czosnkowym, zawijamy i wcinamy.
dodajdo.com

czwartek, 15 stycznia 2009

Aksamitnie maślana zupa cebulowa.

Bardzo prosta, a jednocześnie wykwintna zupka. Przepis wg. mojego pomysłu na dzisiaj.


Potrzebujemy:
- 4 duże cebule
- 80 g masła
- łyżeczka cukru
- duża szklanka lub kubek bulionu
- sól, ziele angielskie, 2 liście laurowe, pieprz czarny cały.
- 1 jajko
- 3 łyżki śmietany 18%

- odrobina startego sera żółtego
- trochę posiekanej natki

- 3 kromki chleba tostowego
- 1 ząbek czosnku
- łyżka masła
- papryka czerwona.

Cebulę siekamy, nie musimy się starać jakoś szczególnie drobno i pięknie jej siekać – i tak na koniec zmiksujemy całość. W garnku roztapiamy masło. Wrzucamy cebulę, mieszamy dokładnie, tak, żeby cała cebula obtoczyła się w maśle. Teraz na małym ogniu dusimy ok. pół godziny mieszając co kilka minut, żeby się nie przypaliła.

Kiedy cebula jest już mięciutka rozgarniamy ją odrobinę, tak, żebyśmy zobaczyli dno garnka. W to miejsce wsypujemy łyżeczkę cukru, zwiększamy ogień, czekamy aż się roztopi i lekko skarmelizuje, ale nie dopuszczamy, żeby się przypaliło. Mieszamy dokładnie z całą cebulą. I jeszcze chwilkę przesmażamy.
Dodajemy bulion. Jeśli używacie kostek – myślę, że ba kubek będziecie potrzebowali ze 2, jeśli natomiast macie, jak ja, swój zamrożony bulion, to sami wiecie jaką on ma moc. Jeśli chcecie zachować zupkę całkowicie wegetariańską możecie oczywiście użyć bulionu warzywnego. Czekamy aż się zagotuje, wrzucamy liście laurowe, pieprz i ziele angielskie. Dolewamy jeszcze ze 2 szklanki wody. Dosypujemy soli do smaku.
Gotujemy ok. 20min.

Roztrzepujemy jajko ze śmietaną. Zupę zdejmujemy z ognia, wyławiamy liście laurowe, ziele angielskie i pieprz. Mikserem miksujemy zupkę, aż stanie się gładka i jednolita. Od razu wlewamy jajko ze śmietaną mieszając całość intensywnie.
Kromki chleba tostowego przekrawamy na pół – tworząc z nich trójkąciki, nacieramy ząbkiem czosnku. Na patelni topimy łyżkę masła i przesmażamy na nim grzanki aż się zrumienią z 2 stron. Na koniec opruszamy czerwoną papryką.

Do miseczki wlewamy zupę, na wierzch posypujemy startym serem, i natką, wtykamy po grzance. Podajemy.

Zupa ma bardzo fajny, aksamitny smak, jest lekko słodkawa, ale jednocześnie dosyć delikatna. Myślę, że dodanie w końcowej fazie gotowania pół kieliszka białego pół słodkiego wina typy riesling, albo Liebe-Frau milch, mogłoby jeszcze uszlachetnić jej smak. Ja jednak go dzisiaj nie miałem pod ręką. Gwarantuję jednak, że nawet bez niego zupę można spokojnie serwować nawet dla wymagających gości.
dodajdo.com

środa, 14 stycznia 2009

Roladki z kurczaka nadziewane kapustą i gruszką, podane z torcikami ziemniaczanymi.

Dzisiaj pomysł odrobinę nietypowy, ale gwarantuję, że bardzo smaczny. Jak już gdzieś kiedyś napisałem – wszystkie przepisy jakie się tutaj pojawiają są najpierw wypróbowane i przetestowane na mnie, mojej rodzinie i przyjaciołach.


Przepis skrócony do druku na roladki
Przepis skrócony do druku na torciki ziemniaczane

Będziemy potrzebować:
- Pierś z kurczaka
- 1 średnia cebula
- 1 – 2 gruszki
- 2-3 garści dobrze odciśniętej kapusty kwaszonej
- łyżka masła
- sól, pieprz, paprykę czerwoną, curry, cynamon
- sos sojowy
- 3-4 łyżek śmietany 18% do sosu.

Do torcików ziemniaczanych:
[na 4 torciki - w razie potrzeby zwiększyć proporcje]

- 8 małych ziemniaków po ok. 100 g
- 2 łyżki kwaśnej lub gęstej śmietany
- 60 g stopionego masła
- 2 jajka
- spora szczypta startej gałki muszkatołowej
- 1 łyżka posiekanej pietruszki

Rozgrzałem piekarnik do ok. 200 ºC, ziemniaki opłukałem w zimnej wodzie i bez osuszania ich owinąłem je folią aluminiową. Wsadziłem do nagrzanego piekarnika. Zapiekałem ok. 30-40 min – do miękkości.

Pierś kurczaka opłukałem, obrałem ze zbędnych błon i tym podobne. Podzieliłem na części ok. 8cm. Posypałem solą i pieprzem. Każdą część przykryłem folią kuchenną, i rozbiłem bardzo dokładnie tłuczkiem. W ten sposób uzyskałem kotlety wielkości mniej więcej 20x10. Oczywiście, jeżeli nie wyjdą tak duże, nie trzeba się przejmować – ważniejsze jest, żeby się nie porozrywały, niż żeby były ogromne.

Na patelni roztopiłem masło. Posiekałem cebulę i dusiłem na maśle na małym ogniu, aż zmiękła.
Kapustę porządnie odsączyłem, posiekałem. Gruszkę obrałem i posiekałem w kosteczkę.

W międzyczasie doszły ziemniaki. Póki jeszcze były gorące obrałem je. Oczywiście polecam do tego używać rękawic kuchennych. Ja używałem jednej, poparzyłem sobie kciuka, zacząłem dudrać pod nosem.
Następnie utarłem je na puree w większej misce. Miskę dobrze teraz włożyć do naczynia z ciepłą wodą, żeby masa pozostawała ciepła.
Posmarowałem masłem 4 foremki do zapiekania, dobrze jest je teraz schłodzić.
W rondelku stopiłem masło, a w drugim zagotowałem śmietanę i od razu ściągnąłem ją z ognia.
Puree wymieszałem dokładnie ze stopionym masłem, starannie ściągając masę ze ścianek miski. Zmieszałem z jajkami, dodając je pojedynczo. Doprawiłem gałką, solą i pieprzem. Dodałem pietruchę dokładnie razem wymieszałem. Dodałem śmietanę i wymieszałem na tyle, żeby się połączyła z masą.
Puree rozłożyłem do foremek, napełniając je po brzegi. Każdą z nich przykryłem z góry krążkiem papieru do pieczenia. Foremki wstawiłem do naczynia żaroodpornego, zalałem je [naczynie oczywiście – nie foremki] do połowy gorącą wodą. I całość do piekarnika.
Będzie tam ok. 20 min – do chwili kiedy nóż wbity w środek torcika po wyciągnięciu będzie czysty.

Teraz wróciłem do mięsa. Rozbite kotlety obsypałem z jednej strony solą, pieprzem, papryką i curry, skropiłem delikatnie sosem sojowym i posypałem odrobinę cynamonem – ale nie za dużo, chcemy, żeby cynamon dał nam ciekawy posmak, a nie, żeby zdominował potrawę.
Teraz z jednej strony na całej szerokości kotleta ułożyłem cebulkę, kapustę i kawałki gruszki. Całość zawinąłem. Roladki związałem sznurkiem, żeby się nie rozwalały i opruszyłem jeszcze z wierzchu pieprzem.
Na rozgrzanej oliwie przesmażyłem ze wszystkich stron, aż się ładnie zrumieniły. Przełożyłem do naczynia żaroodpornego, wysmarowanego oliwą i wsadziłem do piekarnika.

Pierwsze z piekarnika wyszły ziemniaczki. Po wyciągnięciu od razu wyjąłem foremki z naczynia żaroodpornego i odstawiłem na bok, żeby odpoczęły. Po jakichś 10 - 15 min. wyłożyłem torciki na talerz.
Generalnie te torciki powinny być podawane na zimno, jako forma bardziej wykwintnej przystawki, ale ja jako, że podawałem je do obiadu podałem je na pół ciepło, bo nie jestem fanem zimnych dań na obiad, a już tym bardziej w zimie.

Pozostałe gruszki przesmażamy na masełku na patelni. [jeśli jeszcze została nam patelnia po smażeniu cebulki to możemy użyć tej – smaki się ładnie połączą. Przesmażone gruszki obsypujemy szczyptą cukru i zwiększamy ogień, żeby cukier się lekko skarmelizował i oblepił gruszki. Kiedy tak się stanie dodajemy śmietanę i mieszamy całość.

Gotowe roladki wyjmujemy z piekarnika – są z całą pewnością gotowe, kiedy po nakłuciu nie wypływa ze środka duża ilość soków. Kroimy na plastry.

Talerze ozdabiamy sosem śmietanowo – gruszkowym układamy roladki i torciki ziemniaczane. Resztką sosu polewamy towarzystwo z góry.


Podajemy wygłodniałej rodzince, która właśnie wpadła do domu. Rodzina mimo, że wygłodniała nie pochłania od razu, tylko chwilkę się napawa widokiem na talerzach.
Pytają co to jest? Usłyszawszy odpowiedź chwilę się wahają, ale przystępują do konsumpcji.
Zjadają pierwszy kęs.
Wyraz ich twarzy przechodzi od zaskoczenia w błogostan, wtryniają całość.
My oczywiście, jeśli jesteśmy łakomi komplementów puchniemy z dumy, a jeśli uważamy się i tak za chodzące doskonałości i mistrzów kuchni światowej w jednym, to spływa to po nas jak po kaczce.
dodajdo.com

poniedziałek, 12 stycznia 2009

Pudding z Yorkshire wersja wegetariańska.


Przepis na tą fantastyczną przekąskę, lub przystawkę znalazłem u Roux'a, przy czym w oryginale był on z kiełbaskami chipolatas, a ja postanowiłem zaprezentować wersję bez mięska.

Będziemy potrzebować:
- 2 jajka
- 70 g mąki
- 200 ml półtłustego mleka
- Sól i świeżo zmielony pieprz.

- 50g masła
- 1 duża cebula
- trochę oliwy
- 3 spore pieczarki
- trochę startego sera żółtego
- szczypta cukru

Najpierw roztrzepałem jajka w misce, dodałem troszkę mąki. Roztrzepałem je razem – aż się zrobiło jednolite. Po trochu dodawałem resztę mąki, cały czas roztrzepując, żeby było gładkie. Wlałem mleko mieszając trzepaczką, doprawiłem solą i pieprzem.
Wygląda jak klasyczne ciasto na naleśniki – może trochę rzadsze.
Teraz całość trzeba włożyć gdzieś na 2 godziny do lodówki.

Po tym czasie, rozgrzałem piekarnik do 220ºC i zabrałem się za przygotowywanie nadzienia:
Posiekałem cebulę w cieniutkie pół-plasterki, a w rondelku rozpuściłem masło. Następnie wrzuciłem do niego cebulę i na bardzo małym ogniu dusiłem ją w tym maśle w sumie ok. pół godziny, mieszając średnio co 5 min, aż całkowicie zmiękła.

Biorę foremki do zapiekania. Ja użyłem takich o średnicy 7cm, ale myślę, że były one za duże – po pierwsze – w przepisie oryginalnym tego ciasta starczyło na 6 foremek, a mi tylko na 4, po drugie gotowe puddingi były z wierzchu mocno zrumienione, natomiast w środku były na granicy gotowego/surowego ciasta. Więc jeśli ktoś ma mniejsze foremki, to polecam mniejsze.
Nalewam do nich odrobinę oliwy [tyle, żeby tylko lekko zakryła dno] i wstawiam do rozgrzanego piekarnika na ok.5 min, aż tłuszcz zacznie dymić. Gdy się to stanie ciasto mieszam i chochlą wlewam do foremek – prawie do samych brzegów.
Wstawiam do piekarnika na jakieś 25 min. Aż do momentu, gdy pudding będzie rumiany i chrupiący, ale jednocześnie wciąż odrobinę miękki w środku.

W tym czasie na patelni przesmażam posiekane pieczarki, kiedy już dochodzą opruszam pieprzem i tymiankiem. Cebulę która już dochodzi posypuję cukrem i zwiększam ogień. Całość podsmażam, ciągle mieszając, aż lekko oblepi się karmelem.

Upieczony pudding wyciągam z foremek, parzę się odrobinę w palce, mamroczę pod nosem. Talerze miały być ciepłe, ale trochę o tym zapomniałem i teraz pudding zaczyna opadać w szybkim tempie. Do środka każdego z nich nakładam cebulkę i pieczarki, posypuję z wierzchu serem. Podaję jeszcze gorące. Wszyscy są zachwyceni taką przekąską, w ogóle nie zwracają uwagi, że puddingi opadły, co mnie trochę pociesza i wcinają, że hej. Po chwili puddingów nie ma. Szczęście, że zdążyłem fotki trzasnąć.

dodajdo.com

sobota, 10 stycznia 2009

Kurcze pieczone!


Ten przepis jest stosunkowo mało popularny w naszym kraju, a zupełnie nie rozumiem czemu, bo moim zdaniem jest to jeden z najlepszych, o ile nie najlepszy, przepis na kurczaka jaki znam.
Dlatego dzisiaj się znajdzie tutaj i mam nadzieje, że dzięki mojemu opisowi zyska chociaż odrobinę na popularności.

Potrzebujemy:
- 1 kurczaka
- Ok. 500 g pieczarek
- boczek w plastrach do obłożenia kurczaka ok. 9 – 12 sporych plastrów– trudno mi określić wagowo – wszystko zależy od tego jakie duży jest kurczak, jak długie plasterki itd.
- 1 cebula
- 1/3 szklanki bulionu.
- 3 ząbki czosnku.
Przyprawy: sól, pieprz, papryka czerwona, chilli, curry, tymianek.
Jeśli mamy dostęp do gałązki tymianku, to byłoby fantastycznie, ale jeśli nie – nie ma się czym przejmować.

Do ziemniaków – książeczek, z którymi podałem kurczaka, będziemy potrzebować:
- parę jednakowych ziemniaków [ ja zazwyczaj liczę 2-3 spore ziemniaki na osobę]
- 2 ząbki czosnku,
- ½ szklanki bulionu
- sól, pieprz.
- można też użyć startego sera żółtego do posypania pod koniec ziemniaczków.

Rozgrzewamy piekarnik do 210 ºC.
Siekamy cebulę i połowę pieczarek. Na patelni przesmażamy cebulkę z pieczarkami.

Kurczaka myjemy, jeśli ma jeszcze jakieś resztki pierza, to dokładnie obieramy.
Następnie nacieramy go przyprawami. Również w środku. Tymianku dajemy znacznie więcej niż pozostałych przypraw.
Nadziewamy kurczaka przesmażonymi pieczarkami z cebulką. Związujemy mu nogi, żeby nadzienie nie wypadło ze środka.
Wkładamy go do wysmarowanego oliwą naczynia żaroodpornego. Obkładamy kurcze boczkiem ze wszystkich stron. Resztę pieczarków w całości wrzucamy do naczynia żaroodpornego naokoło kurczaka, wlewamy bulion. Wrzucamy jeszcze ze 3 ząbki czosnku w całości, nawet niedobrane z łupinek. Jeśli ktoś ma gałązkę tymianku, to może ją wrzucić również.
Całość dajemy do piekarnika na jakieś półtorej godziny. I właściwie na ten czas mamy spokój, możemy czasem polać go sosem, w razie potrzeby uzupełnić wodą.
W naszym domu zaczyna się rozchodzić fantastyczny zapach pieczonego kurczaka z grzybami i tymiankiem. Nasi domownicy już pytają kiedy będzie jedzenie, bo nagle się zrobili bardzo głodni. A to nie koniec katuszy.

Zajmiemy się teraz ziemniakami. Obrane nacinamy od góry tak jakbyśmy je kroili w plasterki, nie docinamy jednak do końca, tak, żeby nam powstały takie ziemniaczane książeczki. Obsypujemy je solą i pieprzem, starając się, żeby sól trafiła też pomiędzy plasterki. Oryginalnie w tym przepisie pomiędzy strony tych książeczek wkłada się kawałeczki boczku. Ja jednak dzisiaj uznałem, że boczku mamy już dość na kurczaku, dlatego zrobiłem coś innego. Posiekałem dwa ząbki czosnku w pastereczki i powsadzałem do każdego ziemniaka po kilka takich plasterków.
W drugim naczyniu żaroodpornym wysmarowanym masłem ułożyłem ziemniaki – oczywiście harmonijką do góry, a grzbietami w dół. Można je od razu włożyć do piekarnika. Ja jednak dodałem jeszcze bulion. Da on nam charakterystyczny posmak – trochę przypominający ziemniaki pieczone w ognisku. Bulion nie może zakryć ziemniaków wyżej niż do ¼ wysokości. Inaczej nam się ugotują, a nie upieką.
I do piekarnika na godzinkę.
I znowu spokój, a domownicy już planują zamach na nasze życie, żeby tylko dostać się do kuchni i pożreć zawartość piekarnika.


Na 5 min. przed wyciągnięciem możemy obsypać ziemniaki startym żółtym serem.

Kiedy mięsko będzie gotowe wyciągamy je na duży talerz. Możemy wyciągnąć ze środka trochę nadzienia z grzybów i wrzucić do rondelka. Zawartość brytfanki – czyli sos pieczeniowo-grzybowy wraz z całymi pieczarkami - również wrzucamy do rondla, podgrzewamy razem, dodajemy ½ kieliszka czerwonego wina, zagotowujemy.
Sosem polewamy kurczaka.

Kurczak jest fantastyczny, bardzo soczysty – dzięki boczkowi, a jednocześnie w 100% gotowy. Baaardzo aromatyczny. Jak już pisałem powyżej – zrobiony według tego przepisu, to chyba najlepszy kurczak pieczony jakiego kiedykolwiek jadłem, a najlepsze, że również jeden z najprostszych.

dodajdo.com

piątek, 9 stycznia 2009

International curry pie

Od jakiegoś już czasu fascynowała mnie kuchnia brytyjska, a właściwie to, że jakich by nie dać składników Brytyjczykowi, to i tak zrobi z tego „cośtam-cośtam pie” – przy czym w nazwie frazę "cośtam-cośtam" zastąpią pewnie składniki, których użył. Chyba, że mamy do czynienia z bardziej nostalgiczną brytyjską duszą i nada temu jakąś piękną, poetycką nazwę ,nawiązującą do tradycji, przyrody i kto wie czego tam jeszcze – w stylu „Sheapard’s pie”.
A od czasu, kiedy pewni angielscy znajomi zaprosili nas na obiad, postanowiłem sobie, że muszę kiedyś samemu zmierzyć się z wyzwaniem „coś-tam pie”, bo przecież to niemożliwe, żeby tego nie dało się zrobić naprawdę smacznego.


Przepis skrócony do druku

Więc dzisiaj nastał ten dzień.
Wielki dzień prawdy polsko-brytyjskiej. A właściwie, pomyślałem sobie, że dzisiaj Anglia, to już przecież nie ta sama Anglia co jeszcze kilkadziesiąt lat temu i że wypadałoby, żeby prawda była brytyjsko – indyjsko – azjatycko – polska.
Tak więc wziąłem:
- 0,5 kg mięsa mielonego [szynki wieprzowej]
- białą część niewielkiego pora
- 1 mango
- 1 ząbek czosnku
- kawałek świeżego imbiru wielkości małego palca.
- 1 marchewkę
- 1 sporego ziemniaka
- Jakieś 20 dkg kostek dyni [miałem zamrożoną dynię pociętą w kosteczki, ale jeśli macie np. dynię ze słoika to też ok., a jeśli nie macie dyni, to… olać ją!]
- 1 paczkę kaszy jaglanej ekspresowej.
- ok. 100 ml. śmietany 18%
- 1 jajko
- curry [ w sumie ok. 3 płaskich łyżek]
- 3 łyżki koncentratu pomidorowego
- niecała filiżanka bulionu
- ok. łyżki sosu sojowego
- łyżeczka cukru
- łyżka octu
- sól, pieprz, cumin.

Potrzebna jeszcze będzie spora patelnia, żeby to wszystko pomieścić – ja użyłem woka, ale trzeba pamiętać, że w woku smaży się troszkę inaczej i trzeba często mieszać.
Oprócz tego forma do zapiekania i garnek do zagotowania kaszy.

Postawiłem wodę na kaszę w garnku. A w woku na oliwie przesmażyłem posiekanego pora z posiekanym czosnkiem i wsypałem ok. 2 łyżek curry. Curry uwalnia najwięcej swojego aromatu, kiedy jest chociaż przez chwilkę zasmażone. Następnie dodałem mięso mielone, zaczekałem aż zbieleje i dodałem resztę: marchewkę pokrojoną w małe słupki, imbir, mango w kostkę i dynię. Posypałem szczyptą cuminu.
W między czasie zagotowała się woda, więc wrzuciłem do niej paczkę kaszy. Do kuchni weszła żona, stwierdziła, że tylko jedna paczka kaszy to będzie dla nas za mało. Spojrzałem na nią spod byka i zapytałem, czy wie co robię. Zgodnie z prawdą powiedziała, że nie. Ja na to ją poprosiłem, żeby lepiej mi załączyła piekarnik z górną i dolną grzałką do 210 ºC. Takie to Polaków małżeńskie rozmowy. Chciałbym przy tym zauważyć, że jak ktoś ma termowentylator, to grzałki górne czy dolne nie mają znaczenia.

Kiedy mięso zrobiło się już „sypkie”, w kubeczku wymieszałem bulion z koncentratem, cukrem i octem, dodałem do tego jeszcze łyżkę sosu sojowego. Czyli zrobiłem najprostszy sos słodko-kwaśny.
To razem wlałem do patelni i pozwoliłem wszystkiemu się pogotować, żeby zredukowała się ilość płynów.
Mieliśmy już warzywa w woku i sos słodko-kwaśny, mieliśmy mango i całą masę curry z mięsem, czego więc nam jeszcze brakuje, żeby oddać prawdziwie wyspiarskiego ducha naszych czasów? Oczywiście! Ka-sia-ja-gla-ne.
Solę, pieprzę, mieszam wszystko razem i odstawiam na chwilkę.
Teraz mieszam ok. 100ml śmietany z 1 jajkiem, łyżeczką musztardy francuskiej i łyżką curry. Dodaję jeszcze trochę soli i pieprzu.
Ziemniaka kroję na najcieńsze plasterki jakie tylko potrafię.
Do prostokątnego naczynia żaroodpornego wyłożyłem zawartość woka, wygładziłem z wierzchu. Na górze ułożyłem plasterki ziemniaka starając się, żeby lekko nachodziły na siebie i w ten sposób przykryły całą powierzchnię. Na koniec wlałem na to śmietanę z jajkiem i rozprowadziłem równomiernie.
Do piekarnika.
Po 20 -30 min. gotowe. [śmietana się zrumieni a ziemniaki pod spodem będą miękkie]

No cóż. Podsumowując – zmierzyć się z british pie mi się udało, chociaż forma którą ostatecznie osiągnąłem jest dość daleka od oryginalnego przepisu. Danie jest sycące i smaczne. Ale jednocześnie już wiem, że pie to nie mój kierunek. Pomimo, że udało mi się stworzyć nowe danie, to nie miałem z tego aż takiej satysfakcji, jak zazwyczaj. Po prostu – jakoś mnie to aż tak nie kręci. Niemniej jednak jeśli ktoś gustuje w tego typu zapiekankach – to polecam się z moim international – curry – pie z czystym sumieniem.

Aha – okazuje się, że woreczek kaszy jaglanej to jest zupełnie wystarczające dla 3 dorosłych osób i jednego głodnego dziecka.
dodajdo.com

Cooking TV

Archiwum:

19.05.2010: foodwishes: Crispy Onion Rings Recipe - How to Make Crispy Onion Rings
12.05.2010: GardenFork: Butternut Squash Soup
8.05.2010: BBQ Pit Boys Old-Time ...: Romano Bison Burger Recipe Grilled by the BBQ Pit Boys
5.05.2010: FoodWishes: Chilaquiles - The Best Thing to Happen to Hangovers Since Menudo (the spicy soup, not the band)
28.04.2010: JamieOliver How to - Ratatouile from Jamie does...
20.04.2010: epicuriousdotcom. Hungary: Veal Goulash - Brown veal and cook vegetables
14.04.2010: Salmon on a bed of puy lentils
14.03.2010: Healthy Helpings TV: Thai Chicken Stir-Fry
11.03.2010: FoodWishes: Root Beer Lamb
09.03.2010: CMN Travels Hawaii: Kauai Coffee Company
27.02.2010: Gardenfork.tv: Biscuits and Gravy Recipe
06.02.2010: Jestem Piwowarem.pl
20.01.2010: Foodwishes: Granola Recipe - How to Make Granola
18.01.2010: food: The French Riviera Restaurant - Los Cabos, Mexico
15.01.2010: handmadetv: Red Pepper Hummus
13.01.2010: gardenfork: Winter Vegetable Gardening
01.01.2010: foodwishes: Cream of Mushroom Soup Recipe
22.12.2009: ChefsLine: Chocolate Truffles
15.12.2009: FoodWishes: Tarragon Walnut Brown Butter Sauce and the Mathematics of Mmm
13.12.2009: GardenFork: Twinkies: Corn Flake Beer Batter Deep Fried Twinkies Recipes
05.12.2009: Look and Taste Episode 2
03.12.2009: CNM: Chef Trevor Simms Shellfish Bowl
22.11.2009: Foodwishes: Loaded Potato Potluck Favorite
12.11.2009: GardenFork: Artisan Bread in Five minutes a day
10.11.2009: crash test kitchen:
Creme caramel au cafe

30.10.2009: open-bar.pl: Mojito
25.10.2009: CIANetwork: Turkey Dumplings
06.10.2009: ChefsLine: Sweet and Sour Pork
26.09.2009: CMN: Cooking Pepes Ikan in Bali
23.09.2009: CIANetwork:Rugelach Recipe
22.09.2009: Food Wishes: A Pretty Piece of Pork – Garlic-Studded, Herb-Rubbed and Perfectly Miscooked
21.09.2009: Kathy Maister: ENGLISH MUFFIN PIZZAS
1.09.2009: open-bar.pl: Krwawa Mary (Bloody Mary)
27.08.2009: foodwishes: Miso Glazed Barramundi - Miso Glazed Fish
25.08.2209: Maangchi: Soon du bu jjigae (hot and spicy soft tofu stew)
23.08.2009: handmadetv: Cuban Pork and Plantains
21.08.2009: Kathy Maister: Shrimp Scampi
19.08.2009: CIANetwork: Zucchini Pancakes with Tzatziki Sauce
17.08.2009: foodwishes: A Kinder and Gentler Barbecue Chicken Recipe
15.08.2009: Healthy Helpings TV: Hearty Beef Casserole with Red Wine and Prosciutto
13.08.2009: Culinary Media Network: Scottish Breakfast
09.08.2009: ChefsLine: Dijon Chicken
07.08.2009: Foodwishes: Chef Rahm Fama Makes Mozzarella Fresca
05.08.2009: Crash Test Kitchen: Portuguese custard tarts
03.08.2009: Healthy Helpings TV: Burgers II - Shroomy Beany Beef
01.08.2009: Salmon Goat Cheese Rotolini by Italian Tapas
30.07.2009: Food Wishes: Peach and Blackberry Flognarde
15.07.2009: Culinary Media Network: Quick Bites Hawaii: Honolulu Eating Tour Pt 2
5.07.2009: Food Wishes: A Simple Italian Omelette
18.06.2009: Healthy Helpings TV: Lemon Panacotta: A Light Dessert
11.06.2009: Food Wishes: Rhubarb Crisp – Worth Fighting For
08.06.2009: RhodesBread: Cilantro Pesto Pizza
06.06.2009: Healthy Helpings TV: Easy, Cheesy Veggie Torte
05.06.2009: Culinary Media Network: Fun with Fondue in Zurich
04.06.2009: Handmadetv: How To Prepare Steak For Grilling
27.05.2009: FoodWishes: Peach and Blackberry Flognarde
21.05.2009: Crash Test Kitchen: Crème caramel: from one flan to another
20.05.2009: Gardenfork: How to Make Bread with Tracy
15-19.05.2009: Culinary Media Network: Cooking Pepes Ikan in Bali
13-14.05.2009: WatchMojo: Easy To Cook Indian Dishes
10-12.05.2009: Healthy Helpings TV: Chillin with Chicken Chili
08-09.05.2009: food Wishes: French Toast - Do you really know how to make it?
07.05.2009: Kathy Maister: Crumble pie
04-06.05.2009: Andy: Tomato coulis with basil
03.05.2009: CIANetwork: Braising, Osso Bucco
02.05.2009: Culinary Media Network: Scottish Chef Tom Lewis
01.05.2009: Manjula: CKhasta Kachori
30.04.2009: Healthy Helpings TV: Funky Lamb Con Funghi
26-29.04.2009: Hands on Food: A Greek Summe
25.04.2009: handmadetv: How To Prepare Steak For Grilling
24.04.2009: Look and Taste: Salmon Steamed
23.04.2009: Korean Cooking with Maangchi: Cucumber kimchi and radish soup with beef
22.04.2009: Gardenfork: Steak Au Poivre Recipe
21.04.2009: Culinary Media Network: Alpine Delights - Luzern's Mount Pilatus
20.04.2009: Food Wishes: Pan-seared Asparagus with Lemon, Balsamic and Parmesan
13-19.04.2009: Healthy Helpings TV: Larb - a Thai inspired salad
02-05.04.2009: Foodwishes: Holiday Pumpkin Bread
01.04.2009: nildurx: Jak robić jajecznice? Poradnik dla NOOBA na poważnie
31.03.2009: CIANetwork: Create a Basic Beurre Blanc
29-30.03.2009: Healthy Helpings TV: Franco-Italian Tuna Salad
28.09.2009: iFoods: Super Bowl Steak For The Boys
27.03.2009: gardenfork: How to make Cranberry Chutney Sauce the Eric Recipe
26.03.2009: Kathy Maister: TEX-MEX CHEESEBURGER
25.03.2009: Healthy Helpings TV: Thai Chicken Stir-Fry with Miracle Noodles
24.03.2009: WatchMojo: Romantic Picnic Food Ideas
23.03.2009: FoodBomb: THAI CHICKEN WING SOUP BOY!
22.03.2009: Korean Cooking with Maangchi: Potato side dishes
21.03.2009: Foodwishes: Belly-Wrapped Salmon on Potato Leek Chowder
20.03.2009: Hands on Food: The Great Egg Sandwich
19.03.2009: Culinary Media Network: Making a Sicilian Cassatae
18.03.2009: Healthy Helpings TV: Grilled Calamari Salad
17.03.2009: iFoods: Cooking an omelette in 30 seconds with no heat source
16.03.2009: mjrdubya: New Orlean Jambalaya
14-15.03.2009 ChefsLine: Mushroom-Goat Cheese Tart
13.03.2009 foodwishes: Homemade Cheese
12.03.2009 gardenfork: Bacon Explosion Recipe
08-11.03.2009 Culinary Media Network: Lunenburg Sausage & Mussels
07.03.2009 iFoods: Tuna Tartare Recipe
06.03.2009 FoodWishes: Faux Pho - Spicy Vietnamese Beef Noodle Soup
05.03.2009 Healthy Helpings TV: Chili con Goji
04.03.2009 Korean Cooking with Maangchi: Sweet and crispy chicken wings ("dak kang jung")
03.03.2009 Culinary Media Network: Colonial Baking
02.03.2009 Hands on Food: Mexican Tortillas
01.03.2009 ChefsLine: Best Brownies Ever
28.02.2009 handmadetv: How To Make Gravy
27.02.2009 Gardenfork.tv:How to Cook 40 Garlic Chicken
26.02.2009 Look and Taste.com: Beef with Black Bean Sauce
25.02.2009 Freshtopia.net: Tanja laughs in the face of death, then makes green curry
24.02.2009 jgreghenry: Ebisu-Nankin No Nimono
23.02.2009 Crash Test Kitchen: Pad thai with two tries
22.02.2009 Manjula: Gobi Paratha Recipe
20-21.02.2009 FoodBomb: SKATE WING w/ PARSNIPS & GRAPEFRUIT SAUCE
19.02.2009 Foodwishes: Some Sweet and Hot Mustard-Glazed Chicken Wings
15-18.02.2009 Pinoficara: Spinach and Ricotta Ravioli
14.02.2008 SoGood.TV: Seared Salmon, Sauteed Spinach, Roasted Tomatoes
13.02.2008 Manjulaa: Naan Bread Recipe
12.02.2008 averagebetty: BURITO TORTILLA
11.02.2009 Food Wishes: Kernel Porker's Barbecued Pork-Stuffed Corn Muffins
10.02.2009 jgreghenry: Twice Baked Truffled Potatoes
08-09.02.2009 HandmadeTV: How to make Jamaican Jerk Chicken
07.02.2009 Kathy Maister: Chocolate Fudge Brownies
05-06.02.2009 Crash Test Kitchen: Partridges with bread sauce
04.02.2009 CookingRecipesTV.com: Chipotle Lime oven roasted Salmon
03.02.2009 www.thaifoodtonight.com: THAI FOOD Beef Panang
02.02.2009 Foodwishes: Eggy Potato and Pepper Pie - Breakfast for Dinner
01.02.2009 Cookshow-intl: Mexican pulled pork
31.01.2009 cookshow-intl: Glazed halibut
29-30.01.2009 Cookshow-intl: Artichoke Cheese Rolls
28.01.2009 Freshtopia: Pesto Stuffed Mushrooms
27.01.2009 cookshow-intl: CROISSANT RECIPE
26.01.2009 French Cuistot: Cauliflour Soup
25.01.2009 Foodwishes: No-Knead Ciabatta Bread
24.01.2009 Cookshow-intl - Roast cod fillet on aubergine
23.01.2009 Foodwishes - Black-Eyed Peas with Pork and Greens
21 - 22.01.2009 Start cooking - quiche with ham&cheese
20.01.2009 Housewife Cuisine - Holiday Dinner 4of4
16 - 19.01.2009 Compasionate Cooks - Vegetarian cooking
15.01.2009 Foodwishes - Chicken Cacciatore
14.01.2009 Anna's coocking - chicken livers
13.01.2009 Matthew McKenzie
12.01.2009 HeathyvHelpings - mocha chili souffle
11.01.2009 Fun Food with Monica - Guacamole
10.01.2009 Freshtopian Paella
09.01.2009 Cooking with Egg


Jak już pisałem na początku myśl / marzenie o blogu kulinarnym towarzyszyło mi od dosyć dawna. Marzenie jak to marzenie – nie boi się fizycznych ograniczeń, realiów i innych elementów ściągających nas szybko na ziemię. Pewnego razu, w ciągu swych długich wędrówek, to marzenie w przypływie dobrego humoru zawędrowało w rejony zdecydowanie zbyt odległe. Wymarzyłem sobie wtedy telewizję internetową dostępną dla wszystkich, traktującą wyłącznie o kulinariach. Bawiącą, ale też przede wszystkim uczącą no i niezwykle praktyczną. Było to jeszcze w początkach teraz niemal powszechnej kuchni.tv i szczerze powiedziawszy osobiście wtedy nie wróżyłem tej stacji aż takiej kariery jaką zrobiła.

Teraz kiedy realizuję marzenie o blogu okazuje się, że zaczęło mi ono otwierać znacznie większe możliwości, niż tylko zamieszczanie suchych postów. Pomyślałem sobie – czemu z tego nie skorzystać. Dlatego od wczoraj przerabiałem stronę główną [co być może zauważyliście], żeby dostosować ją do nowego gadżeciku [bo na razie na tylko taką nazwę to zasługuje] który pojawił się dziś w nocy w prawej kolumnie. =>
Dla tych, którzy jeszcze się nie przejedli kuchnią tv, albo dla takich szaleńców jak ja, którzy nie mają w domu telewizji z wyboru, chciałbym codziennie wrzucać jakiś krótki filmik wyszukany w sieci.
Oczywiście „Cooking TV” w tej sytuacji jest nazwą sporo na wyrost.
Na wyrost czy nawet pewnym nadużyciem z mojej strony, jest dodanie przed nią przedrostka „Olive&Flour”, bo będą się tam pojawiały nie moje programy, ale prawdziwych telewizji internetowych, czy indywidualnych internautow. Przynajmniej na razie [ech… marzenia znów biegną swoimi drogami ;) ]
Niestety na razie możemy się tam spodziewać tylko programów angielskojęzycznych i czasami będą one bardziej ciekawostką / inspiracją dla nas, niż praktyczną skarbnicą przepisów, chociażby ze względu na składniki używane przez prowadzących, niekoniecznie dostępne w najbliższym markecie.

Jeśli macie jakieś sugestie, uwagi, propozycje – piszcie – bardzo zależy mi na waszych opiniach.


dodajdo.com

czwartek, 8 stycznia 2009

O Cieszyńskich ciasteczkach.

Jakiś czas temu gdzieś wspomniałem o cieszyńskich ciasteczkach i oczywiście padło pytanie – a co to takiego. No tak, często zapominam, że rzeczy które są dla mnie oczywistością wcale nie muszą [a często nawet nie mogą] być oczywistością dla wszystkich. Tak samo jak dla kogoś mogłoby być oczywistością słowo z języka Kurpiów, które tak się przyjęło w jego regionie, że używa go codziennie, a dla mnie byłoby zlepkiem sylab bez żadnego znaczenia.

Otóż – w największym możliwym skrócie - cieszyńskie ciasteczka jest to mieszanka przeróżnych małych ciasteczek, takich „na jeden raz”. Jest to wyjątkowa tradycja na Śląsku Cieszyńskim, która z pewnością wynika z jego kulturowej różnorodności i naleciałości.
Niewątpliwie ogromny wkład w tą dziwną i niespotykaną gdzie indziej formę miał zabór austriacki i naniesiona wraz z nim kultura, kulinarna również.
Z resztą o tej ostatniej można by w przypadku Cieszyna napisać osobny referat, bo tutaj w tym niewielkim mieście w jednym garnku zmieszały się wpływy kuchni austriackiej, czeskiej, góralskiej i śląskiej – a to tylko najważniejsze z nich – można też czasem znaleźć naleciałości węgierskie, słowackie i wiele innych. Taki pra-pra-fusion.


Dorota Mendrek we wstępie do książeczki „Cieszyńskie ciasteczka” pisze: „ Nie wiadomo dokładnie, kto i kiedy wpadł na pomysł pieczenia wielu rodzajów drobnych ciasteczek i podawania ich jako słodkiej mieszanki. (…)
Z biegiem lat, pod wpływem innych kuchni, głównie austriackiej, czeskiej i niemieckiej, ciasteczka cieszyńskie stawały się misternymi, prześlicznie dekorowanymi smakołykami, szykowanymi głównie na weselny lub wigilijny stół.
(…) Początkowo przepisy przekazywane były ustnie z pokolenia na pokolenie. (…) Dzisiaj mamy do dyspozycji mnóstwo kucharskich książek i poradników, ale kiedy nadchodzą wielkie wydarzenia najczęściej zwracamy się do seniorek rodzin – prababć, babć i ciotek o zdradzenie słodkich sekretów. Przy wspólnym pieczeniu nieraz możemy wysłuchać wspomnień z dawnych czasów. O tym, jak trzeba było korzystać za opłatą z zaprzyjaźnionej piekarni, bo w domu nie było odpowiedniego piekarnika. O czasach niedostatku, kiedy ciasteczka przygotowywano z najprostszych składników a jedyną ozdobą był ich kształt, odrobina cukru i trzymane w spiżarni orzechy, owoce i mak.
(…) Najważniejsze jednak jest rodzinne pieczenie. A długie przedświąteczne wieczory pomagają kultywować ten zwyczaj. Do pracy włączają się babcie, mamy, córki i wnuczki oraz… panowie, którzy czując się niezbędni, angażują się do łuskania orzechów i mielenia maku.
Pieczenie cieszyńskich ciasteczek to zatem doskonała zabawa, okazja do wspólnego przeżywania wielkich wydarzeń i pogłębiania więzi rodzinnych.”


Książka została wydana w stosunkowo niewielkim nakładzie, więc nie jestem pewien, czy w ogóle istnieje jeszcze możliwość jej kupienia gdziekolwiek.
Zawiera przepisy na ponad 40 małych ciasteczek, zebranych ze starych ksiąg, domowych zapisków, kalendarzy ewangelickich i z przekazów ustnych, pogrupowanych na cztery grupy z uwzględnieniem podobnego sposobu wykonania ciasteczek. Każdy dział zawiera swój własny wstęp, w którym autorki podają jeszcze kilka praktycznych wskazówek dotyczących przygotowania zarówno niezbędnych nam rzeczy, jak i samego wykonania.
Przepisy są treściwe, krótkie i… zaskakująco proste.

W związku z moim skrzywieniem, oczywiście, chcę jeszcze zwrócić uwagę na fantastyczny projekt graficzny za którym stoi Marta Noszka i na bardzo dobrej jakości zdjęcia za które są odpowiedzialni Natalia i Piotr Borowicz.
A z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że ile gospodyń tyle przepisów i sposobów wykonania ciasteczek i czasem przepisów z książeczki nie należy traktować z laboratoryjną dokładnością, ale chłonąć, inspirować się i… z sercem piec.

Zdjęcia i cytaty pochodzą z książki "Cieszyńskie Ciasteczka" wydanej przez Śląski Zamek Sztuki i Przedsiębiorczości w Cieszynie.
Fot. Natalia i Piotr Borowicz. Projekt graficzny okładki: Marta Noszka.


przepisy:
Orzechy lineckie.

Orzeszki składane

Kawusie, Bawole oczka, Rogaliki orzechowe, Półksiężyce kakaowe

dodajdo.com

środa, 7 stycznia 2009

Placki ziemniaczane z kapustą kwaszoną.


Tak moi mili, obiad dwudaniowy dzisiaj u nas!
Ale prosty i szybki.
A i bez mięsny.

Zupkę już opisałem poniżej, a na drugie placuszki ziemniaczane, ale odrobinę podrasowane.


Dla 2 osób:
- 6 dużych ziemniaków
- ok. 200 g kwaszonej kapusty
- 1 spora cebula
- Pół dużego jabłka
- 3 spore ząbki czosnku
- 1 jajko
- ok.2 łyżek mąki ziemniaczanej.
- sól, pieprz, słodka papryka.
- oliwa/olej do smażenia

Standardowo – ścieramy na tarce ziemniaki, razem z jabłkiem i cebulą, do tego wyciskamy czosnek. Kapustę kwaszoną odsączamy dokładnie i siekamy. Dodajemy do masy ziemniaczanej. Wbijamy jajko, mieszamy całość, dodajmy mąkę ziemniaczaną. Sól, pieprz.

Smażymy na oleju na złocisto.
Podajemy posypane czerwoną papryką słodką.
Dobreee!!!!
dodajdo.com

Ekspresowa zupa czosnkowo – kminkowa.

Zupa, którą wymyśliłem dawno temu w takie samo zimne styczniowe popołudnie jak dzisiaj.


Dla 2 osób będziemy potrzebować:
- 1 średnią cebulę
- 5 ząbków czosnku
- Ok. łyżki kminku [może być mielony, jeśli ktoś nie lubi tych wszędobylskich ziarenek]
- kostka bulionowa [jeśli ktoś ma - jak ja dzisiaj – zamrożoną kostkę z bulionu własnej produkcji, to idealnie, ale można z czystym sumieniem użyć zwykłej kostki rosołowej]
- 1,5 litra wody.
- ziele angielskie, liść laurowy, sól, pieprz czarny cały, majeranek.

Na grzanki – 2 kromki chleba jasnego.

Posiekaną cebulę trzeba zeszklić w garnku, na oliwie. Dorzucam 2 posiekane ząbki czosnku i po chwili kminek i kostkę rosołową. Pozwalam się wszystkiemu jeszcze kilkanaście sekund przesmażyć i zalewam wodą. Od tej chwili już klasyczne gotowanie zupki – dorzucamy parę ziarenek ziela angielskiego, ze dwa liście laurowe, pieprzu czarnego całego i solimy do smaku. Ja dodałem jeszcze dzisiaj łyżeczkę tajskiego sosu rybnego dla wzmocnienia smaku, ale to nie jest absolutnie konieczne. Poza tym nie wszystkim odpowiada jego smak i zapach.
Gotujemy jakieś 10-15 min. Na pięć min. przed końcem wyciskam do zupki pozostałe 3 ząbki czosnku i dodaję sporo majeranku.

Na patelni roztapiam łyżkę – dwie masła. Kromki chleba obkrawam ze skórki – potrzebny nam tylko miękki środek. Kroję w kosteczkę i wrzucam na rozgrzane masło. Pilnuję, żeby się nie spaliły. Kiedy będą ładnie złote z obydwu stron, zdejmuję je z ognia.
Można jeszcze opruszyć je słodką papryką – grzaneczki będą pięknie wyglądały i dodadzą fajnego posmaku naszej zupie.

Zupkę wlewamy do miseczek, kładziemy na wierzch parę grzaneczek – resztę wykładamy na stół, żeby każdy mógł sobie dorzucić według potrzeb.

dodajdo.com

wtorek, 6 stycznia 2009

Jajka w koszulkach na mango, skropione limoną.


Będąc dzisiaj rano w sklepie znalazłem bardzo tanie mango i w ten sposób zrodził się w mojej głowie pomysł na śniadanie, które będzie kontrastowało z biało-mroźnym krajobrazem na zewnątrz.

Mango naciąłem na pół, a następnie giętkim nożem odkroiłem połówki od pestki, starając się przy tym jak najmniej zmasakrować przekrój samego owoca. Skropiłem połówki odrobinę sosem chili i sosem sojowym i zgrillowałem na niewielkim ogniu na patelni. Mango jest stosunkowo twarde, więc potrzebuje sporo czasu, żeby się ładnie zgrillowało. A robimy to na małym ogniu, żeby się nie przypaliło.

Jajka w koszulkach trzeba szybko ugotować.
Dlatego do garnka z jakimś litrem wody dodałem parę łyżek octu. Kiedy woda się zagotowała wlałem do niej, delikatnie najpierw jedno jajko. [fot.1] Nagarnąłem łyżką białko, które zaczęło pływać po całym garnku, tak, żeby zaczęło tworzyć coś bardziej zwartego. [fot.2] Z drugim jajkiem powtórzyłem czynność.


Jeśli znajdziecie gdzieś przepis w którym do wody na początek dodaje się soli – nie wierzcie mu! Jajko robi się przez to mniej spoiste. Wiem co mówię – kupę nerwów straciłem kiedyś próbując wykonać ten przepis i nigdy jajka mi nie wyszły ładnie.

Na patelence rozpuściłem ok. łyżki masła, dorzuciłem żółtego sera – jakieś 100g, pokrojonego w kosteczkę. Roztopiłem. Dodałem łyżkę śmietany i trochę pieprzu.

Na tej samej patelni grillowej, na której jest mango przesmażyłem jeszcze szybciutko po plasterku boczku.

Ułożyłem złociste mango na talerzach, posmarowałem każde ok. łyżeczką pikantnego sosu chilli, na to położyłem po plasterku boczku. Na wierzch wyłożyłem po jajku – obcinając łyżką o krawędź garnka wystające farfocle z białka i oblałem sosem serowym.

Całość skropiłem sokiem z ¼ limonki.
Voila!

Najlepiej smakuje z jakimś lekkim białym pieczywem, np. z tostem.
Wymarzonym ideałem byłyby do tego świeże croissants, ale niestety z braku możliwości nabycia takowych zadowoliłem się tylko dobrą kawą.

dodajdo.com

poniedziałek, 5 stycznia 2009

Tarta rybna z warzywami.


Tarta chodziła za mną od kilku dni. A dzisiaj nie miałem gotować. Ale jak zobaczyłem Hiszpańską Tortillę Tili to nie wytrzymałem i postanowiłem, że tarta jednak dzisiaj musi powstać i to bez względu na planowane składniki obiadu.
A planowana była ryba.

Przepis skrócony do druku

Ciasto na tarte machnąłem wg starego domowego przepisu dodając tylko do niego śmietanę, bo miałem ochotę na tarte śmietanową:
- 30 dag mąki
- 18 dag masła
- 2 łyżki śmietany 18%

Mąkę z zimnym masłem i śmietaną zagniotłem, pod koniec musiałem jeszcze dodać 2 łyżki zimnej wody, bo było trochę za sypkie. Kiedy już było gładziutkie, to zrobiłem z niego kulkę, owinąłem folią i wrzuciłem na godzinę do lodówki.

I wtedy zacząłem kombinować, co z tym nadzieniem. No i wykombinowałem.
Wziąłem:
- Pół niedużego selera
- 2 marchewki
- 2 pietruszki
- białą część jednego pora
- 0,5 kg. Filetów z Soli [może być równie dobrze miruna, albo każda inna jasna ryba]
- filiżankę bulionu
- szczypta curry
- sól, pieprz,
- 200 g. śmietany 18%
- ok. 100 g startego żółtego sera
- 2 łyżeczki musztardy francuskiej.
- 1 łyżeczka kuminu zmielonego
- parę ziaren kolendry

Warzywa starłem na tarce, a pora posiekałem. Na patelni przesmażyłem najpierw chwilę pora, później dodałem do niego pozostałe warzywa, polałem bulionem i dusiłem razem. Dodałem trochę curry.
Filety z ryby oprószyłem solą i pieprzem, opanierowałem w samej tylko mące i przesmażyłem szybciutko z 2 stron na patelni. Następnie do warzyw wrzuciłem rybkę i jeszcze razem chwilę poddusiłem, pozwalając, żeby ryba się porozwalała na mniejsze kawałki.

Czyli jak do tej pory to klasyczny przepis na rybę po grecku, o której to w życiu żaden Grek nie słyszał. No chyba, że mieszka w Polsce i jakaś miła gospodyni postanowiła razu pewnego ugościć go narodową potrawą, co by mu tak strasznie tęskno nie było.
Się zawiodła kobitka.

Zrobiłem teraz sos – śmietanę kremówkę wymieszałem ze startym serem, dodałem musztardę francuską, kumin i rozbite ziarna kolendry.

Tarte w międzyczasie również robiłem oczywiście.
Wysmarowałem formę do zapiekania oliwą, później rozłożyłem w niej ciasto, starając się rozłożyć równomierną warstwę na spodzie i ściankach. Trochę ciasta mi zostało i dobrze.
Następnie ponakuwałem widelcem spód.
Tartę zapieka się w piekarniku w temp. ok. 270 ºC przez jakieś 15 min. Wcześniej trzeba na jej dnie równomiernie wysypać suche ziarna fasoli, żeby nam dno nie urosło.
Na tą ewentualność nie byłem przygotowany, bo koncept potrawy powstawał za szybko i okazało się, że fasoli nie ma. Była wprawdzie kiedyś, ale pierwszy kuchcik zużył ją na zabawy fundamentalne. Nie pytajcie mnie co to oznacza, ale wiem, że z takimi terminami w domu się trzeba oswoić, jeśli się ma za żonę pedagożkę.
Ok, użyłem orzechów… tych akurat u nas nigdy nie brakuje.
Spostrzeżenie na przyszłość – orzechy są trochę duże i dno nie wychodzi aż tak ładnie równiutkie jak w przypadku fasoli – ale dziś nas to nic a nic nie boli.
W domu zaczyna pachnieć przyjemnie ciastem śmietanowym.

Tarta zapieczona, wyciągam orzechy, parzę się w palce, przeklinam pod nosem.
Ładuję do niej nadzienie warzywno-rybne. Wygładzam, oblewam sosem śmietanowym. Z resztek ciasta wycinam paseczki i układam na wierzchu kratkę. I tak go jeszcze zostało – ale o tym za chwilę.
I znowu do piekarnika – na jakieś 15 – 20 min.

Gotową tarte kroję na porcję, wykładam na talerze – nie trzeba się z tym aż tak spieszyć – wszystko jest mega gorące i tak trzeba poczekać, aż ostygnie.
Ale za to fajnie wyszła.
No i w końcu co tarta, to tarta!


Ciasto, które zostało owinąłem folią aluminiową i schowałem do lodówki. Na drugi dzień mieli przyjść przyjaciele, a ja wpadłem na prosty i szybki pomysł na przekąskę do kawy.
Do ciasta dodałem pół paczki cukru waniliowego, i wyłożyłem nim tym razem kokilki.
Zapiekłem wstępnie.
W międzyczasie starłem skórkę z 2 sparzonych cytryn i wycisnąłem z nich sok. W misce ubiłem lekko 4 jajka z ¾ szklanki cukru i połączyłem z sokiem i skórką z cytryny. Dodałem jeszcze z 200g śmietany kremówki.

Takie nadzienie wlałem do tartinek i jeszcze raz zapiekłem w piekarniku tym razem z górnym grzaniem również. Po jakichś 15 min. były gotowe.

Wizualnie może nie wyglądały szałowo, ale jak smakowały... Mmmm!! Przebiło je tylko brownie pewnej mniamowiczki.
dodajdo.com

sobota, 3 stycznia 2009

Zraziki wołowe korzenne w sosie grzybowym.

wersja skrócona do druku

Dla 3-4 dorosłych osób:
- Ok.0,7kg ładnej wołowiny
- szklanka bulionu wołowego
- 1 nieduża marchewka
- 1 nieduża pietruszka [korzeń]
- ¼ selera
- 2 średnie cebule.
- przyprawy: ziele ang., goździki, pieprz czarny – cały, ziarna kolendry, tarta gałka muszkatołowa, anyż, liście laurowe.
- łyżka miodu
- sos Worcester (ew.)

- ok.20dkg pieczarków
- 2 grzyby suszone. (ew.)
- sos sojowy [2-3 łyżeczki]

Biorę kawał ładnej wołowinki, oczywiście na początek płuczę i obieram z wszelkiego rodzaju błon, ścięgien itp. Dzielę ją na plastry ok. 1-1,5 cm. Nacieram lekko oliwą i pieprzem. Rozbijam lekko, a następnie skrapiam odrobinę wódką – to pomoże wołowinie skruszeć.
Warzywa kroję, ponieważ będę chciał ich pewnie użyć do ozdobienia potrawy na koniec, więc kroję je w jullieny, bądź w słupki – szczególnie marchewkę i pietruszkę – seler prawdopodobnie naciągnie koloru od wina i będzie w kolorystyce zbliżonej do sinej, co oczywiście nie przyozdabia nam talerza. Cebulę w plasterki, lub pół plasterki.
W moździerzu rozbijam lekko: ziele angielskie, goździki, pieprz czarny, ziarna kolendry i anyż.
Mięsko obkładam warzywami i obsypuję dokładnie przyprawami, dodając jeszcze startą gałkę muszkatołową i liście laurowe. Całość jeszcze raz skrapiam oliwą i odstawiam w chłodne miejsce – niech kruszeje. [fot.1]

Ponieważ dzisiaj dysponuję jedynie pieczarkami, wiec dla wzmocnienia aromatu grzybowego naszego sosu użyję suszone grzyby. W tym celu ze 2 grzyby kruszę drobno w filiżance i zalewam wrzątkiem. Odstawiam również na bok.


Minęło kilka godzin, w tym czasie urodziło się ileś tam ludzi, zmarło ileś tam, w Brazyli zebrano tyle i tyle ton kawy, a w Chinach wyprodukowano ogromne ilości obuwia. Ja natomiast nie zdążyłem zrobić nic, oprócz obrania kilku marnych ziemniaków, ponieważ zostałem sam z pierwszym kuchcikiem. Nadal pozostaje dla mnie zagadką jak to robią kobiety, że zostają w domu same z dziećmi [czasem kilkoma] i w tym samym czasie robią w domu porządki, gotują obiady, bawią się z dziećmi i jeszcze całą masę innych rzeczy, których ja nie jestem w stanie ogarnąć rozumem…

Wracamy do kuchni – na patelni grzeję oliwę. Plasterki wołowiny jeszcze rozbijam, tak, żeby miały między 0,5 a 1 cm. Na oliwie roztapiam łyżkę miodu, kiedy miód się ładnie rozpuści i podgrzeje do odpowiedniej temperatury wrzucam tam zraziki i obsmażam z obydwu stron, aż nabiorą złocisto-brązowego koloru.
Przesmażone? Przesmażone.
To wlewam połowę bulionu, zagotowywuję, wrzucam warzywa w których leżało mięso. Wlewam kieliszek wina. Uznacie, że jestem jakimś fanatykiem sosu Worcester… może tak, może nie, w każdym razie dodaje też tutaj kilka ładnych kropel.
Dusze całe towarzystwo. [fot.2]

Po tamtej kilkugodzinnej przerwie zabrałem się za to do roboty z kopyta i równocześnie z mięsem zajmowałem się grzybami.
A było to tak:
Posiekaną cebulę zesmażyłem na oliwie na złoto, wrzuciłem na nią posiekane pieczarki.
Po jakimś czasie pieczarki oddały wodę, zmniejszyły znacznie swoją objętość, powstał gęsty sos. Do niego wlewam grzyby suszone, które już więcej suszone nie są, bo pływały wytrwale w tej małej filiżance ładnych parę godzin. Wlewam pozostałą część bulionu, i dodaję ze 2 łyżeczki sosu sojowego. I tych też duszę.
Taki dzisiaj ze mnie dusiciel…

Gdyby w między czasie z mięsa odparował zanadto sos uzupełniam go wodą i winem.
Mięso jest gotowe kiedy po nakłuciu nie wypływa z niego nic co by mogło przypominać krew.
Wyciągam mięso z patelni, sos z niego – ok. 4-5 łyżek, dolewam do sosu grzybowego, podgrzewam razem mieszając.
Sosem dekoruję talerze, układam co ładniejsze kawałeczki warzyw, następnie mięsko, oblewam z wierzchu sosem grzybowym, ozdabiam jeszcze szybciutko talerz gdzieniegdzie natką i wrzucam na stół.
Żona zmęczona pozadomowymi wojażami wsuwa bez mrugnięcia okiem, pierwszy kuchcik chory, więc przy jedzeniu kręci nosem.
Zapominam podać wino do obiadu.
Dla żony bez różnicy – po pierwsze i tak nie pije nigdy do posiłku, tylko po nim; po drugie, drugi kuchcik dochodzi pomału w piekarniku i wina nie można za dużo.
Mnie te punkty nie dotyczą, więc ciężko boleję nad swoim zapominalstwem.
Zjedzone? Zjedzone…
Trzeba gary myć.

dodajdo.com

Nugat orzechowy Pokrojony Doprawiony



Zrobiliśmy Nugat orzechowy KasiC odrobinę go zmieniając.

Zmniejszyłem ilość orzechów o ¼ i dodałem zamiast nich posiekane migdały. Wanilię natomiast odpuściłem sobie w ogóle – miałem miód o dość mocnym smaku i jeszcze migdały – za dużo by tego wszystkiego było.
Kiedy nugat był już gotowy to górną warstwę andruta posmarowaliśmy jeszcze dżemem z czarnej porzeczki dla przełamania trochę smaku i przyłożyliśmy kolejną warstwą andruta.

Chyba za szybko przestaliśmy mieszać nugat na parze, bo mam wrażenie, że wyszło nam za dużo piany białkowej w stosunku do orzechów i było to trochę za płynne. Ale teraz kiedy już po kilku dniach obeschło jest doskonałe!
Mała rada – jeśli się wam uda kupić, to postarajcie się użyć takich grubszych wafli andrutowych – nam te wafle gdzieniegdzie przesiąkły i zrobiły się miękkie – szczególnie od dżemu.

Dzięki Kasiu, bardzo fajny przepis! :)
dodajdo.com
Blog Widget by LinkWithin