poniedziałek, 1 listopada 2010

Kotlet leśnika – Gotujemy po polsku!

Here I come, to save the day! Wracam na bloga! Wracam, bo rozpoczęła się akcja, na którą czekałem cały rok – „gotujemy po polsku!" organizowana przez „Irenę i Andrzeja", której patronuje serwis Z pierwszego tłoczenia. Bardzo mi zależało, żeby wziąć udział w niej, nie tylko dlatego, że nagrody fundowane przez producenta Kujawskiego są bardzo fajne, ale przede wszystkim dlatego, że uważam, że kuchnia polska jest fantastyczna i jako jedna z nielicznych warta promowania na cały świat. Chciałbym swoim udziałem w tej akcji przekonać wszystkich, którzy uważają, że nasze tradycje to co najwyżej schabowy w bułce tartej i bigos, że to coś znacznie więcej, że naprawdę mamy być z czego dumni. Kuchnia polska moi drodzy to niesamowite bogactwo składników i w sensie ilościowym, i jakościowym – mamy jedne z najlepszych ryb w Europie, niestety większość eksportujemy, a sami żywimy się o kilka klas gorszymi sprowadzanymi z różnych egzotycznych krajów. To samo tyczy się mięs, wędlin a nawet warzyw i owoców, nie wspominając o chlebach. Dlatego po raz kolejny zawołam: Gotujmy po polsku, gotujmy tak jak nam gra w duszy, dostatnie, bogato! Gotujmy używając naszych, lokalnych składników, gotujmy sezonowo. To najlepsze co możemy dla siebie zrobić.

Kotlet leśnika wymyśliłem ładnych parę lat temu, jakoś nie było wcześniej okazji, aby pojawił się na blogu, ale w moim przekonaniu bardzo dobrze wpisuje się w nasze tradycje kulinarne i jest przepyszny, więc postanowiłem go dziś zaprezentować.


Dla 4-5 osób.

  • Ok. 800g schabu bez kości
  • 200g orzechów laskowych łuskanych
  • Ok. 250g boczku wędzonego
  • 7-8 łagodnych peperoni konserwowych
  • Musztarda rosyjska
  • Sól, pieprz kolorowy, papryka czerwona.

  • 1 cebula
  • Ok.200g pieczarek
  • Kilka suszonych grzybów
  • 200 ml śmietany 30%

  • Olej lub oliwa.

Schab kroimy w plastry ok. 1 cm. Każdy plaster posypujemy solą, świeżo zmielonym kolorowym pieprzem i szczyptą słodkiej papryki i rozbijamy na kotlety o grubości ok. 3-4mm.
W tym czasie rozgrzewamy piekarnik do jakichś 180 °C. Jeśli orzechy laskowe są w cienkiej brązowej skórce, możemy też użyć piekarnika do obrania ich – wysypujemy je na blachę i prażymy chwilę. Następnie zawijamy w szmatkę i całym zawiniątkiem „wałkujemy” po blacie – łupinki powinny same poodpadać z orzechów. Obrane orzechy siekamy drobno.
Kotlety schabowe smarujemy z jednej strony solidną łyżeczką ostrej musztardy, na jednej połowie układamy gruby plaster boczku i papryczkę peperoni, drugą połowę zakładamy na nie, zamykając nadzienie w kieszonce, spinamy szpilkami do rolad lub wykałaczkami. Przesmażamy na niewielkiej ilości oleju, po 2 minuty z każdej strony. Panierujemy w posiekanych orzechach. Przekładamy na blachę lub do płaskiej formy żaroodpornej i wrzucamy do rozgrzanego piekarnika na jakieś 20 minut.
W międzyczasie należy również zacząć robić sos grzybowy – najlepiej oczywiście użyć naszych fantastycznych borowików lub maślaków – ja niestety akurat ich dzisiaj nie miałem, użyłem więc pieczarek ratując się dodatkiem suszonych grzybów. Cebulę siekamy w piórka i przesmażamy w rondelku na oliwie lub oleju, po chwili dodajemy pokruszone drobno suszone grzyby, kiedy cebula się zeszkli wrzucamy posiekane pieczarki. Dusimy pod przykryciem ok. pół godziny mieszając od czasu do czasu. Pod koniec doprawiamy solą i pieprzem. Wlewamy śmietanę 30%, na niewielkim ogniu gotujemy mieszając aż płyn mocno się zredukuje i nabierze konsystencji sosu.


Kotlety podajemy kładąc je na sosie grzybowym, ja dodałem dzisiaj do nich przesmażone ziemniaczki. Niesamowite bogactwo smaków – mięso dzięki boczkowi nabrało głębokiego aromatu, przełamanego przez ostrą musztardę i kwaskowatą paprykę. Panierka z orzechów w połączeniu z sosem grzybowym nadaje niecodziennego, leśnego posmaku. Przesmażone ziemniaki dopełniają całości.
Swojsko i pysznie.

Gotujemy po polsku!

dodajdo.com

9 komentarzy:

Gosia pisze...

ale swietnie brzmia!!! z orzechami...mniam....sosik grzybowy do tego....pyszny obiadek :)
Pozdrawiam :)

Krokodyl pisze...

No, pysznie. :-)A z tym eksportem, to neistety prawda. U mnie mięso jagnięce, baranie kosztuje majatek i dostac je można w jednym punkcie, w sklepie u Araba. A podobno duzo go eksportujemy. To samo kaczki, gęsi. No i nie tylko. Dobrze prawisz. :-))

ulcik pisze...

brzmi pysznie ! trzeba będzie wypróbować !

majana pisze...

O Mico, jesteś! Jak fajnie! Dawno Cię nie było, ale mam nadzieję,ze wracasz na dobre :)) Ten kotlecik jest cudny ,bardzo mi się podoba:)
Pozdrawiam :)))

kasiac pisze...

Kotlet brzmi świetnie! Muszę kiedyś wypróbować taką kombinację!
Masz rację z tą polską kuchnią. Wydaje mi się , że wzorem dumy ze swojej kuchni są Francuzi i powinniśmy też się tej dumy nauczyć.
P.S. Nasi goście z Anglii i z Niemiec byli zachwyceni bigosem:)
Pozdrawiam!

mico pisze...

Gosiu - dzięki.
Krokodylu - smutne to lecz prawdziwe, a najgorsze jest to, że większość ludzi myśli, że my po prostu nic nie mamy, że nie mamy dobrych mięs, ryb czy warzyw i dlatego je sprowadzamy, bo te są lepsze, a tu guzik prawda - jemy dużo gorsze niż produkujemy. BTW - jagnięcina u Araba też będzie najprawdopodobniej sprowadzana, dlatego, że on musi mieć jagnięcinę hallal - i będzie ją sprowadzał z pewnego źródła.

Ulcik - zapraszam!

Majano - też się cieszę, że wreszcie jestem, też mam nadzieję, że na dobre.

Kasiu - nie mówię, że bigos zły - wręcz przeciwnie, chodzi mi tylko o to, że przecież prawdziwa kuchnia polska to dużo dużo więcej. Przeglądam właśnie przepisy na kaczkę ze starej książki z kuchnią polską [bo planuję również kaczkę w tym tygodniu ;)] i widzę przepis na kaczkę z truflami, gdzie oprócz trufli rzecz jasna, wchodzą takie rzeczy jak kawałki baraniny, pieczarki, szalotki, sardele, skórka cytrynowa, szalotki. Całość wolno smażona na maśle z cebulą podlewana bulionem - niejeden francuz zawstydził by się, że ich kuchnia taka uboga gdyby zobaczył ten przepis. :)

Czyprak Antoni pisze...

No, w końcu wykopałeś lenia za okno... ;) Ech, od razu widać, że to jest jedzenie do pojedzenia, a nie jakieś popierdułkowate francuskopieskowe ściemniactwo, co to nie wiadomo: jeść, czy przyglądać się. Akurat też wczoraj po raz pierwszy od wielu lat zrobiłem schabowego, ale takiego najzwyczajniejszego na świecie, z kapuchą... Też wyśmienitość, tyle że więcej zagrodowa, a Twoje kotlecisko to jest klasa szlachecka :)

Barbara pisze...

rewelacja mój mężczyzna był miło zaskoczony jak to jadł :)
dziekuje za pomysł
lubie go zaskakiwać

mico pisze...

Basiu - bardzo się cieszę! Strasznie miło jak moje pomysły komuś pasują oprócz mnie i mojej rodziny [która trochę nie ma wyboru] ;)

Blog Widget by LinkWithin