niedziela, 8 lutego 2009

Suflet cytrynowy na zimno.

Postanowiłem zrobić taki deser. Generalnie jeśli coś jest cytrynowe, to już samo w sobie przyciąga moją uwagę. Zrobiłem, wyszło bardzo fajnie, i bardzo, bardzo smacznie.
Ale ile nerwów mnie to kosztowało, to wiedzą tylko moi domownicy, bo kwestia jest taka, że ja chyba jednak nie mam zadatków na cukiernika, to raz, a dwa – nie potrafię poruszać się w kuchni wg przepisów. Za każdym razem kiedy próbuję to zrobić coś idzie nie tak.
Mój błąd, że zamiast dać się zainspirować temu przepisowi i puścić wodzę fantazji, to zacząłem zaglądać do książki. Ale to też chyba wynika z mojego braku doświadczenia i pewności siebie na polu deserów wszelakich.
Cóż, praktyka czyni mistrza!


Potrzebujemy:
1 łyżkę oleju
6 średnich jajek. Żółtka i białka oddzielnie.
130 g drobnego cukru
Drobno starta skórka z 4 cytryn
Sok z tychże
2-3 łyżeczki żelatyny [albo 2 listki namoczone w zimnej wodzie]
500 ml śmietany kremówki 30%

Na przybranie:
2 cytryny
200 g cukru
Uprażone orzechy laskowe, albo płatki migdałowe.
Opcjonalnie starta kostka czekolady.

Najpierw naczynka do sufletu. Bierzemy foremki, kokilki czy jak to tak jeszcze zwą. W książce jest podane, że powinno wyjść 8-10 porcji jeśli używamy naczynek o średnicy 13cm i wysokości 8cm. Mi wyszło zupełnie inaczej, ale o tym później. Te właśnie foremki owijamy pergaminem 3 razy tak, żeby wystawał 6-8cm powyżej górnej krawędzi naczynia, mocujemy taśmą lub sznurkiem. Ja użyłem zamiast pergaminu folii aluminiowej i zamocowałem ją po prostu gumkami recepturkami. Następnie smarujemy w środku foremkę i pergamin olejem. Wstawiamy do lodówki.

Żółtka ubijamy w misce z 80g cukru i skórką cytrynową, aż masa będzie na tyle gęsta, że trzepaczka będzie w niej zostawiać lekki ślad.
Sok z cytryn podgrzewamy i rozpuszczamy w nim żelatynę (jeśli używamy listków, najpierw wyciskamy nadmiar wody). Dodajemy masę z żółtek i skórki, mieszając cały czas trzepaczką roztrzepując wszystko jeszcze z minutę.
W osobnej misce ubijamy śmietanę do uzyskania konsystencji kremu [pamiętajcie, że śmietana musi być najpierw wychłodzona w lodówce, bo inaczej się nie ubije].
Do ubitej śmietany wlewamy masę cytrynowo-żółtkowo. I teraz ważna uwaga, której ja nie dopilnowałem – najpierw sprawdzamy czy masa na pewno nie jest za ciepła – moja cały czas jeszcze była po podgrzewaniu soku i rozpuszczaniu żelatyny i w momencie połączenia śmietana od razu zgubiła swoją kremową, puszystą konsystencję i przeszła z powrotem w stan płynny. Co ostatecznie zaskutkowało tym, że gotowego kremu było dużo mniej niż powinno wychodzić wg. przepisu, i nie był tak puszysty, tylko dużo bardziej ciężki i zbity.


Teraz ubijamy białka, aż będą gęstą pianą, dodajemy pozostałe 50g cukru i dalej ubijamy aż piana będzie gęsta i stała.
Łączymy z masą sufletową i od razu przekładamy chochlą do naczyń. Wypełniając je tak, żeby krem wystawał jakieś 4-5 cm powyżej górnej krawędzi kokilek.

Teraz musicie podjąć szybką decyzję, czy chcecie wersję schłodzoną – w tym wypadku wstawiamy do lodówki na jakieś 6 godzin. Czy może zmrożoną [tak zrobiłem ja] i wstawiamy do zamrażalnika na 3 godziny. Wersja zamrożona smakuje jak pyszne, puszyste lody cytrynowe.

Cytryny do dekoracji kroimy w cienkie plasterki, które przekrawamy na pół, wkładamy do rondla dodajemy ok. 200 ml wody i cukier. Zagotowujemy. Gotujemy jeszcze ze 2 min, tak, żeby całość tylko lekko bulgotała.
Odstawiamy do ostygnięcia i zostawiamy w tym syropie aż do momentu dekorowania deseru zaraz przed podaniem.

Po odpowiednim czasie w lodówce/zamrażalniku ściągamy z naszych deserów pergamin, na górze układamy w rozetkę pół-plasterki cytryny, na środku ozdabiając jeszcze prażonymi orzechami/migdałami i czekolada.
Podajemy natychmiast.
Wszyscy są zachwyceni i wyglądem i smakiem.
A ja wtedy sobie myślę „ok, nie wyszło tak jak miało wyjść, ale na szczęście i tak jest przesmaczne”


Przepis oczywiście pochodzi z uwielbianej przeze mnie ostatnio książki M.Roux’a „Jajka”

dodajdo.com

8 komentarzy:

anecik-79 pisze...

ale śliczne sufleciki

ugotujmy pisze...

wcale się nie dziwię, że wszyscy są zachwyceni wyglądem i smakiem. ja ty pierwszym szczególnie ;-)

aga-aa pisze...

a jak miało wyjśc, bo moim zdaniem jest oki ;)

majana pisze...

O mniam, wyglądają bosko!!! Uwielbiam wszystko co cytrynowe !:)

Tilianara pisze...

Jak ja prędko nie kupię tych Jajek to się chyba pochoruję z zazdrości, że takie cuda tworzysz :) Piękne i zupełnie nie widać żadnych wpadek :)))

zemfiroczka pisze...

Nie no superanckie! Ja się sufletów boję, chociaż ani razu jeszcze nie robiłam ;))

mico pisze...

Tili - no chyba rzeczywiście musisz kupić, bo ja się pastwić nad tobą tymi jajkami wcale nie mam zamiaru przestać. Tym bardziej, że stosunkowo niedroga ta książka - u nas w księgarni - połowa ceny ramseya, czy Jamiego Oliviera.

Oczko - nie bój żaby!

Żeby nie było niedomówień - to co poszło nie tak, tego na zdjęciach nie widać - po prostu był mniej puszysty i przez to też było go prawie o połowę za mało. Tyle. Smak był super i tak. :)

Mafilka pisze...

Zaśliniłam się! Kocham cytryny! I teraz mam zagwozdkę... co zrobić na te paskudne walentynki? Czekoladę czy cytrynki? Hm...

Blog Widget by LinkWithin