poniedziałek, 5 stycznia 2009

Tarta rybna z warzywami.


Tarta chodziła za mną od kilku dni. A dzisiaj nie miałem gotować. Ale jak zobaczyłem Hiszpańską Tortillę Tili to nie wytrzymałem i postanowiłem, że tarta jednak dzisiaj musi powstać i to bez względu na planowane składniki obiadu.
A planowana była ryba.

Przepis skrócony do druku

Ciasto na tarte machnąłem wg starego domowego przepisu dodając tylko do niego śmietanę, bo miałem ochotę na tarte śmietanową:
- 30 dag mąki
- 18 dag masła
- 2 łyżki śmietany 18%

Mąkę z zimnym masłem i śmietaną zagniotłem, pod koniec musiałem jeszcze dodać 2 łyżki zimnej wody, bo było trochę za sypkie. Kiedy już było gładziutkie, to zrobiłem z niego kulkę, owinąłem folią i wrzuciłem na godzinę do lodówki.

I wtedy zacząłem kombinować, co z tym nadzieniem. No i wykombinowałem.
Wziąłem:
- Pół niedużego selera
- 2 marchewki
- 2 pietruszki
- białą część jednego pora
- 0,5 kg. Filetów z Soli [może być równie dobrze miruna, albo każda inna jasna ryba]
- filiżankę bulionu
- szczypta curry
- sól, pieprz,
- 200 g. śmietany 18%
- ok. 100 g startego żółtego sera
- 2 łyżeczki musztardy francuskiej.
- 1 łyżeczka kuminu zmielonego
- parę ziaren kolendry

Warzywa starłem na tarce, a pora posiekałem. Na patelni przesmażyłem najpierw chwilę pora, później dodałem do niego pozostałe warzywa, polałem bulionem i dusiłem razem. Dodałem trochę curry.
Filety z ryby oprószyłem solą i pieprzem, opanierowałem w samej tylko mące i przesmażyłem szybciutko z 2 stron na patelni. Następnie do warzyw wrzuciłem rybkę i jeszcze razem chwilę poddusiłem, pozwalając, żeby ryba się porozwalała na mniejsze kawałki.

Czyli jak do tej pory to klasyczny przepis na rybę po grecku, o której to w życiu żaden Grek nie słyszał. No chyba, że mieszka w Polsce i jakaś miła gospodyni postanowiła razu pewnego ugościć go narodową potrawą, co by mu tak strasznie tęskno nie było.
Się zawiodła kobitka.

Zrobiłem teraz sos – śmietanę kremówkę wymieszałem ze startym serem, dodałem musztardę francuską, kumin i rozbite ziarna kolendry.

Tarte w międzyczasie również robiłem oczywiście.
Wysmarowałem formę do zapiekania oliwą, później rozłożyłem w niej ciasto, starając się rozłożyć równomierną warstwę na spodzie i ściankach. Trochę ciasta mi zostało i dobrze.
Następnie ponakuwałem widelcem spód.
Tartę zapieka się w piekarniku w temp. ok. 270 ºC przez jakieś 15 min. Wcześniej trzeba na jej dnie równomiernie wysypać suche ziarna fasoli, żeby nam dno nie urosło.
Na tą ewentualność nie byłem przygotowany, bo koncept potrawy powstawał za szybko i okazało się, że fasoli nie ma. Była wprawdzie kiedyś, ale pierwszy kuchcik zużył ją na zabawy fundamentalne. Nie pytajcie mnie co to oznacza, ale wiem, że z takimi terminami w domu się trzeba oswoić, jeśli się ma za żonę pedagożkę.
Ok, użyłem orzechów… tych akurat u nas nigdy nie brakuje.
Spostrzeżenie na przyszłość – orzechy są trochę duże i dno nie wychodzi aż tak ładnie równiutkie jak w przypadku fasoli – ale dziś nas to nic a nic nie boli.
W domu zaczyna pachnieć przyjemnie ciastem śmietanowym.

Tarta zapieczona, wyciągam orzechy, parzę się w palce, przeklinam pod nosem.
Ładuję do niej nadzienie warzywno-rybne. Wygładzam, oblewam sosem śmietanowym. Z resztek ciasta wycinam paseczki i układam na wierzchu kratkę. I tak go jeszcze zostało – ale o tym za chwilę.
I znowu do piekarnika – na jakieś 15 – 20 min.

Gotową tarte kroję na porcję, wykładam na talerze – nie trzeba się z tym aż tak spieszyć – wszystko jest mega gorące i tak trzeba poczekać, aż ostygnie.
Ale za to fajnie wyszła.
No i w końcu co tarta, to tarta!


Ciasto, które zostało owinąłem folią aluminiową i schowałem do lodówki. Na drugi dzień mieli przyjść przyjaciele, a ja wpadłem na prosty i szybki pomysł na przekąskę do kawy.
Do ciasta dodałem pół paczki cukru waniliowego, i wyłożyłem nim tym razem kokilki.
Zapiekłem wstępnie.
W międzyczasie starłem skórkę z 2 sparzonych cytryn i wycisnąłem z nich sok. W misce ubiłem lekko 4 jajka z ¾ szklanki cukru i połączyłem z sokiem i skórką z cytryny. Dodałem jeszcze z 200g śmietany kremówki.

Takie nadzienie wlałem do tartinek i jeszcze raz zapiekłem w piekarniku tym razem z górnym grzaniem również. Po jakichś 15 min. były gotowe.

Wizualnie może nie wyglądały szałowo, ale jak smakowały... Mmmm!! Przebiło je tylko brownie pewnej mniamowiczki.
dodajdo.com

8 komentarzy:

Tilianara pisze...

Mmmmm ... rozmarzyłam się :))) pycha tarta i fajny pomysł ze śmietanką do ciasta :) Jaką średnicę ma Twoja forma do tarty? Moja ma 30 cm - myślisz, że tego ciasta wystarczy? Też planuję popełnić tartę z rybką, tylko w trochę innym wydaniu :)

mico pisze...

Tili - właśnie ja używam nietypowej formy, bo prostokątnej, nie okrągłej - ale ma wymiary 30x20 także powinno starczyć na okrągłą też. :)

mico pisze...

Aha! przypomniało mi się, że mamy jeszcze drugą okrągłą formę o średnicy 28cm i na nią zawsze robimy z połowy tej porcji. Więc tak - na pewno Ci starczy :)

majana pisze...

Ale pysznosci!:))

Tilianara pisze...

Dzięki Mico :)))

Kachna.pl pisze...

Hejka Mico... ja sobie w sobotę kupiłam naczynie o średnicy 24 cm :) nam z córką tyle starczy na jeden raz i się przymierzam do jakieś tarty.
W zasadzie może być rybna :)
Ja pracowałam jako pedagog 9 lat.... ale wypaliłam się z czasem :( a pracować bez pasji i za karę nie chciałam ;)
Pozdrawiam
Kasia

Tilianara pisze...

Zrobiłam quiche z tym ciastem, choć innym nadzieniem i była pyszna :) choć ciasto było bardziej kruche niż zwykle, ale smak wynagradzał trud ułożenia placka w foremce :)))

mico pisze...

Tili - bardzo sie ciesze. :)

Blog Widget by LinkWithin